Tajemnicza i fascynująca pustynia Atakama leży w północnej części Chile. Jest wciśnięta między wybrzeże Oceanu Spokojnego, szczyty Andów i niemal pozbawione życia wyżyny – pampasy. Ma sławę najsuchszego miejsca na ziemi, roczna suma opadów nie przekracza 100 mm.
W samym sercu pustyni nie brak miejsc, na które nie spadła ani jedna kropla deszczu, przynajmniej od czasu, kiedy ludzie zaczęli badać zjawiska klimatyczne. Nazywa się je pustynią absolutną, gdyż są zupełnie pozbawione życia – nie ma tu mchów, roztoczy ani bakterii. Zastanawiacie się pewnie, po co odwiedzać tak surowe i nieprzyjazne środowisko? Odpowiedź jest prosta – żeby obserwować niebo. Miłośnicy astronomii na Atakamie odnajdują najlepsze na świecie warunki do obserwacji kosmosu. Nie ma tam miejskich świateł, brak wilgoci oznacza brak chmur, a czyste powietrze pozwala na podziwianie rozgwieżdżonego nieba przez ponad 300 dni w roku. Moja wyprawa do Chile byłaby niekompletna bez wizyty na pustyni. Lokalnym autobusem docieram do miejscowości San Pedro de Atacama, leżącej u stóp wulkanu Licancabur (5916 m n.p.m.), jednego z najwyższych w Andach. Odnajduję biuro francuskiego astronoma Alaina Maury‘ego i przed północą wyruszam samochodem terenowym w głąb pustyni. Po dwóch godzinach zatrzymujemy się przy kilku gigantycznych teleskopach. Niemal do świtu obserwuję gwiazdozbiory, planety oraz słucham ciekawych, czasem zabawnych, opowieści gospodarza o odległych galaktykach. Dowiaduję się między innymi, że w 1997 r. na pustyni ćwiczył łazik Nomad przed wyruszeniem w misją na Marsa. To, co zobaczyłam i usłyszałam, było tak ekscytujące, że zapomniałam o chłodzie. Nie wzięłam ze sobą ciepłych ubrań, a noce na pustyni są wyjątkowo zimne.
Tekst: Edyta Buchert
Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze lato 2010 na str. 12.
