Beduini żyją na walizkach, a właściwie na… wielbłądach. Spotkanie z tymi wędrującymi ludami pustyni jest źródłem inspiracji dla prawdziwych podróżników.
W pobliżu egipskiego kurortu Marsa Allam, położonego nad Morzem Czerwonym niedaleko Sudanu, co roku na przełomie września i października odbywa się zjazd egipskich nomadów. Przybywają tu licznie m.in.: z Synaju, oaz Siwa, Asuan, Farafra. Na pięć dni rozbijają namioty w otoczonej potężnymi i rozległymi górami Wadi El Gemal (Dolinie Wielbłądów), gdzie od wieków koczowali ich przodkowie.
KAWA
Nad płonącym ogniskiem, umieszczonym w szerokiej misie, siedzi 10-letni chłopiec, który praży ziarna kawy. Gdy zyskają kolor mahoniu, dodaje przyprawy i rozbija w mosiężnym moździerzu. Świeżo rozgniecione ziarna są przesypywane do małego, okrągłego naczynia z długą szyjką. Po czym na chwilę wstawia się je w żar, by kawa nabrała mocy. Po dłuższej degustacji dochodzę do wniosku, że w porównaniu z egipską europejska kawa jest za spokojna, brak jej żaru egipskiego paleniska.
CIAŁO
Pustynia jest dla ludzi silnych, odpornych na upały i wysokie temperatury. Dlatego wszyscy rodzice od najmłodszy lat zachęcają swoje pociechy do sportowej rywalizacji, która hartuje duszę i ciało. Najpopularniejszy sport to wyścigi wielbłądów. Faworytami tej konkurencji są synajskie „wierzchowce” – one też cieszą się największą sympatią nomadów. Równie popularne są skoki w dal, wzwyż oraz zapomniane w Europie przeciąganie liny, konkurencja wzbudzająca ogromne zainteresowanie publiczności.
OBÓZ
W rozległej dolinie między dwoma najwyższymi w okolicy szczytami ustawiono dwa rzędy namiotów organizatorów, które utworzyły naturalną drogę dla uczestników i gości festiwalu. Beduini rozstawili swe obozy na obrzeżach. Przed każdym z nich widniaje tabliczka z nazwą regionu. Nomadowie śpią w wielkich, podłużnych białych namiotach. Pośrodku każdego obozu są dwa paleniska – jednego pilnowały dzieci zajmujące się parzeniem kawy, drugiego doglądali dorośli, przygotowując posiłki.
RĘKODZIEŁO
W zdobionych wyszywanymi znakami namiotach Beduinów są eksponowane unikalne i drogie dywany z wielbłądziej wełny. Goście festiwalu podpatrują tkaczy przy pracy, niektórzy sami układają nici na drewnianej przędzalni. Tuż obok, pod baldachimem z wielbłądziej wełny, handlarze rozłożyli kramy pełne pustynnych roślin na świecie uznawanych za przyprawy. Największy tłok panuje w namiocie z biżuterią, zachwycającą kunsztem i precyzją wykonania.
POSIŁKI
Beduini chętnie zapraszali gości do namiotów, by poczęstować ich jedzeniem. Na stołach, w zależności od regionu, z którego pochodzą gospodarze, króluje jagnięcina lub baranina, podawane z warzywami i sosami. Mięso dostajemy owinięte w chlebek pita, natomiast pozostałe dania – na wielkich tacach, z których korzystają wszyscy.
Rytuał przyrządzania posiłków odbywa się przy ognisku. Największymi przysmakami Beduinów są wątroba i serce kładzione od razu na żar. Po paru minutach wyśmienitym smakiem i aromatem dymu podbijają podniebienia najwybredniejszych smakoszy.
Tekst: Marek Ryński
Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze luty 2010 na str. 70-73.
