Klimat warszawskiej Pragi tworzą zabytkowe kamieniczki. Ich mieszkańcami są prażanie z dziada pradziada, potomkowie przedwojennych warszawiaków, co jest rzadkością po lewej stronie Wisły i przyjezdni – artyści, którzy znaleźli tu natchnienie. W takim miejscu również nocne życie jest nietuzinkowe.

Zanim zapadnie zmrok i ruszymy do klubów, spróbujmy wczuć się w tutejszy klimat- trochę rubaszny, do bólu szczery i odrobinę staromodny. Przy zbiegu ulic Floriańskiej, Kłopotowskiego i Jagiellońskiej, pośrodku niewielkiego placu stoi jedyny w Polsce pomnik kapeli podwórkowej. Wystarczy wysłać SMS-a, by zagrała. Instrukcja i playlista przymocowana jest do bębna. Uwaga! Pomnik „działa” od 8.00 do 22.00. Takie piosenki rozbrzmiewały w podwórkach – studniach kamienic, po drodze na ul. Ząbkowską, kiedy te były jeszcze młode i piękne… Ale kamienice są jak wino. Starość dodaje im szlachetności. Dlatego Praga to najlepsze miejsce na wieczorny dubbing.

ABSURDALNIE
Nie wiem, czy w Warszawie jest bardziej odjechane miejsce od Oparów Absurdu (ul. Ząbkowską 6). Nad drzwiami wejściowymi czai się olbrzymi włochaty pająk. Cóż, zapowiada się ciekawie… Przekraczam próg. Witajcie w surrealistycznym śnie! Labirynt kolorowych wnętrz oplecionych srebrnymi rurami, choinkowymi lampkami, podświetlony tea-lightami. Na półpiętrze stoją stoliki ze starymi maszynami do szycia. Stąd absurdalne wnętrze prezentuje się w pełnej krasie! Tak, półpiętro to jest najbardziej odpowiednie miejsce, żeby wypić szklaneczkę palonego absyntu. Zanim tu przyjdziemy, koniecznie sprawdźmy absurdalny rozkład jazdy na stronie klubu. Dzieją się tu bardzo ciekawe rzeczy – koncerty, spotkania, pokazy…

W KRAINIE CZARÓW
Wystarczy zaledwie kilka kroków, aby znaleźć się Po Drugiej Stronie Lustra (ul. Ząbkowską 5). W podwórku na pierwszym planie zobaczymy kapliczkę z białą figurą Matki Boskiej. Na Pradze w nawet najbardziej zniszczonym podwórku kapliczka zawsze jest zadbana, a w wazonie stoją świeże kwiaty. Dopiero później za kapliczką dojrzymy niepozorne drzwi, które prowadzą do klubu. We wnętrzu jak w domu – drewniane stoliki, wygodne domowe fotele, staromodne dywany, bar wyglądający jak solidna komoda oraz wszechobecne lustra. Rzut oka na kartę piw. Nie wiem, czy w Warszawie można gdzieś jeszcze wybierać między porterem lwowskim a czeskim kranikiem i japońskim asahi. Piwo zresztą, obok luster, to motyw przewodni. Ściany zdobią mozaiki zrobione z butelek, w toalecie podstawki do piwa występują w roli kafelków. W salce na dole odbywają się ciekawe koncerty.

ARTYSTYCZNIE
W Łysym Pingwinie (ul. Ząbkowską 11) najlepiej usiąść przy oknie. Gdy naszą rozmowę po raz pierwszy zagłuszy stukot zza okna, mimowolnie spojrzymy przez szybę. Wtedy zauważymy, że czas w tym miejscu zatrzymał się 80 lat temu. Brukowana ulica i piętrzące się nad nią kamienice… To jeden z najbardziej klimatycznych praskich obrazków.
W salce w głębi, z niszy przygląda się figurka Buddy, na ścianie wiszą oczy, takie jak maluje się na buddyjskich świątyniach. Wystrój nie jest przypadkowy – właściciel Łysego Pingwina jest buddystą Diamentowej Drogi,
Przy barze można zamówić doskonałe czeskie piwo Staropramen. Klub użycza swoich ścian artystom – przez miesiąc mogą prezentować tu swoje prace fotograficzne i malarskie,

