Kraina o malowniczej architekturze oferuje turystom szereg atrakcji – od spływu Dunajcem, przez zamki w Czorsztynie i Niedzicy, po górskie wycieczki.
Celem mojej wyprawy jest Wysoka (1052 m n.p.m.), zwana również Wysokimi Skałkami. Z najwyższego wierzchołka Pienin roztacza się wspaniały widok na Tatry oraz inne szczyty masywu.
Trzy Korony
Na styku Pienin, Gorców i Beskidu Sądeckiego leży znane uzdrowisko Krościenko. Tutejsze szczawy alkaliczno-słone wspomagają leczenie m.in. dróg oddechowych i płuc. W miasteczku mam swoje ulubione miejsce. Ilekorć tu jestem, spaceruję ulicą Zdrojową biegnącą równolegle do Dunajca. Podziwiam drewniane wille ozdobione rzeźbionymi balkonami i podcieniami, kolorowe domki otoczone równie barwnymi ogrodzeniami i zadbanymi ogródkami. Po krótkim odpoczynku w Krościenku wyruszam do Szczawnicy, w której zbiegają się szlaki wodne, rowerowe i piesze tego rejonu. Wędrówkę na Wysoką rozpoczynam od zdobycia najsłynniejszego szczytu Pienin – Trzech Koron. Od przystani flisackiej w Szczawnicy czerwonym szlakiem biegnącym obok znanego schroniska Orlica ruszam wzdłuż Dunajca w stronę słowackiego Czerwonego Klasztoru, miejscowości, z której najlepiej widać Wysoką. Tam, gdzie rozpoczyna się niebieski szlak na Sokolicę i Trzy Korony, przeprawiam się łodzią na drugi brzeg Dunajca. Ścieżka ostro się wspina na Sokolicę. Po pokonaniu intensywnego podejścia czeka mnie niespodzianka – wejście na szczyt i galerię widokową są płatne. Ale widok z Sokolicy wart jest każdych pieniędzy. Skalne ściany opadają pionowo trzystumetrową przepaścią do bajecznego przełomu Dunajca. Przede mną Małe Pieniny, Magura Spiska oraz Tatry zamykające horyzont od południa. Charakterystycznym elementem krajobrazu są rosnące na skraju przepaści sosny, które z kamienistym podłożem łączy jedynie gruba siatka korzeni. Niebieski szlak przez Czerteż (774 m n.p.m.) prowadzi do „ruchomego bufetu” prowadzonego przez miejscową góralkę. Na drewnianej ławce stoi piramida metalowych kubków i garnek kwaśnego mleka. Wiedząc, że siły będę mógł zregenerować dopiero w schronisku Trzy Korony, bez zastanowienia zamawiam orzeźwiający napój. Na kolejny postój zatrzymuję się na Zamkowej Górze (799 m n.p.m.), na szczycie której stoją ruiny XIII-wiecznego Zamku Pienińskiego. Ponoć po najeździe Tatarów w murach budowli schronienie znalazła święta Kinga. Niewielka rzeźba węgierskiej królewny stoi przy kamiennych schodach prowadzących na szczyt ruin. Zaledwie kilka podejść dzieli mnie od platformy widokowej na Okrąglicy (982 m n.p.m.). Najwyższa z pięciu turni tworzących Trzy Korony oferuje wspaniały widok na przełom Dunajca, Sokolicę i wiele masywów górskich aż po Tatry. Polecam Trzy Korony wcześnie rano: i widoki lepsze w rześkim powietrzu, i tłok mniejszy. Schodząc ze szczytu na Przełęczy Szopka, docieram do żółtego szlaku wiodącego przez malowniczy Wąwóz Szopczański pełen białych skał poprzecinanych wąskimi żlebami. Zatrzymuję się przy bacówce na szerokiej polanie, gdzie górale częstują żyntycą i oscypkami. Bardziej urozmaicone menu oferuje schronisko, które widać z polany jak na dłoni. Poniżej szumi wartki Dunajec. Na nocleg do Szczawnicy można wrócić tratwą z flisakami lub busikiem ze Sromowców Niżnych.
