Jeden serial to zdecydowanie za mało, żeby oddać cały urok tego miasteczka na lessowych wzgórzach. Bo w Sandomierzu czuć i oddech burzliwej historii, i gwar współczesności, i spokój natury.
Zabytkowe kościoły, kolorowe kamieniczki, podziemne kupieckie labirynty i lochy to najlepszy klimat dla kryminalnych zagadek. Nic dziwnego, że właśnie tutaj ujawniły się detektywistyczne talenty filmowego ojca Mateusza. Sandomierz owiany legendami pozwala odkryć, ale tylko niewielką część swoich tajemnic…
NA SERIALOWYM SZLAKU
Starówka otwiera swoje podwoje Bramą Opatowską. Ufundował ją Kazimierz Wielki, a w XVI w. została zwieńczona renesansową attyką. Z punktu widokowego na jej szczycie rozciąga się widok na masto i Góry Pieprzowe (liczące sobie 500 min lat). Za bramą skręć w prawo, w ul. Żydowską.
Tutaj odnajdziesz serialową komendę policji, gdzie aspirant Nocul i podinspektor Możejko rozwiązują kryminalne łamigłówki. Z leżącej po lewej stronie ul. Oleśnickiej trasa schodzi do podziemi, na głębokość 12 m. Piwnice i podziemne składy kupieckie pod kamieniczkami rynku tworzą misterną, 500-metrową sieć tuneli. Kto wie, jakiego ducha przeszłości tam napotkasz? Po wyjściu z podziemi nie przegap ulicy Bartolona, gdzie mieści się zbrojownia rycerska (w serialu szkoła podstawowa). Piki, halabardy, miecze, rapiery, muszkiety, obejrzysz nie tylko w gablotach, ale również podczas musztry albo jednej z rycerskich imprez organizowanych przez tutejszą Chorągiew Rycerstwa. Podążając za ojcem Mateuszem, trafisz do urzędu miejskiego, którego budynek odgrywał w serialu rolę sądu. Ten gmach stanowi jedyne ocalałe skrzydło dawnego klasztoru „bożych psów”, jak nazywano kiedyś dominikanów. Tuż obok, niczym grzesznik z biblijnej przypowieści, będziesz miał okazję przejść przez Ucho Igielne, czyli bramę dominikańską. W średniowieczu pozwalała wejść do miasta braciom dominikanom ze św. Jakuba i podróżnikom, przed którymi zamknięto już miejskie wrota.
NA RYNKU
Od bramy prosta droga wiedzie nas na sandomierski Rynek – arenę niejednej przygody ojca Mateusza. W XI V-wiecznym ratuszu musisz obejrzeć nie tylko muzeum, ale też piwnice, które kiedyś były więzieniem i miejscem tortur. Nieopodal odnajdziesz filmowy bank, czyli kamienicę Oleśnickich, w której w XVI w. luteranie, kalwini i bracia czescy opracowywali swój katechizm. Na trasie zwiedzania pozostały jeszcze Pałac Biskupi i bazylika katedralna. Ten pierwszy, dzisiaj siedziba władz kościelnych, został zbudowany w XIX w. Katedra – kiedyś romańska kolegiata zniszczona przez najazd tatarski – została odbudowana w XIV w. jako scheda po Kazimierzu Wielkim. Czarny i różowy marmur, freski, rokokowe ołtarze, polichromie bizantyjskie, a w skarbcu relikwie świętego krzyża… Każdy budynek, często owiany legendami i staropolskimi podaniami – o Halinie Krępiance, rękawiczkach królowej Jadwigi czy św. Jacku, który zasadził lipy do góry korzeniami – ma swoją historię i swoje znaczenie. Ale to już temat na inną opowieść o Sandomierzu i inną przechadzkę z ojcem Mateuszem…
Tekst: Monika Kaszuba
Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze wrzesień 2009 na str. 46-47.