SPOKOJNIE
Nieco na uboczu, przy ul. Brzeskiej 16, znajduje się Pawiarnia. Pawi ogon i czerwone metalowe drzwi to jedyne elementy, które odróżniają to miejsce od okolicznych nie najbardziej zadbanych budynków. W dzień jest tu zacisznie i spokojnie. Wieczorami odbywają się zaś wieczory taneczne, koncerty folkowe i milongi. To świetne miejsce do tańca.

W KLIMACIE RETRO
Radioodbiorniki sprzed 50 lat, lampy ze staromodnymi abażurami, ściany pokryte kolorową tapetą i posadzka niczym z dawnego sklepu mięsnego – tak wygląda wnętrze pubu i kawiarni Sens Nonsensu (ul. Wileńska 23). Jest przytulnie, nastrojowo i elegancko. Nie wypić tu chociaż jednego piwa (polecam ukraińskiego Obolona)to prawdziwy grzech!

IMPREZY
Dochodzi godzina 22. Powoli zapełniają się kluby w podwórku na ul. 11 listopada 22. Na początek zacznijmy od Saturatora. Wystrój tego trzypoziomowego klubu z założenia nie jest ciepły i przytulny – odrapane ściany, jakby tuż przed rozbiórką, plastikowe stoliki i krzesła. Przecież Saturatora odwiedza się nie po to, by się wylegiwać na kanapach, lecz bawić! Na scenie w piwnicy grywają najlepsze europejskie zespoły trashowe, punkowe i electro,

POSTINDUSTRIALNIE
Naprzeciwko, za żelaznymi wrotami mieści się największy i najmłodszy klub na tym podwórku – Hydrozagadka (ul. 11 listopada 22). Wnętrze przypomina halę fabryczną, w której ustawiono bez ładu i składu kanapy, fotele, stoły – każdy z „innej bajki”. W piątki i soboty możemy trafić albo na dyskotekę, albo na koncert. W niedziele zazwyczaj odbywają się jam session. Pomieszczenie na piętrze to idealne miejsce na poimprezowy chillout.

SPONTAN
W Składzie Butelek (ul. 11 listopada 22) imprezy często rozkręcają się spontanicznie – ktoś zaczyna grać na przyniesionym przez siebie akordeonie albo Olga i Magda, właścicielki klubu i zarazem wokalistki zespołu Nic Wielkiego, zaczynają śpiewać na dwa głosy. Klub jest czynny od czwartku do soboty. W tych dniach odbywają się tu koncerty i wystawy.

SWOBODA
Klub, galeria i kawiarnia ZwiążMnie znajduje się na pierwszym piętrze starej kamienicy. Stając przy barze, czujemy się jak w domowej kuchni. Swobodna atmosfera przyciąga ludzi z różnych środowisk i mniejszości. Klub odwiedzamy od czwartku do soboty. Wtedy na dużej sali odbywają się koncerty i dyskoteki.

Adresy:
W Oparach Absurdu, 6 Ząbkowska Street, www.oparyabsurdu.pl
Po Drugiej Stronie Lustra, 5 Ząbkowska Street, www.po2stronielustra.com
Łysy Pingwin, 11 Ząbkowska Street, www.lysypingwin.pl
Pawiarnia, 16 Brzeska Street, www.pawiarnia.pl
Sens Nonsensu, 23 Wileńska Street, www.sensnonsensu.pl
Saturator, 22 11 listopada Street, www.saturator.art.pl
Hydrozagadka, 22 11 listopada Street, www.hydrozagadka.waw.pll
Skład Butelek, 22 11 listopada Street, www.skladbutelek.pl
ZwiążMnie, 22 11 listopada Street, www.zwiazmnie.com

Tekst: Marek Ryński, Dorota Chojnowska

Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze maj 2009 na str. 16-23.