Jezioro Inle w Birmie to miejsce wyjątkowe: tylko tutaj rybacy opanowali niezwykłą technikę wiosłowania nogami, dzięki czemu mogą odciążyć ramiona.

Do dziś na jeziorze długim na 22 km, szerokim na 11 km znaleźć można wioski zbudowane i zamieszkane przez lud Intha.

PŁYWAJĄCE POLA
Łodziami przywieziono ziemię, założono ogródki, grządki, zbudowano wioski. Znaczenie domu można poznać po liczbie łodzi, będących nie tylko środkiem transportu, lecz także placem zabaw. Tutejsze maluchy, zanim nauczą się pewnie chodzić, już umieją pływać, w czym pomagają im pływaki z tykw. Aby zaś wiedzieć, co się dzieje z maluchami, mamy często przywiązują im do kostek dzwoneczki. Pomost przed domem to najważniejsze miejsce, w którym toczy się codzienne życie. Tu robi się pranie, myje dzieci, ucina sąsiedzkie pogawędki. W bambusowych klatkach ustawionych nieopodal trzyma się kury i świnie, a za wioską (jak to zwykle za wioską bywa) rozciągają się pola. Pływające. Tworzy się je prosto: trzeba wbić w dno bambusowe tyczki, doczepić do nich maty ułożone na bambusowym rusztowaniu i na to nasypać żyznego mułu. Po roku lub dwóch konstrukcja tak nasiąka wodą, iż tonie, zaś nakładane na nią kolejne warstwy z czasem tworzą stałe wyspy łączące się w przedziwne miniaturowe archipelagi.

BIRMA_135_AOKK

ŚWIĄTYNIA KOTÓW
Jako że Intha są nie mniej religijni niż ich sąsiedzi mieszkający na lądzie, stąd na wyspach i na brzegach jest jakieś sto klasztorów i tysiąc pagód, wśród których najbardziej niezwykły jest klasztor skaczących kotów w Nga Phe Kyaung. Przemyślni mnisi doszli do wniosku, że skoro ich świątynia nie jest ani szczególnie stara, ani piękna, warto znaleźć sposób na ściągnięcie turystów. Wymyślono rzecz genialną w swej prostocie. Nauczono koty skakać przez obręcze. Trening zaczynają już kilkutygodniowe kociaki, przechodząc początkowo nad dłoniami mnichów. Stopniowo uczy się je coraz efektowniejszych skoków. A że do tego dano zwierzakom imiona słynnych postaci będących dla Birmańczyków ikoną zachodniego świata, turyści są zachwyceni. – Skacz, skacz Michaelu Jacksonie! Skacz Lady Di! Skacz Rambo! – woła mnich, a koty posłusznie wykonują polecenie. Błyskają flesze. Sypią się datki. A koty za swój pokaz dostają porcję whiskas! Oczywiście bywa i tak, że kot przeskoczyć przez obręcz nie chce. Woli sobie poleżeć. Na szczęście zastępców jest pod dostatkiem, bo wedle różnych szacunków na terenie klasztoru jest od 50 do 100 kotów.

Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze wrzesień 2009 na str. 72-75.