Dzwony i… armaty | Świat PR

Dzwony i… armaty

Ludwisarnia rodziny Grassmayrów działa w Innsbrucku od 1599 roku. Jest jedną z najstarszych firm w Europie prowadzonych nieprzerwanie przez tę samą rodzinę.

Czy można skwitować dorobek kilku stuleci jednym zdaniem? Można - tak jak Elżbieta Grassmayr, która słysząc niesione echem dźwięki z wież kościołów Innsbrucku powiedziała: "Te wszystkie dzwony wykonała moja rodzina".

maly-Innsbruck_0807

Elżbieta Grassmayr prezentuje czysty dźwięk dzwonu, fot. Paweł Wroński

Pracę ludwisarzy determinują okresy pokoju i wojen. W tych pierwszych robią to do czego zostali stworzeni - odlewają dzwony, wieszczące światu Dobrą Nowinę. W drugich bywają zmuszani do przetopienia tamtych pokojowych dzieł na armaty. Nic więc dziwnego, że przedstawiciel 12 generacji pod datą 1 września 1939 roku zapisał w swoim kajecie proste, a jednak dramatyczne słowa: "Wojna. Kiedy znowu będziemy mogli robić dzwony?".

Ludwisarnia Grassmayrów, Innsbruck, fot. Paweł Wroński

Ludwisarnia Grassmayrów, Innsbruck, fot. Paweł Wroński

Dziś zakład prowadzi 14 generacja ludwisarzy z Innsbrucku. Wytwarzają nowe dzwony, rekonstruują stare, prowadzą muzeum, w którym prezentują rodzinny dorobek, dzieje i różnorodność dzwonów. Pieczołowicie też przechowują, przekazując z pokolenia na pokolenie, sekret składu stopów i strojenia dzwonów, tak by brzmiały czysto i dźwięcznie.

Glockengießerei Grassmayr: www.grassmayr.at

...