 |
Obecnie jest 6 gości i 0 użytkowników online.
Witam Nieznajomy, zostań użytkownikim już dziś.
|
|
 |
To jeden z najbardziej tajemniczych obiektów w Europie. Jego
ostateczne przeznaczenie nie jest znane a niezwykłość budowli
przyciąga badaczy, poszukiwaczy przygód i ludzi ciekawych.
 W 1943 roku w północno-zachodnim rejonie Gór Sowich (Eulengebirge)
oraz w okolicach zamku Książ w Górach Wałbrzyskich Niemcy
rozpoczęli zakrojone na ogromną skalę prace budowlane podziemnych
kompleksów dzisiaj zwanych "Rzeczka", "Jugowice Górne -Jawornik",
"Włodarz", "Osówka", "Soboń", "Sokolec - Gontowa" i "Książ".
Generalnym wykonawcą została specjalnie
utworzona śląska Wspólnota
Przemysłowa SA we Wrocławiu (Schlesische
Industriegemeinschaft AG), z generalną
dyrekcją w dzisiejszym Jedlinie
Zdroju. Siłę roboczą stanowili przymusowi
robotnicy zagraniczni zgrupowani
w czterech obozach w miejscowościach
Walim, Kolce, Głuszyca i Głuszyca Górna.
Od kwietnia 1944 roku nadzór nad cokolwiek
kulejącym projektem przejęła Organizacja
Todt, nadając mu kryptonim
"Olbrzym" (Oberbauleitung "Riese").
Każdego zmęczonego wielkomiejskim hałasem i ciągłą gonitwą
mieszczucha zapraszamy w malowniczy, niczym z obrazów
Chełmońskiego świat polsko-białoruskiego pogranicza,
cichych wiosek zagubionych wśród pól i pagórków, wielowiekowych
lasów i czystego jak łza powietrza.
 Obszar między Sokółką a Kruszynianami,
bo na ten właśnie dziewiczy teren,
o wspaniałych walorach przyrodniczych,
krajobrazowych i kulturowych chcemy dziś
Państwa zaprosić kształtuje urozmaicona
rzeźba Wzgórz Sokólskich i Pagórków
Nadwisłockich, malownicza dolina Nietupy,
przepiękna Puszcza Knyszyńska. Tu też
widoczne są na każdym kroku ślady wielowiekowego
współżycia różnych ludów,
wyznawców wielu religii i ras. Tu wszakże
płot w płot mieszkali Żydzi, Litwini, Polacy
i... Tatarzy, a obok cerkwi, kościołów, synagog
stawiane były meczety.
Polscy Tatarzy? To ci dopiero...
 Reforma administracyjna przełomu tysiącleci pozostawiła nam
w spadku wiele dziwnych tworów, często zupełnie na nowo definiując
stare pojęcia i historyczne terminy. Jednym z takich
przykładów jest Mazowsze - historyczna dzielnica Polski o najbardziej
chyba "płynnym" obszarze. Mimo jednak licznych w poprzednich stuleciach
zmian, dzisiejsze Mazowsze ma się po prostu nijak do tego,
o czym zwykliśmy mówić, mając na myśli krainę zamieszkałą przez
Mazurów.
Kiedyś to była prawdziwa kraina pogranicza,
narażona na częste łupieskie
najazdy Prusów i Litwinów, na którą
w dodatku łakomym okiem spoglądali
kolejni Wielcy Mistrzowie - władcy zakonnego
państwa. Mimo to jednak trudno
szukać na Mazowszu wielkich zamków
czy potężnie umocnionych grodów.
Nie zachowały się również liczne tu niegdyś
umocnienia wznoszone z drewna.
 Dni Mazowsza w Warszawie 16 czerwca (sobota), godz. 1700-2000. 17 czerwca (niedziela), godz. 1000-1700, Łazienki Królewskie
Mazowieckie Klimaty - całodzienna impreza plenerowa, podczas
której swoje osiągnięcia i działalność prezentują rokrocznie
samorządy powiatowe, lokalne organizacje turystyczne,
towarzystwa regionalne i mazowieckie instytucje kultury.
W najważniejszych punktach Łazienek (m.in. Amfiteatr, Stara Pomarańczarnia,
Letnia Estrada za Starą Pomarańczarnią, Ogród Różany,
Pałac Myślewski) odbędą się koncerty, konkursy, warsztaty, pokazy
i wystawy.
