Święto św. Antoniego na Sardynii

16 i 17 stycznia w wioskach i miasteczkach centralnej części wyspy palone są ognie św. Antoniego (fuochi di Sant'Antonio) oznaczające uroczyste rozpoczęcie karnawału.

Według legendy to ów święty, patron pasterzy i rolników, dał ludziom ogień, który wyniósł z piekła. Mieszkańcy układają stosy z rozmarynu i ogromne pnie dębu, które po uprzednim poświęceniu święconą wodą podpalane są o zmierzchu. Przez całą noc przy dźwiękach launeddas lub chóru wokół ogniska bawią się, tańczą tradycyjne ballu tundu (tańce w okręgu), jedzą i piją.

Legenda o tym jak święty Antoni diabłu ogień wykradł
Kiedy świat był ledwie dzieckiem, a gwiazdy dopiero uczyły się chodzić po szerokich drogach niebios, Sardynia nie była wcale taką, jaką ją znacie dziś. Była zimna i niegościnna, smutna i szara. Tak zimna, że czaple, żurawie i bociany podczas swych wędrówek na południe omijały ją z daleka i tak smutna, że nawet najbardziej zdesperowani podróżni nie zatrzymywali się u jej brzegów. Odstraszało ich szczękanie zębów nielicznych mieszkańców, którzy przeżywali jakimś cudem.

Pewnego dnia jednak (ach, jaki to był zimny dzień!) na północno-zachodnim brzegu wyspy wylądował dziwny wędrowiec. Mieszkańcy zebrali się wokół niego zaciekawieni. Cóż też robił na tej niegościnnej ziemi?!

- Kim jesteś, brrr... - zapytała opatulona w grube swetry i szale staruszka . - I kim są twoi towarzysze?

W rzeczy samej, dziwny podróżnik nie był sam, szło za nim, posłusznych jak siedem piesków, siedem różowiutkich, tłustych świnek.

- Ja jestem święty Antoni świniopas, - odpowiedział uśmiechnięty święty Antoni świniopas, - i szukam miejsca, gdzie mógłbym hodować moje świnki, te, które widzicie tutaj i jeszcze siedemset siedemdziesiąt siedem innych czekających na mój powrót po drugiej stronie morza.

- Brrr... - zaczął młodzieniec, z którego brody zwisały długie sople lodu, - to z pewnością nie jest odpowiednie miejsce na hodowanie świnek. A już zwłaszcza takich tłuściutkich i delikatnych jak twoje. Czy nie zauważyłeś, brr.... że na tej wyspie coś nie gra? - i młodzieniec wyjaśnił świętemu Antoniemu, że po tym, jak Bóg stworzył Sardynię, zapomniał nauczyć jej mieszkańców sztuki rozpalania ognia. Dlatego cała wyspa była skuta lodem.

Lecz święty Antoni nie stracił ducha. Popatrzył na lewo, popatrzył na prawo i zobaczył zalesione wysokie góry oraz głębokie doliny, w których rosły dorodne dęby pełne żołędzi - akurat to, czego szukał. Tak więc usiadł na wielkim głazie, poszperał w swej przepastnej torbie i wyjął z niej ograomną mapę, którą natychmiast zaczął uważnie studiować.

- O proszę, tutaj! - zawołał uradowany po dłuższej chwili. - Wiem doskonale, gdzie można znaleźć ogień! - co mówiąc wstał, schylił się, wyrwał z ziemi grubą, zdrewniałą łodygę feruli* i przykazując wszystkim nie ruszać się z miejsca, z łodygą feruli w dłoni rozpoczął marsz w stronę wysokiej góry o kształcie wieży. Doszedłszy do góry zastukał trzykrotnie w skałę.

- Kto tam się dobija? - rozległ się zza skały nieprzyjemny głos.

- Tu nikogo nie ma, - odezwał sięd drugi głos, wysoki i świdrujący.

- Tak więc wynocha! - zawołał głos trzeci, niski i szorstki.

Święty Antoni, który spodziewał się podobnego przyjęcia, szybko zapukał znów trzy razy pytając: Czy to nie przypadkiem Piekło?