Upragniona Wysoka
Następnego dnia wcześnie rano jadę pod wąwóz Homole w Jaworkach, by zdobyć Wysoką. Sprawdziło się powiedzenie „Kto rano wstaje, ten nie płaci za wstęp”. Przejście wąwozem o ścianach zbudowanych ze skalnych bloków, po licznych mostkach i kładkach wzdłuż potoku Kamionka to spora przyjemność. Po wyjściu z wąwozu rozległymi polanami wspinam się do miejsca, gdzie szlak zielony spotyka się z niebieskim, i dalej pod górę niebieskim aż do zalesionej przełęczy. Tu szlak skręca w prawo, a nieoznakowana ścieżka w lewo prowadzi na Wysoką. Tędy też podążam bardzo stromym podejściem na skalisty szczyt. Pokonanie całej trasy od parkingu zajmuje nieco ponad dwie godziny. Satysfakcja jest ogromna. Zasłużone śniadanie na szczycie nieco się przeciąga, bo żal schodzić. Powrót na przełęcz to krótka, ale uciążliwa walka ze śliską stromizną. Dobrze, że wystają grube korzenie drzew – mam czego się złapać! Zresztą w kilku bardziej niebezpiecznych miejscach pomyślano o turystach i zbudowano małe metalowe platformy i schody. Dalszy marsz w kierunku Durbaszki przez Borsuczycę (939 m n.p.m.) to czysta przyjemność. Szlak niebieski się wspina na szczyt Durbaszki (942 m n.p.m.), obchodzę go wydeptaną ścieżką wychodzącą na przestronną polanę z pięknymi widokami na Szczawnicę, Pieniny i Beskid Sądecki. Za stacją końcową wyciągu orczykowego opuszczam szlak i schodzę w dół szeroką łąką, kierując się na dobrze widoczny dach budynku schroniska. Spotkanie z bacą pasącym duże stado owiec zakończyło się zaproszeniem do usytuowanej poniżej bacówki, górale mają świeży bunc i oscypki. Z chęcią zasiadam z gos-podarzami do sera i żyntycy. Lubię te klimaty.
Inkaski szyfr w Niedzicy
Wracając przez Krościenko do Nowego Targu, skręcam w lewo na Czorsztyn. Widok z ruin zamku na Zbiornik Czorsztyński i zamek w Niedzicy jest imponujący. Nie tracąc czasu, malowniczą drogą przez Sromowce Wyżne i wzdłuż Zbiornika Sromowskiego zmierzam w stronę stojącej na skale XIV-wiecznej budowli. Zaporą przechodzę na drugi brzeg, skąd widać: zamek odbijający się w spokojnych wodach Zbiornika Czorsztyńskiego i zamykające horyzont góry. Kiedy docieram do celu, mury zamku rozświetlają promienie zachodzącego słońca. W towarzystwie braci zakonnych zwiedzam opustoszały dziedziniec, co nadaje wieczornej wizycie dodatkowy smaczek. Na zamku są pokoje gościnne, stacja sejsmologiczna PAN i ciekawe muzeum wnętrz. Po II wojnie światowej odnaleziono tu inkaskie kipu – zapis pismem węzełkowym – ponoć z informacją o ukrytym skarbie, o czym przewodnicy wspominają niechętnie.
Sobieski w Pieninach
W drodze do Nowego Targu zatrzymuje mnie wieża XIII-wiecznego kościoła św. Stanisława Biskupa we Frydmanie. Obecne wnętrze najstarszego zabytku sakralnego północnego Podtatrza przykuwa uwagę barokowym wystrojem. Legenda mówi, że w światyni po wiedeńskim zwycięstwie służył do mszy dziękczynnej Jan III Sobieski. Dobudowana w 1764 r. ośmioboczna kaplica Matki Boskiej ma unikalne centralne założenie, dzięki czemu rokokowy ołtarz jest dostępny ze wszystkich stron. Na drewnianym stropie widnieje scena Koronacji Matki Boskiej. Wnętrze obejrzałem dzięki uprzejmości wiekowego kościelnego, który modląc się samotnie w kościółku, zauważył, jak przez kraty zagradzające wejście usiłuję wcisnąć obiektyw aparatu. Podniósł się z kolan i otworzył żelazną bramę, zapraszając do środka. Bóg zapłać, dziadku.
Tekst i zdjęcia: Jerzy Pawleta
Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze październik 2010 na str. 22-27.