Boże Narodzenie 1668 roku nie było wcale wesołe.
Kraj był niemiłosiernie złupiony i zniszczony
 wojnami kozackimi, szwedzkim "potopem"
i najazdem Siedmiogrodziań. Skończyła się
już co prawda wojna domowa, bo i tej nie zaoszczędziła
nam historia, ale abdykował Jan Kazimierz -
król, symbol desperackiego antyszwedzkiego oporu.
Znaczne obszary wschodnie okupowane
były przez Septurionów, jak unikając
zadrażnień z cenzurą, nazywał Rosjan
Sienkiewicz. Po lasach kryły się
zbrojne kupy, na gościńcach królowały
muszkiet i szabla, a od bandytów naprawdę trudno było się opędzić. Nie było czym i komu pracować, bowiem
w wyniku zakończonych dopiero co
konfliktów ubyła ponad trzecia część
ludności. Takiej hekatomby jeszcze
w naszych dziejach nie odnotowano,
a świetne jeszcze nie tak dawno i rozległe
państwo z roli mocarstwa stoczyło
się w jedną dosłownie dekadę niemalże
na samo dno.
 Jesteśmy najmniejszym w skali kraju województwem. Walka o jego
zachowanie zbliżyła mieszkańców tworząc naprawdę wyjątkową
społeczność. Tak jak wyjątkowa jest nasza ziemia. Nasza Mała
Ojczyzna
Najważniejszą rzeką Opolszczyzny jest
Odra. Najwyższą górą Kopa Biskupia
(889 m n.p.m.), zaś największym skupiskiem
leśnym - Bory Stobrawskie. Województwo
Opolskie zamieszkuje ponad
milion mieszkańców, a w poprzek jego
obszaru przebiega autostrada A-4.
Na południu województwa wyrastają
Góry Opawskie skąd rozpościerają się
wspaniałe widoki na stronę polską i czeską.
To najcenniejszy krajobrazowo
i przyrodniczo zakątek województwa.
Oferuje on liczne szlaki piesze i rowerowe,
dobrą bazę hotelową, wyciąg narciarski,
kąpielisko, łowiska pstrągów, bazę agroturystyczną, nowoczesne ośrodki
seminaryjno-konferencyjne i rehabilitacyjne.
Jednym z owoców polsko-czeskiej
współpracy transgranicznej jest oznakowana
cyklotrasa L.J.O. - droga rowerowa
wiodąca z Lądka-Zdroju przez czeski Javornik,
okolice Paczkowa do Jeziora
Otmuchowskiego.
 "Prawie" zwykle czyni wielką różnicę. Tak przynajmniej przekonują
telewizyjne reklamy. I chociaż bez wątpienia jest w tym i wiele racji
widać jednak, że żaden z ich twórców nie był w Paczkowie. To
naprawdę nie tylko prawie Carcassonne...
Legnicka klęska, wyludnienie znacznych
obszarów, a przede wszystkim
śmierć aspirującego do władzy nad Polską
dzielnicową księcia Henryka Pobożnego szczególnie na Śląsku zmieniła wiele,
a wraz z pojawieniem się nowych
osadników zza Odry dotarły tu i nowinki
techniczne - weźmy choćby młyn wodny,
jak i nowatorskie naówczas rozwiązania
międzyludzkich stosunków wzajemnych
oparte na istniejących już gdzie indziej
rozwiązaniach prawnych.
 Witamy Państwa w Kędzierzynie-Koźlu, 65-tysięcznym mieście w województwie opolskim, ważnym ośrodku administracyjnym i kulturalnym regionu.
Kędzierzyn-Koźle jest gminą położoną na granicy dwóch zróżnicowanych województw dolnośląskiego i śląskiego. Przepływające przez miasto rzeka Odra oraz Kanały Gliwicki i Kłodnicki nadają miastu malowniczy charakter, zaś usytuowany na obrzeżach miasta akwen wodny Dębowa jest miejscem wypoczynku i rekreacji.
Kędzierzyn-Koźle, którego historia sięga XII wieku, ma ogromne walory turystyczne. Miasto otoczone jest lasami poprzecinanymi ścieżkami rowerowymi, a mieszkańcy każdego osiedla mają dostęp do licznych terenów zielonych.
