Leśne dukty, ścieżki żwirowe, podjazdy i zjazdy oraz ciągle zmieniające się krajobrazy… Kielce nie są przyjazne dla rowerzystów – one są dla nich stworzone!
STACJA KIELCE
Za mną wznosi się budynek kieleckiego dworca. Przede mną po łagodnym wzgórzu wspina się secesyjna ul. Sienkiewicza, po której sunie elegancki tłum spacerowiczów. Za chwilę do nich dołączę na rowerze. Ale dopiero za kilkanaście minut pozbędę się wątpliwości, czy rzeczywiście na rowerową przejażdżkę po mieście potrzebuję przyzwoitego roweru górskiego z dobrymi hamulcami?
ŁAWECZKA
Łatwo przeoczyć pomnik Jana Karskiego. Naturalnej wielkości postać emisariusza polskiego rządu siedzi na ławeczce. Przed nim szachy (bo często zapraszał przechodniów na partyjkę) i tablica, która przypomina, że jako pierwszy mówił Amerykanom, Anglikom i Francuzom o tragedii i zagładzie polskich żydów. Wówczas, w 1940 r., nikt mu nie uwierzył… Przy pomniku skręcamy w prawo i jedziemy czerwonym szlakiem wzdłuż rzeki. Tłum nieco się przerzedza. Ciągle jednak nie jestem pewna – czy nie lepiej prezentowałby się tutaj ładny rower miejski z fajnym koszyczkiem z przodu.
PRZEPRAWA
Droga cały czas przeplata się z rzeką Silnicą. Raz przy ul. Solnej prowadzi nad nią most. Przy następnym spotkaniu przejeżdżam po samej rzece! Miejsce przeprawy wyłożone jest specjalną stalową konstrukcją, przez którą nie przeszkadzając sobie nawzajem, przechodzą: woda, piesi i rowerzyści. Jest to jedno z nielicznych w Europie tego typu rozwiązań!
KAMIENIOŁOMY
Przez kilkadziesiąt lat na terenie Kielc wydobywano wapień. Dziś po dawnych zakładach pozostały kamieniołomy. Pojawia się pierwsza myśl, że spustoszyły okolice, oszpeciły miasto – nieprawda! Prace wydobywcze wgryzły się w skały, które formowały się ok. 200 min lat temu! Dzięki temu możemy odczytać w ułożeniu ich warstw burzliwe dzieje ziemi. Pozostawiły po sobie także niesamowicie ukształtowany teren. Czasem przypomina krajobraz księżycowy, a czasem niezwykle wyrzeźbione kaniony. Nic dziwnego, że stały się rezerwatami geologicznymi, do których oczywiście prowadzą szlaki rowerowe. Miłośnicy brawurowej jazdy powinni wziąć kurs na Wietrznię (żółty szlak). Nie brak tam ostrych podjazdów, stromych zjazdów i nieobliczalnych, wijących się między konarami drzew ścieżek. Poszukiwacze fo-togenicznych plenerów, bez ciągot do brawury, powinni raczej zainteresować się niebieskim szlakiem wiodącym do Kadzielni. Jej główna, ale nie jedyna atrakcja – Skałka Geologów – wyjdzie dobrze na każdym zdjęciu! Czas podjąć decyzję. Dojeżdżam, bowiem do ul. Krakowskiej, gdzie szlaki się rozchodzą!
HIPODROM
Nareszcie w lesie! Ledwo niebieski szlak okrążył Kadzielnię, zaprowadził mnie do lasu, wprost na kielecki park linowy. Jego trasy zawieszono 2,5 m nad ziemią (dla dzieci), 5 m (dla średniozaawansowanych) i na 9 m (dla odważnych). Dalej szlak prowadzi leśna szeroką drogą, która przed wojną była… torem wyścigów konnych dla żołnierzy z 4. Pułku Piechoty Legionów. W 1939 r. żołnierze tej jednostki wsławili się obroną Westerplatte. Tam, gdzie znajdowały się trybuny dla widzów, pośrodku pętli, dziś rośnie gęsty las. Nieopodal znajduje się tor saneczkowy i wyciąg narciarski na górę Pierścienica. W Kielcach jest jeszcze jeden wyciąg – na górze Telegraf.
PRZEZ GÓRKI
Wystające korzenie, piasek, podjazdy i zjazdy — zaczyna się prawdziwa jazda! Trasa nie jest trudna, ale trzeba się skoncentrować na drodze. Niebieski szlak przechodzi w czarny, a ten doprowadza do asfaltowej drogi przeciwpożarowej i żółtego szlaku. Kilka kilometrów tą drogą pozwala odpocząć, zanim znowu wjadę w las – wprost do następnego rezerwatu Biesak-Białogon. Zanim rozpoczęto wydobycie wapieni, wznosiła się tu dość słusznych rozmiarów góra. Teraz widać tu przypominające krater jeziorko, a wokół niego skalne pozostałości po górze. Żółty szlak doprowadzi do drogi, a ta do miasta… Przepraszam, na tereny zabudowane, bo Kielc ani razu nie opuściliśmy!
FABRYKA
Złoża rud miedzi i ołowiu odkryto na Białogonie już w XVI w. Ale dopiero Stanisław Staszic postanowił wznieść tu osadę fabryczną. W 1816 r. stały już domy robotników z charakterystycznym naczółkiem na dachu – jak te, które mijam przy ul. Fabrycznej. Zaczęła również produkcję huta Aleksandra, jej następczynią w linii prostej jest obecnie działająca tu fabryka pomp. Dla robotników wzniesiono również drewniany kościółek pw. Przemienienia Pańskiego (1918 r.) w bardzo modnym wówczas, narodowym, czyli zakopiańskim stylu. Choć fabryka kilkakrotnie zmieniała nazwę i właścicieli, jeszcze do lat 60. pracowano na maszynach pamiętających czasy Staszica. Dzięki temu nie zostały przetopione podczas niemieckiej okupacji – jak to się stało z maszynami, które wówczas były na „emeryturze” w muzeum Staropolskiego Zagłębia Przemysłowego w Sielpi.
POWRÓT
Z Białogonu jadę czerwonym szlakiem, następnie czarnym, który doprowadza mnie z powrotem do czerwonego. W tym czasie zmienił się krajobraz. Las widzę jedynie z oddali, otaczają mnie pola, łąki, mijam pojedyncze domy. Co jakiś czas pojawia się widok na centrum Kielc, po czym znika między drzewami. Nie tracę z oczu jedynie Karczówki i wznoszącego się na jej szczycie klasztoru (z XVII w.) należącego niegdyś do oo. bernardynów, dziś pallotynów. Za kilkanaście minut szlak doprowadzi mnie do kapliczki przy podejściu do klasztoru. To będzie ostatni punkt wycieczki. Stamtąd na kielecki dworzec dojadę już bez szlaku. Przed wjazdem do centrum miasta trasa po raz ostatni zbiega się z leniwie płynącą rzeką Sufraganiec. Jak wiele innych świętokrzyskich rzek jeszcze sto lat temu Sufraganiec był bardzo pracowity – napędzał młyny i fabryki. Ich imponujące ruiny rozsiane są po całej okolicy. Ale to już kolejna historia i kolejna wyprawa, bo tras po Kielcach jest znacznie więcej!
Tekst: Dorota Chojnowska
Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze wrzesień 2009 na str. 52-55.
