W Polsce święta Bożego Narodzenia nazywano godami i obchodzono bardzo uroczyście. Jesteśmy wierni tej tradycji. Razem z nami narodziny Jezusa fetuje cała Europa – od mroźnej Norwegii po słoneczną Maltę.

IRLANDIA
Święta poprzedzają długie przygotowania. Na drzwiach wejściowych wiesza się wieniec z ostrokrzewu, a domy dekoruje światełkami, figurami św. Mikołaja i reniferów. Podczas adwentu dzieci przygotowują żłóbek, często same wymyślają i robią figurki. Tradycyjnie choinka pojawia się w domach 7 grudnia. Następnego dnia, jak nakazuje tradycja, szkoły są zamknięte i wszyscy jadą do miast, by kupić prezenty dla rodziny. Jeżeli zakupy robione są w Dublinie, to jedno z rodziców zabiera dzieci do kina na najnowszy film o świętach lub świąteczny teatrzyk. Drugie w tym czasie spotyka się z przyjaciółmi przy szklaneczce gorącej whiskey z goździkami lub ciepłej cherry w jednym z bardziej eleganckich hoteli, np. Shelbourne lub Gresham. Wieczerza wigilijna jest postna, a wiele potraw jest przygotowywanych specjalnie na tę okazję, tj. wędzony łosoś z chlebem sodowym, sałatka z krewetek. Dawniej po kolacji zostawiano na kuchennym stole bochenek chleba, dzbanek mleka i zapaloną świecę jako podarek dla niespodziewanego gościa, a drzwi do domu zostawiano otwarte. O północy odbywa się pasterka. Ci, którzy w niej nie uczestniczyli, udają się do kościoła w Boże Narodzenie. Msza tego dnia wydaje się dzieciom najdłuższa w roku. Najmłodsi nie mogą się doczekać, kiedy rozpakują prezenty zgromadzone pod choinką. Nacieszywszy się podarunkami, dzieci jadą w odwiedziny do dziadków. Niektóre rodziny udają się do Dublina, by posłuchać najlepszych chórów śpiewających ko lędy w Franciscan Church na Merchant’s Quay. Tradycyjnie irlandzkie rodziny są duże, więc co roku ktoś inny przygotowuje świąteczny obiad dla całej rodziny. „W mojej kilkunastoosobowej rodzinie – wspomina Eddie Brannigan, I sekretarz Ambasady Irlandii w Polsce – obiad zmieniał się w ogromne zgromadzenie. Pieczony indyk był tak samo ogromny, jak irlandzka szynka, która służyła za wypełnienie kanapek jeszcze długo po świętach. Później na stole pojawiało się ciasto świąteczne, ozdobione białą polewą, figurką bałwana i ostrokrzewem”. 26 grudnia, w Dniu św. Stefana, w Dublinie tradycyjnie odbywają się wyścigi konne, wiele osób przychodzi je oglądać i kibicować dżokejom. Okres świąteczny kończy się 6 stycznia (Trzech Króli). Kobiety mają nareszcie wolne, ten dzień nazywa się Nollaig Bean, czyli Boże Narodzenie Kobiet. Mężczyźni przejmują obowiązki domowe i zdejmują świąteczne dekoracje.

MALTA
W grudniu na Malcie słońce świeci jeszcze jasno, a temperatura wynosi 15°C. Nic więc dziwnego, że jedynym skojarzeniem z tradycyjnymi symbolami Bożego Narodzenia jest biały jak śnieg lukier dekorujący świąteczne ciasta. Już na początku miesiąca maltańskie domy mienią się różnymi kolorami świateł. W najbardziej reprezentacyjnym pomieszczeniu gospodarze stawiają figurkę Jezusa albo szopkę. Tradycja wystawiania szopek kwitnie od XVII w. Obecnie są to bardzo rozbudowane scenki rodzajowe odtwarzane przez kilkanaście, często ruchomych, postaci. Dekoracje robi się z przeróżnych materiałów: papier mâché, kamieni, drewna, szkła, a nawet kapsli, inwencja twórców nie zna granic. Są tam drzewka bonsai, góry z porcelany i tradycyjny żłóbek zrobiony z gliny. W okresie przedświątecznym okna w domu lub witryny sklepowe dekoruje się wyką. Tę mało znaną roślinę strączkową trzyma się w ciemnym miejscu, a następ nie wystawia na parapet. Jej jasne, prawie przezroczyste liście pięknie odbijają światło kolorowych lampek. W okresie przedświątecznym Maltańczycy nie zamykają się w domach. Gromadzą się na ulicach i tworzą barwne procesje, wspólnie śpiewając kolędy. Najbardziej widowiskowa jest procesja odbywająca się w Wigilię. Dzieci przebrane za biblijnych bohaterów wędrują z latarkami i świecami w dłoniach, recytując wiersze i przybliżając opowieści związane z narodzinami Jezusa. Dziecięca procesja kończy się 25 grudnia o północy na pasterce. Kolejne dni świąt są poświęcone ucztowaniu i spotkaniom w gronie rodziny. Kiedyś na świątecznym stole królował pieczony kogut podawany z ziemniakami i warzywami, dziś coraz częściej pojawia się indyk. Nie może też zabraknąć timpany – pieczonego makaronu przykrytego kruchym ciastem. Tradycyjnym deserem są krążki z melasy (Qaghqa talGhasel), pieczone kasztany, zupa kakaowa i miodowe ciastka w kształcie pierścienia.