 Byczyna znana jest z bitwy, która miała miejsce nieopodal miasta. W 1588 roku hetman koronny Jan Zamojski zwyciężył wojska arcyksięcia austriackiego Maksymiliana Habsburga, który pretendował do tronu polskiego. Zwycięstwo wojsk Jana Zamojskiego pozwoliło osadzić na tronie Polski króla Zygmunta III Wazę. Historia miasta sięga jednak czasów wcześniejszych. Uważa się, że Byczyna jest rówieśniczką państwa polskiego.
 Do Brzegu wiedzie wiele dróg. Można tu przybyć pieszo, krocząc po ścieżkach Via Regia - Drogi Królewskiej, łączącej Kraków z Europą Zachodnią, koleją - przemierzając najstarszy odcinek kolei żelaznych na dzisiejszych ziemiach Polski, samochodem - mknąc pamiętającą okres międzywojenny autostradą A4, czy "wyznaczonymi" bursztynowym szlakiem drogami krajowymi, a nawet drogą wodną, wykorzystując pradawny szlak, jakim była i po dziś dzień jest Odra.
 Tym razem chciałbym zaproponować rowerową wycieczkę niezwykłym szlakiem oznaczonym na mapach turystycznych Opolszczyzny na niebiesko. Oficjalnie to "Szlak Średniowiecznych Polichromii", ale wolę używać jego popularnej nazwy - Szlak Polichromii Brzeskich, bo ta chyba przyjęła się już na tyle, że od razu wiadomo o co chodzi.
Sam szlak jest raczej nowym, bo tak na dobrą sprawę liczy sobie w zasadzie dopiero dekadę. Nie trafił więc jeszcze do wszystkich przewodników, a bez wątpienia należy do pereł krajoznawczych nie tylko regionu, ale i kraju.
 Zapraszamy Państwa na południe Polski do regionu położonego w południowo - zachodniej części województwa opolskiego, którego różnorodność krajobrazów można odkrywać pieszo, na rowerze lub też konno. O niezwykłej atrakcyjności tego obszaru świadczy nie tylko jego położenie ale również niepowtarzalne bogactwa natury oraz liczne zabytki architektury, będące niegdyś świadkami burzliwej historii.
 Gmina Głuchołazy leży w południowej części województwa opolskiego u podnóża Gór Opawskich, najdalej na wschód wysuniętego pasma Sudetów. Najwyższym szczytem Gór Opawskich jest Biskupia Kopa - 890 m. n.p.m. Gmina graniczy z Republiką Czeską na odcinku ok. 35 km.
 Nawet największa świetność przemija. Widać to nie tylko w Ujeździe, gdzie znajdują się jedne z najsłynniejszych polskich ruin - zamku Krzyżtopór, ale i w nieodległym tak bardzo od niego Szydłowie.Było to niegdyś wspaniałe królewskie miasto, któremu prawa miejskie nadał Władysław Łokietek, a zabrał rosyjski zaborca, porządkując "swoje" zachodnie gubernie po upadku powstania styczniowego. Dzisiaj Szydłów to nadal cicha, zagubiona i "straszliwie" ospała wieś, chociaż wyglądająca jak miasto. Zachowało się tu prawie 700 z tysiąca kilkudziesięciu metrów dawnego obronnego muru wraz z jedną z trzech miejskich bram - Krakowską, która co prawda została wystawiona na licytację jeszcze za czasów Królestwa Kongresowego, ale zbyt wygórowana cena czyniła ją nieopłacalną dla potencjalnych chętnych do rozbiórki.
 Fabryka Porcelany Ćmielów to rodzinna manufaktura, kontynuująca przedwojenne tradycje Wytwórni Porcelany "Świt" w Ćmielowie. Po prywatyzacji w 1996 roku właściciel Adam Spała kontynuuje wieloletnie tradycje, produkcją miniaturowych rzeźb - figurek porcelanowych z lat 50. i 60. zaprojektowane w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie. Fabryka produkuje unikatowe wyroby ze starych, oryginalnych modeli, używając form matek, które przetrwały wraz z chlubną tradycją porcelany ćmielowskiej.
Rozmowa z prezydentem Nowego Sącza, Ryszardem Nowakiem
Magazyn Świat Podróże Kultura:
Czym Pan Prezydent zachęciłby
gości z Polski i zagranicy
do odwiedzenia Nowego Sącza
podczas wakacji ?
