Na Dolnym Śląsku wznosi się kilkadziesiąt unikalnych budowli otoczonych rozległymi parkami. Są wśród nich neogotyckie zamki, barokowe pałace i klasycystyczne rezydencje. Wokół tych zabytków ogniskuje się życie regionu – odbywają się koncerty, festiwale, wystawy.
Wielkie komnaty zdają się ciągnąć po horyzont, a w każdym zakamarku czeka jakiś sekret albo ukryty skarb. To miejsce absolutnie magiczne. Może dlatego zamek Kliczków jest w stanie ciągłego oblężenia. Szturmują go oczywiście turyści, bo rycerze są tu od łagodzenia obyczajów. Chętnie, co prawda, walczą, ale jeszcze chętniej służą pięknym damom.
ZAMEK LABIRYNT
Kliczków ukrył się Borach Dolnośląskich, nad Kwisą – rzeką, która niegdyś dawała złoto i perły o wielkości grochu (nosiły je żony saksońskich władców). Dzisiaj w Kwisie pereł już nie ma, uważny podróżnik skorzysta z wielu innych atrakcji. W dorzeczu gniazduje i odbywa lęgi prawie 155 gatunków ptaków. Wędkarze wspominają o pstrągach, szczupakach, węgorzach i miętusach. W lasach żyją jelenie, sarny, dziki i daniele. Ukryty wśród tego bogactwa zamek Kliczków, wspaniała neorenesansowa rezydencja, wygląda jak domek z bajki. Niegdyś otoczony bagnami, surowy i niedostępny, przez wieki został z fantazją rozbudowany i dziś pełni funkcję centrum konferencyjnowypoczynkowego. I to jednego z największych w Polsce. Znajduje się tu ponad dwieście miejsc noclegowych i siedem sal konferencyjnych. Sam zamek to istny labirynt. Ma ponad 400 pomieszczeń. Przy wejściu każdy gość dostaje więc mapkę sal i kory tarzy. Bez planu łatwo zaginąć w tym ogromnym kompleksie. Z zamkowych piwnic unosi się zapach wina, w ciągnących się po horyzont korytarzach można w każdej chwili spotkać ducha pewnej niewiernej kasztelanki, zaś zmęczeni atrakcjami goście mogą skorzystać z krytego basenu w dawnej, częściowo przeszklonej, ujeżdżalni koni. Pływając tutaj, ma się wrażenie, że to staw w środku lasu, do środka zaś wlewa się cichy świergot ptaków. W piwnicach mieści się spa. W nocy, gdy wszyscy już śpią, warto dyskretnie opukać ściany apartamentów. Przed pięcioma wiekami gdzieś, choć nie wiadomo gdzie, zostało ukryte berło czeskiej królowej Anny. Kliczków – podobnie jak inne nizinne zamki, a także górskie warownie oraz rezydencje ukryte w romantycznych parkach – stanowi nieodłączny element dolnośląskiego krajobrazu. Wystarczy nieco zboczyć z wytyczonych szlaków, by trafić na dawne magnackie siedziby. Archeolodzy znają około 500 miejsc na Dolnym Śląsku, w których niegdyś stały bądź stoją średniowieczne zamczyska. Odrestaurowane budowle nie tylko zapewniają nocleg, ale także zachęcają do udziału w życiu kulturalnym. Często bowiem w szacownych murach odbywają się wystawy, wernisaże, pokazy i festiwale.