- A jeśli nawet, to co? - opdowiedział pierwszy głos.

- Być może, - zawahał się drugi głos.

- A ty kim jesteś i czego chcesz? - zapytał trzeci głos.

- Jestem Inspektorem Piekielnym. Przyszedłem z wizytą oficjalną, na głowie mam mitrę*, na palcu gemmę*, a na nogach botforty*.

Przez chwilę za skałą zapanowała grobowa cisza. Potem po kilku niewyraźnych szemraniach, odezwał się pierwszy głos:

- Nie jesteśmy zainteresowani oficjalnymi wizytami.

- Naprawdę, dziękujemy, - dodał drugi głos.

- A w ogóle to co to jest ta mitra? - podsumował trzeci głos.

- Jak to, nie wiecie, co to jest mitra!? - wykrzyknął święty Antoni udając oburzenie. - To jak byście nie wiedzieli co to jest infuła* i kierezja*!

Tego ciekawskim biesom było za wiele. Uchylili drzwi piekła, by przyjrzeć się tym niesłychanym rzeczom, na co święty Antoni, który skrywał się za skałą, wsunął stopę w szczelinę drzwi tak, by się już nie mogły zamknąć, po czym zagwizdał. Na ten znak przybiegły jego wierne świnki, które jedna po drugiej wpadły do przedsionka piekła i dalejże dokazywać!

- Ej, szacuneczek, dopiero co umyłem podłogi! - krzyknął oburzony pierwszy diabeł.

- No patrz co wyrabiają z moimi poduszkami! - krzyknął zdenerwowany drugi diabeł.

- Zawołaj natychmiast twoje wieprzki, zanim Wielki Diabeł się zorientuje, co się tu dzieje! - rozkazał wściekły trzeci diabeł.

- To nie wieprzki, drogi diable, a świnki, - zauważył spokojnie święty Antoni.

- Wieprzki, świnki, co za różnica! - zachrypiał grubogłosy bies.

Święty Antoni posłusznie zawołał swoje świnki, które przytruchtały zadowolone z szelmowskimi uśmiechami na tłuściutkich ryjkach, a wychodząc przysiadł przed ogniem i westchnął:

- Ach jak tu u was ciepło, miło... - to mówiąc wsunął do ognia koniuszek łodygi feruli, której środek natychmiast zajął się ogniem. Ponieważ jednak była zdrewniała, ogień nie wydostwał się na zewnątrz i trzy biesy niczego nie zauważyły.

Gdy zamknęły się wrota piekła święty Antoni zakręcił nad głową żarzącą się łodygą aż posypały się z niej iskry na cztery strony świata. Sardyńczycy poznali sztukę ognia, a dzielny święty posłał po swoje siedemset siedemdziesiąt siedem świnek i żył z nimi na Sardynii długo i szczęśliwie.

Na podstawie: "Fiabe della Sardegna" di Alberto Melis, ilustracje Giuseppe Braghiroli, Giunti Kids ISBN 88-09-02551-2

* ferula (Ferula Communis) - roślina z rodziny Apiaceae o dochodzącej do 4 metrów wysokości łatwopalnej łodydze zwieńczonej baldachimem kwiatu, popularna w rejonie Morza Sródziemnomorskiego

* mitra - uroczyste nakrycie głowy dawnych panujących a. kapłanów na Wschodzie; korona, czapka książęca

* gemma - pół)szlachetny kamień gładzony, rzeźbiony wklęsło (intaglio) a. wypukło (kamea), używany jako pieczęć a. ozdoba (ulubiona w czasach staroż.).

* botforty - buty z cholewami wyższymi z przodu, używane dziś tylko do konnej jazdy

* infuła - biskupie nakrycie głowy podczas spełniania czynności liturgicznych.

* kierezja - rodzaj sukmany krakowskiej bogato wyszywanej, z dużym, haftowanym kołnierzem.

Zapytania dotyczące wakacji/pobytu na Sardynii, wycieczek lub wynajmu mieszkań proszę kierować na: polonia-sardynia@gazeta.pl

...