Plaża, piasek i słońce hojnie opalające ciała… Myślisz, że Egipt niczym cię już nie zaskoczy? Podczas urlopu w Hurghadzie skorzystaj ze spa!
HURGHADA
Miasto wydarte pustyni, ciągnie się 40 km wzdłuż brzegów Morza Czerwonego. Kiedyś rybacka osada, dzisiaj oaza wakacyjna, w której turysta zawsze dobrej pogody znajdzie piaszczyste plaże, przejrzystą morską toń i mnóstwo okazji, by wykorzystać ten bajkowy krajobraz. Punktem obowiązkowym programu powinno być nurkowanie. Oto przemawiające za tym żelazne argumenty: 30-metrowa widoczność pod wodą, 45 unikalnych raf koralowych i ponad 50 morskich wraków, łącznie ze słynnym „Thistlegormem”, zatopionym w czasie II wojny światowej. Z kolei w al-Dahar, najstarszej części miasta, zobaczymy meczety, bazary z biżuterią, przyprawami i pamiątkami wreszcie wibrujące gwarem ulice, które dają przedsmak arabskiego charakteru. Zmęczeni miejskim gwarem łatwo trafią do Sakkala, hotelowej dzielnicy ciągnącej się wzdłuż Sheraton Road. Tutaj rozpoczną zwiedzanie krainy relaksu i przyjemności i przekonają się, czym może być spa.
ZMYSŁY
Spa w Hurghadzie działa na nie wszystkie, ale przecież o to właśnie chodzi. Zaczyna się od wzroku, bo wszystkie gabinety i centra spa to stylistyczne cacka, jakby żywcem wyjęte z „Baśni z tysiąca i jednej nocy”. Stonowane kolory, wysmakowane wnętrza i dopracowane szczegóły zachęcają, by oddać się w fachowe ręce kosmetyczek, masażystów i speców od przyjemności. Najlepsze ośrodki to: Prima Life Makadi Resort & Spa 5*, Sol Y Mar Makadi Star And Spa 5*, Steigenberger Al Dau Beach 5*(jego powierzchnia to bagatela 1 tys. m2) i Les Residence Des Cascades 5* w Soma Bay. To ostatnie współpracujące z ekskluzywnym francuskim ośrodkiem (Les Thermes Marins de Saint-Malo) jest największym i najlepiej wyposażonym centrum talasoterapii na świecie. Aby w pełni zregenerować i ciało, i duszę, warto wykupić pakiety zabiegów. Zwykle obejmują kilkudniowy pobyt w apartamencie danego hotelu łącznie z kilkoma wybranymi zabiegami oraz sporą zniżką na wykupienie dodatkowych. W Steigenberger można wybierać spośród kilkunastu masaży z całego świata, m.in. tajski, szwedzki, ajurweda czy egipski masaż stemplami ziołowymi. Decydując się na „pakiety odnowy”, masz przed sobą trudny wybór: Chillout w Hurghadzie, Złoty pakiet, Dzień z talasoterapią… to na pewno nie będą zmarnowane godziny. W hotelu Movenpick, w leżącej nieopodal el-Gounie, można liczyć na specjalnie opracowane, dobrane do indywidualnych potrzeb rytuały piękna gwarantujące przyjemność od stóp do głów. Między zabiegami dla wzmocnienia efektów dobrze zapomnieć się w saunie, suchej (fińskiej) albo mokrej (parowej), co dodatkowo pobudzi krążenie i sprawi, że dobroczynne składniki wcieranych w skórę kosmetyków zadziałają w pełni.
DARY MORZA
Unikalność tutejszych spa to nie tylko kompleksowa filozofia odnowy. To również przykład, jak w pielęgnacji ciała wykorzystywać naturalne bogactwo morza. Terapie talaso stosowane np. w Les Residence Des Cascades są oparte na naturalnych składnikach zawartych w morskiej wodzie, soli i roślinach z Morza Czerwonego. To właśnie sedno talasoterapii, czyli dosłownie „leczenia morzem”, w którym wykorzystuje się dobroczynne działanie morskiego koktajlu wody, mułu i alg. Docenili je nie tylko kosmetolodzy, ale również lekarze. W Soma Bay większość kosmetyków wykorzystywanych do zabiegów, czyli wszystko, co jest tak starannie wklepywane, wsmarowane i wmasowane w ciało, przyrządza się na miejscu według sprawdzonych lokalnych receptur. Wszystkie zawierają morskie minerały i mikroelementy, takie jak wapń, jod, żelazo, magnez, których dobroczynnego oddziaływania na nasze ciało nie trzeba nikomu udowadniać. Talasoterapia regeneruje, sprzyja odnowie komórek, przyśpiesza i usprawnia metabolizm, polepsza krążenie krwi, wygładza skórę, redukuje cellulit, no i oczywiście relaksuje ciało i umysł, bo nic tak nie polepsza humoru jak poczucie, że jesteśmy zadbani. Z tym wyśmienitym samopoczuciem można postarać się o przedłużenie zbawiennego działania morza. Wystarczy zaaplikować sobie dobrą zabawę w Morzu Czerwonym. Nurkowanie z akwalungiem albo fajką i płetwami, rejsy wędkarskie, windsurfing i kitesurfing to frajda, której w odróżnieniu od egipskiego słońca nie da się przedawkować!
Tekst: Monika Kaszuba, Marek Ryński
Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze wrzesień 2009 na str. 42-43.
