Kiedy za oknem zimno i pochmurno, ogarnia nas silne pragnienie wyjazdu w ciepłe świata strony. A może by tak zafundowac sobie tygodniowy wypoczynek w ośrodku spa w Tunezji? Egzotyczna sceneria, ciepła woda i słonce – to najlepsze odtrutki na zimową szarugę.

Arabowie i Rzymianie czynności higieniczne zamienili w rytuał. Do dziś możemy podziwiać pozostałości licznych łaźni, cystern i kanałów. Do niektórych term wodę pompowano wprost z morza, znajdowały się tam baseny, sale wypoczynku i ćwiczeń, pijalnie, a nawet biblioteki.

Dziś starożytną ideę spa (santus per aquam) w sposób perfekcyjny realizuje Tunezja. Rozsiane po całym kraju ośrodki thalassoterapii oferują zabiegi lecznicze, upiększające i relaksujące, których bazą jest morze (po grecku thalasso) i jego dary: algi, błota, sole.

HAMMAM LUB PODWODNY MASAŻ
W błogostan wprawiają mnie wnętrza, które przywodzą na myśl pałace sułtańskie z uwodzicielską mieszaniną wschodnich wonności, barw i delikatnego szumu wody. Urzeczona baśniową scenerią, poddaję się zabiegom i kuracjom, które mają mnie wyciszyć i zregenerować. Zaczynam od mokrej sauny, czyli hammamu. Po prysznicu chwila oddechu w maksurze (sali wypoczynkowej), a potem pobyt w otulinie gorącej pary z mgiełką rozpylonej wody morskiej. Najbardziej lubię, gdy do akcji wkracza asystentka łaźniowa, aby wykonać peeling – szoruje mnie od stóp do głów ostrą gąbką, polewa wodą, znowu szoruje, a na rozgrzane ciało kładzie zimne algi. Po takim zabiegu skóra jest czysta, gładka i przygotowana na kuracje. A jest w czym wybierać: masaże orientalnymi olejkami, kąpiele, bicze wodne, hydromasaże z koloroterapią, natryski, okłady, maseczki z glinki morskiej i błota itp. W każdym ośrodku thalasso pracuje lekarz, który pomaga w doborze kuracji idealnie zaspokajającej potrzeby ciała i duszy. Po pierwszej rozmowie wiedziałam już, że powinnam przeprowadzić się do Tunezji, bo potrzebuję prawie wszystkich pakietów, począwszy od antystresowego, przez odchudzający, przeciwreumatyczny po uodparniający, że nie wspomnę o odmładzającym. Szczęśliwie, pakiety nie wymagają ani drakońskich diet (bary thalasso z daniami light, owocami i ziołowymi herbatami są obok restauracji hotelowych), ani wyczerpujących ćwiczeń (każdy ośrodek ma sprzęt do gimnastyki w wodzie). Wybieram podwodne natryski – nie dość, że ćwiczą za mnie, to jeszcze dostarczają cennych mikroelementów.

ORIENTALNY PRZEPYCH
Większość tunezyjskich centrów thalasso nawiązuje stylem do wschodnich pałaców lub starożytnych łaźni. Każdy detal podporządkowano relaksowi i ukojeniu. Przestronne sale pełne fontann, kolumn, rzeźb, arabesek, zdobionych sklepień, marmurów osłaniają przeszklone ściany z widokiem na morze. Ukwiecone alejki łączą fantazyjne baseny z ogrodem i plażą. Scenerię jak z „Baśni z tysiąca i jednej nocy” znajduję w Hasdrubal Thalassa & Spa (na Dżerbie, w Hammamet i Port El Kantaoui), The Thermes Marins de Carthage (w La Marsa), Thalassa Palace Nahrawess (w Hammamet).

Personel jest dyskretny, nie ma tłumów, głośnych rozmów ani dźwięków komórek (trzeba je zostawić w szatni). Klienci noszą stroje firmowe: szlafroki, ręczniki, klapki, jednorazową bieliznę. Wszędzie unosi się aromat jaśminu – narodowego kwiatu Tunezji, słychać cichą muzykę i szmer wody. Jest jej tu pod dostatkiem- ma leczyć duszę i ciało, służyć odnowie biologicznej, odprężać i dodawać energii. W podświetlanych basenach wspartych kolumnami można pływać, korzystać z masażu podwodnego albo słuchać muzyki.

PIĘKNA JAK PANNA MŁODA
Mój ulubiony rytuał to Alf Leila Wa Leila, stosowany od stuleci przez kobiety na Bliskim Wschodzie, które przed ślubem fundowały sobie: hammam, kąpiel kwiatową, maskę z glinki, masaż wonnymi olejkami i hennę. W programie jest jeszcze nauka tańca brzucha, ale najpierw wolę go nieco spłaszczyć, a do tego najlepszy będzie okład z alg śródziemnomorskich.

Z rozrzewnieniem wspominam thalasso na skraju Sahary- w hotelu Odysse Resort w Zarzis, zbudowanym w stylu surowych domostw berberyjskich. Gabinety wykute w skale, pofałdowane sklepienia, wapienne ściany, gliniane stągwie, dywany z wełny wielbłądziej, kąpiel w płatkach kwiatów pomarańczy, okład z glinki wydobywanej w pobliskiej oazie górskiej, wiklinowe leżaki, basen wypełniony wodą morską i zapach pustyni – magiczne tunezyjskie wellness…

Tekst: Urszula Gabryelska

Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze Luty 2010 na str. 24-27.