Chorwacja pod żaglami

Ciepłe morze, słońce opalające na heban, gościnni mieszkańcy, bałkańskie rytmy i pyszne jedzenie podlewane obficie rakiją lub winem - to musi być Chorwacja!

Ten kraj zadowoli każdego - i turystę, który będzie chciał powygrzewać się na jednej z malowniczych skalistych plaż i wielbiciela zabytków, których nie brak w Splicie czy Trogirze. Przede wszystkim jednak polecamy Chorwację miłośnikom przygód i sportów wodnych. Żeglowanie jachtem wzdłuż spokojnego wybrzeża Adriatyku po malowniczej Dalmacji, z codziennym zawijaniem na wyspy (jest ich tu aż 1185!), skąd roztacza się widok na krasowe Góry Dynarskie - to zapada w pamięć.

OD WAROWNI DO JASKINI
Warto wybrać taki szlak, na którym nie tylko ogorzejemy od słońca, ale poznamy też kawałek chorwackiej historii, jej zabytki oraz cuda natury. Z całkowitym rozmysłem omińmy więc (piękny lecz zatłoczony) Dubrownik i rozpocznijmy rejs od Riwiery Kastelańskiej ciągnącej się wzdłuż Zalewu Kastelańskiego między Splitem i Trogirem. Nazwa pochodzi od kasteli -zamków warownych, które wtym miejscu wXVI w. wyrastały jak grzyby po deszczu (ściślej mówiąc, naliczyć ich tu można... 17!). Ich zadaniem była ochrona ludności przed atakami Imperium Osmańskiego. Zaczynając podróż Szlakiem Twierdz (z miasteczka nieopodal jednej z nich o nazwie Kastela), gwarantujemy sobie przeniesienie w czasie o kilka ładnych setek lat. Warownie i fortece otoczone murami stojące tuż przy nadbrzeżu portowym robią ogromne wrażenie. Po takiej krótkiej wycieczce - czas na zasłużone lenistwo na plaży. Wyspy Środkowej Dalmacji mają liczne, spokojne, zalane słońcem i osłaniające od wiatru zatoczki i świetnie rozwiniętą sieć noclegową oraz gastronomiczną. Na wyspie Szolta, Hvar czy Vis bez najmniejszego trudu znajdziemy świetną restaurację serwującą nie tylko chorwackie cevap-cice, ale i rissoto czy pizzę. Dzika przyroda i spokój za dnia, a wieczorem... dla nocnych marków podwoje otwierają bary i dyskoteki. Aż żal wracać na pokład. Ale o świecie ruszamy dalej!

113 DNISŁOŃCA!
Największe wyspy Centralnej Dalmacji to Szolta, Hvar, Brać i Vis. Odwiedzając tę ostatnią, koniecznie trzeba udać się do Błękitnej Jaskini. Nieziemskie światło przebija z dna morskiego, tworząc magiczną poświatę. Na wyspę Brać polecamy wybrać się rodzinom z dziećmi oraz wszystkim tym, którym znudziły się kamieniste plaże - tu znajdziemy bowiem (jedną z nielicznych w Chorwacji) plażę ze złotym i miękkim piaskiem.
Ci, którzy na wakacje ruszają „po słońce", mają niemal stuprocentową gwarancję, że znajdą je na Hvarze. Nie bez powodu wyspa zwana jest „chorwacką Maderą". Zawijając do portu i schodząc na ląd, trzeba zajrzeć do miasta Hvar położonego na wzgórzu nad zatoką. Słynie ono z twierdzy Spanjol, której pierwowzór powstał w XII w. Potem rozbudowali ją Hiszpanie (XVI w.) i Austriacy (XIX w.). Warto wdrapać się na szczyt fortecy, skąd można dojrzeć na morzu m.in. wyspę Vis, archipelag Pakleni. Najpopularniejszym kąpieliskiem Hvaru są Piekielne Wysepki (Pakleni Otoci), na które kursują wodne taksówki z okolic rynku.

CHWILA WYTCHNIENIA
Kolejny przystanek, jaki wypada zrobić podczas naszej morskiej przygody na jachcie, to piękny Trogir. Jego starówka wpisana została na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Położona jest nietypowo - zajmuje przybrzeżną wysepkę. Mosty, pozostałości murów obronnych, gotycko-renesansowy pałac Cipico, katedra św. Wawrzyńca, wznoszona przez kilkaset lat (od 1123 r.) - w tym mieście niemal na każdym rogu wyrasta jakaś wspaniała budowla. Liczne restauracyjne ogródki pachnące rybami i owocami morza, promenada wysadzana palmami dającymi upragniony cień... to miejsca, gdzie świetnie prezentuje się opaleniznę prawdziwego wilka morskiego. Nim wrócimy na jacht; warto uzupełnić zapasy - stragany kuszą świeżymi, pachnącymi owocami i warzywami. Przed zaokrętowaniem się na tę noc, może jeszcze pljeskawica na kolację (kotlet mielony) lub meso ze zara, które tak znajomo pachnie grillem? I ostatnia już na dziś rakija - wszak jutro pora podnieść kotwicę i opuścić gród zamieszkiwany wieki temu przez Rzymian, Awarów, a potem Saracenów...

KASKADY W PINIOWYM LESIE
Zahaczając o wyspę Żirje (gdzie zwiedzić można ruiny twierdzy bizantyjskiej), nabieramy wiatru w żagle, bo czeka nas nie lada atrakcja: rzeką Krka wpływamy do Parku Narodowego Krka. Koniecznie należy wybrać się do wodospadów (największe to Skradinski Buk i Roski Slap). Ciąg malowniczych kaskad przeradza się gdzieniegdzie w kanion. Przy wodospadzie Skradinski Buk możemy skorzystać ze ścieżki dydaktycznej - tworzą je drewniane pomosty wiodące przez rozlewiska. W piniowym lesie natrafimy też na klasztor Franciszkanów oraz prawosławny klasztor Archanioła Gabriela. Wszystkie te atrakcje podziwiać można, wykupując wycieczkę statkiem organizowaną przez park - to bardzo dobra opcja, bo w ten sposób można zobaczyć najwięcej. Ostatni punkt programu to zawinięcie do starego portu w Szybeniku - osada ta zasiedlona była już w neolicie! Dziś szczyci się jednym z najpiękniejszych zabytków architektury sakralnej - gotycko-renesansową katedrą św. Jakuba. Mimo że podczas wojny w byłej Jugosławii wojsko ostrzeliwało miasto przez cztery lata, nie udało mu się zniszczyć urokliwego Szybenika - perty Dalmacji.

Tekst Iwona Chodorowska

Tekst publikowany na łamach magazynu "Świat Podróże Kultura" w numerze maj 2009 na str. 46-51.

...