TWIERDZA TAJEMNIC
Gdybyśmy chcieli z Kliczkowa pojechać ku źródłom Kwisy, dotrzemy do miejsca, gdzie rzeka rozlewa się w dwa wielkie, sztuczne jeziora: Złotnickie i Leśniańskie. Między nimi dumnie wyrasta zamek Czocha, znany każdemu miłośnikowi zagadek przeszłości. To tutaj Bogusław Wołoszański umieścił akcję książki, a potem filmu „Tajemnica twierdzy szyfrów”. Nie mógł wybrać lepszego miejsca. W zamku Czocha można najzwyczajniej w świecie „wejść” w ścianę biblioteki, której półki pełnią funkcję sekretnych wrót, lub godzinami krążyć w poszukiwaniu ukrytych korytarzy. Zamek powstał w XIII stuleciu, przez kolejne był rozbudowywany. W 1909 r. przeszedł w ręce barona Ernesta F. von Gütschoffa, drezdeńskiego przemysłowca. Do skarbca finansowego potentata płynęły: zamorskie złoto, insygnia koronacyjne rosyjskich carów, ikony, broń, wyroby snycerskie i obrazy. Większość z nich wywieziono w tajemniczych okolicznościach po 1945 r. Zamek oferuje dziś 110 miejsc noclegowych, w tym w słynnej w Komnacie Książęcej, gdzie znajduje się wielkie łoże z baldachimem i własną legendą. To tutaj niecny pan zamku, wykorzystawszy niewinne dziewczęta, otwierał zapadnię, do której wpadały owe nieszczęśnice. Mimo wszystko warto tu spać, by zobaczyć niesamowitą łazienkę z wystrojem z początku XX w. i wspaniałą garderobę z wielkimi lustrami. Poza tym… widoku, jaki się roztacza z zamkowych pokoi, trudno szukać gdzie indziej.
ZAMEK W KWIATACH
Miłośnicy elegancji, przejażdżek powozem i długich spacerów powinni wybrać się do zamku Książ pod Wałbrzychem. Największe zamczysko w Polsce (większe nawet niż Wawel) wznosi się dumnie nad Doliną Pełcznicy. Choć jego początki sięgają średniowiecza, swoje najlepsze lata, a właściwie wieki, zawdzięcza Hochbergom, jednej z najbogatszych rodzin w Europie przełomu XIX i XX w. Do tego rodu weszła piękna Daisy, angielska arystokratka, której barwne życie stało się kanwą licznych książek i filmów. W czasie II wojny światowej Książ został przejęty przez nazistów, którzy chcieli zamienić go na kolejną kwaterę Hitlera. Stąd liczne zmiany we wnętrzach i budowa podziemi, obecnie częściowo udostępnionych do zwiedzania. Hotele i restauracje przy zamku to świet ne miejsce, żeby odpocząć po trudach wycieczek w okolicy (polecam cudowny szlak do tzw. Małego Książa, sztucznych ruin na niewielkim wzgórzu), a także po wizycie w tutejszej stadninie koni. W zamku regularnie odbywają się wystawy i liczne imprezy, w tym znane w całej Polsce Święto Kwiatów.
W KSIĄŻĘCYM STYLU
Niezwykłym na skalę europejską skupiskiem zabytków jest Dolina Pałaców i Ogrodów w Kotlinie Jeleniogórskiej. W XIX w. chętnie wypoczywała tu pruska arystokracja. W Mysłakowicach swoją letnią rezydencję urządził król Fryderyk Wilhelm III. Majątek w pobliskim Wojanowie wraz z pałacem podarował najmłodszej córce Luizie. Za czasów księżnej pałac otrzymał obecną neogotycką formę, wtedy też powstał park. Rosły w nim dęby czerwone, kilkaset lip, klony, kasztanowce, sosny wejmutki, buki, jesiony i olsze czarne. Kompozycję złożoną z budynków i zieleni flankują eleganckie oranżerie po obu stronach pałacu. Z tarasu, wzorem dawnych właścicieli i ich gości, można kontemplować piękno snującego się powoli Bobru. Po drugiej stronie rzeki widać pałac i Dom Wdów w Łomnicy. Zarówno tam, jak i w Wojanowie mieszczą się luksusowe hotele i znakomite restauracje. Na nocleg zapraszają także majątki w Brunowie i w Staniszowie. Ten ostatni, barokowy obiekt, znany jest ze świetnych nalewek i wystroju wnętrz nawiązującego do pór roku. Właściciele prowadzą w nim również galerię sztuki i regularnie zapraszają na koncerty. W dolnośląskich pałacach każdy przyjmowany jest jak książę.
Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze grudzień 2011 na str. 54-59.
