Niemcy – wielkanocne malowanie na Łużycach

U najdalej na zachód wysuniętych w Europie Słowian, na Serbołużycach kultywowany jest obyczaj malowania jajek przed Wielkanocą.

Jest manifestacją radości, receptą na rodzinną integrację, propozycją zgoła odmiennej od współczesnych standardów zabawy. A żeby jej spróbować wiele nie potrzeba. Technologia jest bowiem prosta. Nie odbiega też zapewne od znanej i stosowanej dawniej na naszych wsiach. Narzędzia każdy też sobie bez trudu spreparuje. Bo cóż to za sztuka przyciąć lotkę piórka tak żeby można byłoby stawiać znaczki w kształcie litery V lub zwykłe kreseczki. Wbić w starą kredkę szpilkę z okrągłym plastikowym łebkiem by robić okrągłe plamki. Czym – najlepiej woskiem, choć wystarczy stearyna z niepotrzebnych świeczek. Maczadełko zrobione z wygiętej łyżki umocowanej nad świeczką wygląda przy tym bardzo stylowo, a jako patent sprawdza się bez zarzutu. Jeszcze tylko kilka słoików z rozpuszczonymi farbami do malowania jajek i przedświąteczny warsztat gotowy. Proste. Inna rzecz, to wykorzystanie tego arsenału.

W prowadzonym przez dwie panie odziane w ludowe stroje Serbskim Centrum Kultury w górnołużyckim Schleife (w miejscowej gwarze - Serbski Kulturny Centrum Slepo), trafiłem na prowadzone przez nie jajeczne warsztaty. Na skorupkach zaznaczały sprawnie gdzie będą przebiegać kluczowe dla wzoru linie. Uczestnikom zasugerowały jednak, by użyli do szkolnych szablonów, takich z jakich korzystają dzieci na lekcjach geometrii.

Pierwszy element wzoru powstawał potem z nakładanych piórkami kropelek stearyny. Późnej jajka powędrowały na parę minut do słoików z farbami. Po osuszeniu ligniną można było na nie nakładać drugą warstwę wosku, uzupełniając i wzbogacając wzór. Potem znowu do słoika, z inną tym razem farbą. I tak kilka razy – zależnie od pomysłu na ornament i grę kolorów. Żeby pracę ukończyć wystarczyło podgrzać lekko jajka zbliżając do płomienia świecy. Wosk topił się, odsłaniając kolejne barwne warstwy. Zdawałoby się, że to nietrudne, a jednak zbyt pochopni w działaniu, okopcili swoje pisanki.

Tak czy siak, świetna zabawa dla dorosłych i dla dzieci. A efekt? No cóż. Zależy od talentu i wprawy. Dlatego przed Wielkanocą w koszach i witrynkach panie ze Slepo mają zawsze zapas malowanych jaj – kurzych, gęsich, a nawet strusich, zachwycająco ozdobionych przez obdarzonych zdolnościami amatorów i artystów. W cenie od 4 do 40 euro. Każdy więc, niezależnie od zadowolenia z własnej pracy, może kupić na pamiątkę wykonaną po mistrzowsku pisankę.

INFO
www.sorbisches-kulturzentrum.de

0 Responses

  1. […] przygotowany dla witryny magazynswiat.pl w kwietniu […]