WŁOCHY
Pierwsza ruchoma szopka, która zapoczątkowała bożonarodzeniową tradycję w Europie, powstała w 1223 r. we Włoszech w miejscowości Greccio. Od tego czasu mieszkańcy Italii budują szopki nie tylko w kościołach, ale także na klatkach schodowych, w szkołach, szpitalach i innych instytucjach, przede wszystkim zaś w swoich domach. Szopki są więc najbardziej widocznym znakiem zbliżających się świąt. W Wigilię oprócz szopki w każdym domu jest też pięknie ubrana choinka, najczęściej naturalne drzewko. Wieczorem wszyscy domownicy jedzą razem kolację wigilijną, która – jak nakazuje zwyczaj – powinna być postna. Mimo że posiłek jest bardziej uroczysty niż w zwykły dzień, to nie uświetniają go tradycyjne dania. Po wieczerzy wszyscy idą na pasterkę. Najbardziej rodzinny i uroczysty charakter ma dzień Bożego Narodzenia, wówczas to Włosi spotykają się z bliskimi na wystawnym obiedzie, który najczęściej trwa do wieczora. Na stół, w zależności od regionu, trafiają wyszukane zmarłych też mogły ucztować. Oczekiwano ich właśnie tam, gdzie wcześniej mieszkali jako żywi ludzie. Wszystkie okna były zasłonięte po to, by światło nie skrzywdziło dopiero co wschodzących w polu plonów.Po wieczerzy przystępuje się do obdarowywania prezentami, które, podobnie jak w większości krajów Europy, przynosi św. Mikołaj. Zanim dziecko otrzyma prezent, zwykle jest proszone o zaśpiewanie piosenki, wyrecytowanie wiersza, odmówienie modlitwy itp. Bożonarodzeniowe dwudniowe ucztowanie uświetniają: pieczony indyk nadziewany jabłkami lub wieprzowiną, kiszona kapusta, ziemniaki, brukiew z głową świni, kaszanka z dżemem borówkowym, sałatka ziemniaczana z czerwonymi burakami i pasztetem, a także sałatka z buraków i kapusty, marynowane pieczarki i kiszone dynie. Na deser serwuje się: ciasto owocowe oraz tradycyjne estońskie pierniki z ziarnami pieprzu i cynamonem, zwane piparkoogid. Pierniczki mają przeróżne kształty: ludzi, gwiazd, księżyca, zwierząt. Posiłek popija się piwem lub miodem pitnym, a coraz częściej także grzanym winem. W estońskiej tradycji święta Bożego Narodzenia wyznaczają okres ferii świątecznych. Rozpoczynają się one 21 grudnia (Dzień św. Tomasza), a kończą 6 stycznia świętem Trzech Króli.

NORWEGIA
Przygotowania do świąt trwają cały adwent. Norwegowie kupują lub sami robią wieniec adwentowy. Gałązki świerku zdobią suszonymi owocami i czterema świeczkami. W każdą z czterech niedziel poprzedzających Wigilię rodziny gromadzą się przy stole, by zapalić kolejną świeczkę. W wielu norweskich domach nadal żywa jest tradycja wspólnego pieczenia bożonarodzeniowych ciasteczek (powinno być ich siedem rodzajów) oraz robienia choinkowych ozdób – łańcuchów i koszyczków, do których wkłada się słodycze, orzechy lub owoce. 24 grudnia ok. godz. 17 w kościołach rozbrzmiewają dzwony, obwieszczając początek świąt Bożego Narodzenia. Po mszy rodziny zasiadają do wspólnej wieczerzy. Na stół trafiają wówczas zarówno potrawy mięsne, jak i postne. Najbardziej popularnym wigilijnym daniem są suszone baranie żeberka (pinnekjøtt) oraz żeberka wieprzowe, które przygotowuje się na specjalnych rusztach. Wśród ryb króluje dorsz. Zwykle jest on gotowany na parze i podawany z jasnym sosem i sałatką ogórkową. Z suszonego dorsza przez kilka dni moczonego w sodzie kaustycznej robi się też lutefisk. Podaje się go z purée z zielonego groszku, sosem musztardowym i ze skwarkami. Do posiłku serwuje się piwo lub akevitt. Dzieci dostają julebrus – bardzo słodki i gazowany napój bożenarodzeniowy. Ulubionym deserem jest krem ryżowy. Szczęśliwiec, który znajdzie w swej porcji migdał, otrzymuje nagrodę w postaci świnki z marcepanu. Po wieczerzy wiele rodzin gromadzi się wokół udekorowanej choinki i śpiewa wspólnie kolędy. Zaraz potem św. Mikołaj lub gnom przynosi dzieciom prezenty. Na wsi wiele ro dzinwystawia na podwórzu miseczki z kaszką ryżową, suto okraszoną cukrem i cynamonem. To prezent dla duchów domowych zwanych, Nisser. Nikt o tym nie zapomina, bowiem zaniedbany przez gospodarza gnom będzie psocił i utrudniał życie domownikom. 25 grudnia spędza się głównie za stołem zastawionym przeróżnymi daniami z ryb, suszonym mięsem, a także specjalnymi bożonarodzeniowymi kiełbaskami. Wieczorem dzieci przebrane za Nisser chodzą po domach i śpiewają kolędy, dostając w zamian łakocie.