Ryszard Nowak: - Nasze miasto samo w sobie jest warte poznania i odwiedzenia. Nie możemy się pochwalić, że żyjemy z turystyki, ale Nowy Sącz jest celem dla licznych wycieczek i turystów indywidualnych, którzy wybierają się na wypoczynek czy włóczęgę po Beskidzie Sądeckim, przyjeżdżają "do wód" - Krynicy, Muszyny, Piwnicznej. Coraz częściej wpadają do nas choćby na kilka godzin goście, dla których głównym punktem jest Kraków. Nad Dunajcem i Kamienicą chcą nieco odetchnąć od wielkomiejskiego, podwawelskiego gwaru i poznać nasze walory.
 Muzeum Browaru w Żywcu to nie tylko historia i eksponaty. Niepowtarzalny klimat i bliskość eksponatów muzealnych powoduje, iż mamy wrażenie, że przenieśliśmy się w odległe czasy, obserwując zmiany jakie zaszły w technologii produkcji piwa na przestrzeni wieków. Przez prawie trzy godziny nie będziecie się nudzić, to pewne. Tutaj można wszystkiego dotknąć, nikt nie zabrania robienia zdjęć i poczujecie się tak, jakby ktoś cofnął czas. Jest to miejsce, w którym tradycja splata się z nowoczesnością w sposób szczególny. Kto przez ten czas zgłodnieje, powinien koniecznie zajrzeć do piwiarni lub restauracji Żywiecka.
Okoto stu wystawców zgromadził tegoroczny Krakowski Salon Turystyczny. Podczas 17.edycji tej imprezy przedstawiciele branży turystycznej prezentowali oferty letniego wypoczynku. Tym razem targi zorganizowano w Muzeum Narodowym.
 Zagranice reprezentowali najbliżsi sąsiedzi Małopolski m.in. Słowacy i Węgrzy, były też propozycje wypoczynku przedstawiane przez Greków, Włochów, Chorwatów i Tunezyjczyków. Spore zainteresowanie budzili goście ze Sri Lanki. Z kolei gospodarze - Małopolska -przygotowali duże i ciekawie zaaranżowane stoisko, w którym można było uzyskać wszelkie informacje o propozycjach turystycznych regionu. Lokalne atrakcje prezentowali z kolei wystawcy na stoiskach Pomorza, Pojezierza Drawskiego, Świętokrzyskiego, Śląskiego, Powiatu Żnińskiego, Podkarpackiego.
 Jak co roku w drugiej połowie kwietnia
ożywa warszawski AWF, którego teren
zamienia się w jeden wielki kiermasz
turystycznych ofert na nadchodzŕcy
okres letni. Nie darmo organizatorzy
nadali tym targom miano LATO, bo to
właśnie ono kusi, mami, skłania do marzeń
i podejmowania decyzji o wyjeździe
dziesiątki, jeżli nie setki tysięcy Polaków.
W trzy gorące kwietniowe dni (20 -
22) prawie 330 wystawców z 16 krajów
świata (z Austrii, Chorwacji, Cypru,
Czech, Francji, Grecji, Kuby, Polski, Słowacji,
Sri Lanki, Wenezueli, Łotwy, Ekwadoru,
Litwy, Niemiec oraz Włoch) niekiedy
wręcz niesamowitymi pomysłami usiłowało
urzec ponad 32 tysiące zwiedzających.
Wielu się ta sztuka udała na pewno.
Zaprezentowały się nie tylko kraje -
tradycyjne kierunki naszych wakacyjnych
wojaży czy rajskie i egzotyczne kierunki
wypraw, ale i polskie województwa z Mazowszem
na czele, które - jak co roku -
starało się wypaść szczególnie okazale.
 Ponad 400 wystawców z kraju i zagranicy
zaprezentowało swoją ofertę
podczas 10. Jubileuszowych Gdańskich
Targów Turystycznych GTT, 12. Gdańskich
Targów Sportów Wodnych POLYACHT
oraz 2. Targów Inwestycji w Turystyce
CIEPŁY BAŁTYK. Ciekawa oferta
i niskie ceny wejściówek powodują, że
rokrocznie odwiedza je ponad 10 tys.
gości. Bilet normalny kosztował 4 zł,
a ulgowy dla uczniów i studentów jedynie
2 zł.
