Można spędzić cały urlop, nie wystawiając nosa za bramę hotelu. Można też wykorzystać okazję i spotkać się z kulturą i obyczajami Egiptu. Wbrew pozorom o gafę nietrudno – ale od czego mamy pilota!

Wszystko da się wypracować Nawet w tańcu z gwiazdami można totalną kłodę przeciągnąć i przez trzy odcinki. Tak samo w kontaktach z inną kulturą są osoby, które łatwiej przystosują się do lokalnych zwyczajów, są też przypadki ekstremalne – do nich należą ci, którzy w hotelach w Hurgadzie do mycia zębów kupują wodę mineralną. Nie dla nich wieczory przy kawie (bo filiżanka może być brudna), nie dla nich świeżo wyciskane soki na mieście (bo owoce mogą być niemyte), nie dla nich chrupiące falafele prosto z przydrożnego baru… Tego typu gości wołami się nie wywlecze z hotelu. I dobrze, bo zepsują całą frajdę z pobytu w Egipcie. A my tym czasem ruszajmy na miasto, gdzie czeka pierwsza lekcja egipskich zwyczajów.

GŁOSY ULICY
Kto nie był na wycieczce w Egipcie, ten nie wie, ilu sprzedawców pamiątek potrafi przyciągnąć autokar turystów. Nagle podnoszą głos, zaczynają gestykulować. Czujemy, że zaraz dojdzie do rękoczynów, a my jesteśmy w samym środku zbiegowiska z koralikami w ręku, których już wcale nie chcemy kupić! Trudno uwierzyć pilotowi zapewniającemu, że to jedynie wymiana zdań. Dopiero później zauważamy, że Arabowie mówią głośniej niż my, więcej gestykulują, są bardziej emocjonalni. Podczas rozmowy ich zachowanie odbiega znacznie od standardów wypracowanych przez zimnokrwistych mieszkańców Europy Centralnej. Mężczyźni rozmawiając ze sobą, stoją bliżej siebie niż my w Polsce, i często się dotykają, klepią po ramionach, co jest zupełnie neutralne. Na domiar złego przy powitaniu i pożegnaniu całują w policzki. Natomiast w stosunku do kobiet są znacznie bardziej powściągliwi: podadzą jej rękę, o ile nie są po rytualnej ablucji i przed modlitwą.

NAD MODRYM NILEM
Podczas każdego wypoczynku w programie znajduje się wycieczka fakultatywna po pięknym Kairze. Witamy w prawdziwym Egipcie! Pierwszych wrażeń dostarcza ulica, przez którą się tutaj nie przechodzi, lecz przebiega. Patrząc z boku, odnosi się wrażenie, że ludzie przeskakują ponad maskami samochodów. Kierowcy na widok pieszego nie zwalniają, tylko… trąbią. Za chwilę kilku panów mniej lub bardziej cenzuralnie skomentuje przechodzących obok dwóch obejmujących się mężczyzn. Nie szukajmy w tym żadnych podtekstów. W ten sposób wyraża się tutaj przyjaźń. Nic więcej. Niepostrzeżenie docieramy na wielki bazaru Khan El-Khalili. A tam, wśród straganów i pękających w szwach sklepików wypełnionych 1000 i 1 gadżetem aparat sam wskakuje do ręki. Uwaga! Nie celujmy obiektywem w kobiety bez ich zgody. Szczególnie jeśli są zakryte (w chuście), zasłonięte (z zakrytą twarzą) lub w towarzystwie mężczyzny. Nie jesteśmy bezpieczni również, jeśli robimy zdjęcie handlarce na bazarze. Szczególnie, kiedy sprzedaje mango.
I ma dobrego cela. Oznaką braku taktu i dobrego wychowania jest fotografowanie w meczetach osób, które są w trakcie modlitwy. Wówczas też nie powinno się też stać przed modlącą osobą tylko za nią, by ta nie miała wątpliwości ze modli się w stronę Mekki, a nie naszą. Kiedy nawoływanie muezina zastanie nas na mieście – zwolnijmy, ściszmy głos, wyłączmy głośną muzykę i nie przerywajmy tym, który w tym czasie czczą Allaha.

TRANSPORT
Przewodnicy uczestnikom wycieczki zostawiają niewiele wolnego czasu. Ale jedna godzina wystarczy, by samemu odkryć urok kairskiej ulicy. Pierwsze doświadczenie to przejażdżka metrem. Zazwyczaj ostatni wagon przeznaczony jest tylko dla kobiet. Mężczyzna nie ma tam prawa wstępu. Ale kobieta, jeśli chce, może jechać wagonem z mężczyznami. Nie musi się tam obawiać żadnej nieprzyjemnej sytuacji, o ile nie usiądzie na siedzeniu tuż obok mężczyzny. Wówczas mogłoby być to odczytane jako próba zawarcia znajomości. Wystarczy jednak, że usiądzie jedno siedzenie dalej lub obok kobiety i nikt jej nie zaczepi. W opałach może natomiast znaleźć się pan, jeśli usiądzie obok kobiety, która podróżuje z mężczyzną. Chociaż tak naprawdę egipscy panowie nawet do tego nie dopuszczą… To samo dotyczy autobusów i taksówek. Korzystając z nich, pamiętajmy o jeszcze jednej zasadzie – w Egipcie nie wolno odmówić nikomu wody. Dlatego lepiej w takich miejscach nie afiszować się z butelką mineralnej, którą oczywiście przeznaczyliśmy do wypicia, a nie do umycia zębów!

Tekst: Dorota Chojnowska, Dalia Nazmi

Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze grudzień 2009 na str. 44-49.