PORTUGALIA
W Wigilię Bożego Narodzenia w Portugalii nie może zabraknąć szopki. Nad jej przygotowaniem pracują zazwyczaj całe rodziny. Przed budowlą ustawia się małe poletka, które na początku grudnia obsiewa się zbożem. Domownicy pielęgnują rośliny aż do święta Trzech Króli, kiedy to przesadza się je w inne miejsce, życząc sobie obfitych zbiorów w nadchodzącym roku. W Wigilię, podobnie jak w Polsce, całe rodziny zasiadają do świątecznej kolacji. Zgodnie z tradycją, na wieczerzę zaprasza się dusze zmarłych, pozostawiając dla nich puste nakrycie. Na stołach królują: suszony i duszony dorsz podawany na zimno (bacalhau de consoada) serwowany z kapustą i krokietami rybnymi. Po postnym posiłku przychodzi pora na różnego rodzaju słodkości, takie jak: rabanadas (grzanki moczone w białym winie posypywane cukrem i cynamonem), ciasteczka z marmolady z grochu, babka maślana, pierniki, świąteczne herbatniki.

Po kolacji tradycyjna portugalska rodzina wybiera się do kościoła na pasterkę, zwaną „mszą koguta”. Nazwa nawiązuje do legendy, która mówi, że tylko jeden raz kogut zapiał dokładnie o północy, właśnie w noc narodzin Chrystusa. Po pasterce domownicy wkładają do szopki figurkę Dzieciątka Jezus, a następnie ze szklanką grzanego wina z dodatkiem miodu i cynamonu biesiadują często aż do białego rana. Na bożonarodzeniowy poranek czekają zwłaszcza dzieci, wówczas bowiem pod choinką układa się prezenty, które przynosi Święty Mikołaj lub Dzieciątko Jezus. Tego dnia uroczysty obiad wydaje najczęściej senior rodu, podejmując pozostałych członków klanu pieczonym, nadziewanym indykiem.

WĘGRY
Nasi bratankowie zaczynają celebrować święta, zanim się rozpoczną. Tygodnie, które poprzedzają Gwiazdkę, są nazywane zgodnie z ich znaczeniem i wagą. Jest zatem tydzień papierowy, brązowy, srebrny, a niedziela przed Wigilią jest złota. Wtedy właśnie wypada zrobić świąteczne porządki, zakupy, a także wybrać choinkę.  Wigilia jest dla nich niezwykle ważna. Węgrzy mówią, że to „SzentEste”, święty wieczór, i spędzają go w kręgu najbliższej rodziny, racząc podniebienia zupą rybną (halaszle), zupą wiśniową serwowaną na zimno i pieczonym karpiem. Na deser podaje się strucle z makiem i orzechami. Każda gospodyni piecze kilka strucli, by móc pochwalić się swoimi umiejętnościami także przed sąsiadami i znajomymi. Ważnym smakołykiem, którego nie może zabraknąć na węgierskim stole, jest szalocukor – pralinki z masą orzechową, marcepanową, waniliową lub z galaretką. Po kolacji wigilijnej najmłodszy członek rodziny rozdaje domownikom prezenty, które przyniósł maleńki Jezus. Potem wszyscy śpiewają kolędy. Kiedy zbliża się północ, wierzący, a częstokroć nawet niewierzący, idą do kościoła na pasterkę. Dwa kolejne dni świąt nasi bratankowie spędzają na wzajemnym odwiedzaniu się, składaniu życzeń i wymienianiu się prezentami.

Tekst: Urszula Gabryelska

Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze grudzień 2011 na str. 40-49.