W tym roku miały swoje stoiska biura
podróży, touroperatorzy, regionalne i lokalne
organizacje turystyczne, regiony
turystyczne z kraju m.in. Mazowsze, Podlasie,
Kaszuby, Śląsk, woj. Podkarpackie,
Lubelskie, Ziemia Kłodzka, Pieniny, oraz
miasta: Augustów, Inowrocław, Gniezno,
Grudziądz. Ciekawą ofertę prezentował
Kraków, a także stoiska Euroregionów
Bałtyk, Śląsk Cieszyński i Beskidy.
Ofertę zagraniczną prezentowali wystawcy
z 15 krajów m.in. z Tunezji,
Chorwacji, Irlandii, Francji, Litwy, Łotwy
i Estonii, Białorusi, Ukrainy, Czech, Niemiec
i Norwegii.
 Ponad 70 wystawców zdecydowało
się wziąć udział w IX Targach Turystycznych
Tourtec 2007 w Jeleniej Górze.
W tym roku odbywały się pod hasłem
"Aktywnie we wspólnej Europie".
Tourtec to targi plenerowe. Stoiska
zlokalizowano na urokliwym Placu Ratuszowym
i tylko pogoda mogła popsuć
imprezę. Było jak w indyjskiej kinematografii
- czasem słońce, czasem deszcz.
Jednak nawet ulewa połączona z wichurą,
które co jakiś czas dawały się we znaki
i wystawcom, i gościom, nie odstraszyły
zwiedzających. A latający (dosłownie!)
namiot gości z Niemiec stał się jeszcze
jedną, choć nieplanowaną, atrakcją.
A skoro o gościach mowa - wśród wystawców
reprezentowani byli zarówno
lokalni przedsiębiorcy turystyczni, jak
i przybysze z najdalszych (względem Jeleniej
Góry) zakątków Polski - Kamienia Pomorskiego,
Białegostoku, Olsztyna czy
Gryfic. Dopisali też wystawcy zagraniczni,
w tym wspominani już Niemcy i Czesi.
Kwiecień plecień, bo przeplata... tak kwiecień tego
roku rzeczywiście przepleciony jest licznymi imprezami
targowymi i Świętami. Kończy się natomiast zupełnie
nieźle, bo długim weekendem, który naprawdę warto
poświęcić na wyjazd i wypoczynek.
W tym numerze szczególnie polecamy Warmię i Mazury,
polskie morze z liczącym ponad dziesięć wieków
portem-uzdrowiskiem - Kołobrzegiem, który tak wielką
rolę odegrał nie tylko w naszych dziejach. Zapraszamy
również na pobliski Borholm, gdzie słońce, jak twierdzą
Duńczycy, Świeci prawie bez przerwy. Z europejskich
krajów polecamy również rumuńską Bukowinę, bułgarskie
kurorty i turystyczne raje - Chorwację i Turcję,
a z krain bardziej odległych Ekwador, Indie, Uzbekistan,
Polinezję i Nową Zelandię - miejsce tak bardzo odległe
od Polski, że dalej już tylko może być morze.
Oczywiście nie może na naszych łamach zabraknąć
spotkań z historią i kulturą, z przeszłością, której wspaniałość
i potęga wzbudza w nas ciągle tak ogromne zainteresowanie.
życzę przyjemnej lektury.
Krzysztof Łukaszewicz
Łączy nas wiele
Magazyn Świat: Świetnie Pan mówi po polsku.
Gabriel C. Bartas: Studiowałem na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale moje córeczki mówią lepiej po polsku. Jedna z nich tu się zresztą urodziła.
MŚ: To Pana pierwsza samodzielna placówka? Co było wcześniej?
Gabriel C. Bartas: Jestem ambasadorem od ubiegłego roku. Byłem pierwszym przedstawicielem dyplomatycznym, którego akredytował prezydent Lech Kaczyński. Wcześniej też spędziłem w Polsce kilka lat. Pracowałem w ambasadzie rumuńskiej w Polsce z moimi poprzednikami, stopniowo zdobywając szlify w służbie dyplomatycznej. Od czasu naszej rewolucji w 1989 roku mieszkałem w Polsce w sumie 11 lat.
 Gdzieś tam po drugiej stronie globu można odnaleźć wyspy z naszych
snów, szeleszczące girlandami kwiatów zawieszonych na
szyjach ciemnowłosych dziewcząt. Polinezja ma tyle twarzy, ile
wysp rozrzuconych na błękitnym oceanie. Polinezja, a szczególnie jej
główna wyspa Tahiti, jest jedną z najbardziej znanych atrakcji turystycznych
Oceanii. Za sławę trzeba jednak słono płacić. Polinezja to również
jeden z najdroższych krajów w regionie. Ale przecież piękne kobiety,
wspaniałe plaże i krajobrazy warte są każdej ceny.
 O leżącej na drugiej półkuli Nowej Zelandii nie śmiałam nawet
marzyć. Była dla mnie zawsze dwiema wysepkami leżącymi
gdzieś na dalekim końcu świata. Ale teraz, gdy przyszło mi
lecieć do Christchurch na Południowej Wyspie, świat wydał się być
mały, skurczony i osiągalny.
Jest w Ameryce Południowej taki kraj, w którym polski turysta
chwilami poczuje się jak w domu. To Ekwador. Ponad 90% mieszkańców
jest katolikami i mniej więcej tyle samo - miłośnikami
piłki nożnej.
 Ekwador leży na równiku - stąd nazwa. Mimo niewielkiej, trochę
mniejszej niż Polska, powierzchni - kraj ten ma do zaoferowania turystom
cuda przyrody oraz zabytki kultury leżące na czterech obszarach
o odmiennym klimacie. To znajdująca się w środku kraju strefa Amazonki
z tropikalną dżunglą, andyjska część pasma Kordylierów, wybrzeże
Pacyfiku oraz największa atrakcja - Wyspy Galapagos.
 Mówią, że to najpiękniejsze miejsce na ziemi. Guilin, dawna
stolica regionu Guanxi, dziś jest ważnym ośrodkiem kulturowym.
Guilin od lat jest inspiracją artystów i celem wycieczek
turystów. Niegdyś teren całkowicie pokryty morzem, powstał
w wyniku gwałtownego wypiętrzenia. Różnorodność etniczna mieszkańców
dodaje temu miejscu wyjątkowego kolorytu. Han, Zhuang,
Yao, Hui, Miao i Dong - to tylko przykłady licznych narodów zamieszkujących
Autonomiczny Region Guanxi na Południu Chin.
 Po 17 godzinach jazdy autobusem z Delhi, półprzytomni, wysiadamy
w Manali, himalajskim Zakopanem. Tu spędzamy pierwsze
dni, tu rozpoczyna się nasza podróż po Himachal Pradesh.
Przepiękna Dolina Kashmiru i tybetański
płaskowyż Ladakh o księżycowym
krajobrazie są dla wielbicieli gór i przygód
szczególnie atrakcyjne. Coraz liczniej
odwiedzany, spokojny Ladakh broni
swej dostępności. Posiada, co prawda,
dość drogie połączenie lotnicze, a wysokogórska
droga jest przejezdna tylko od
czerwca do września.
Był to najdłuższy lądowy szlak handlowy w dziejach.
W czasach starożytności i średniowiecza,
a praktycznie aż do upowszechnienia się transkontynentalnej
 żeglugi morskiej łączącej Europę z Indiami
i Dalekim Wschodem, tj. od II w. p.n.e. do XVI - XVII w. n.e., jedyna
droga, jaką towary z Chin - przede wszystkim jedwab, od którego
pochodzi nazwa tego szlaku, ale także żelazo i papier - trafiały do Europy.
A w drugą stronę przewożono złoto, pachnidła, rośliny uprawne. Kupieckie
karawany pokonywały tysiące kilometrów trudnych i niebezpiecznych
dróg wiodących przez górskie przełęcze, m.in. Pamiru oraz pustynie
Azji Środkowej i starożytne państwa Baktrii, Chorezmu, Sogdiany, a dalej
m.in. Persji i Syrii. I chociaż znaczenie Jedwabnego Szlaku zmalało
około VIII w. w związku z ekspansją na tereny środkowo azjatyckie ludów
tureckich, to jeszcze przez kilka wieków było ogromne.
 Turcja łączy nowoczesną kulturę zachodu z tradycją Islamu. Na
niewielkiej przestrzeni, na południowym wybrzeżu znaleźć
można luksusowe ośrodki turystyczne obok pozostałości dawno
zamierzchłych cywilizacji. Turcja zawdzięcza swą różnorodność
kulturową zamieszkującym ją licznym grupom etnicznym, ich różnym
religiom, językom oraz tradycjom. Społeczeństwo pełne przeciwieństw
to rzecz typowa dla kraju, który mimo azjatyckich korzeni chce zająć
swoje miejsce w Europie.
|
 |
Pokaz napis:
|
|
 |