Edith Piaf – filigranowa kobieta o wielkiej charyzmie większość swego życia spędziła tu, w Paryżu. Miejsc, które kochała, z którymi była związana, nie ma w przewodnikach. A szkoda.
W pobliżu stacji metra Porte de Bagnolet znajduje się niewielki plac Edith Piaf. Na nim pomnik artystki. Na wzniesionych ku niebu dłoniach siadają gołębie, a u stóp gromadzi się młodzież. Z aparatem fotograficznym na szyi budzę w nich większe zainteresowania niż sam pomnik. Co ona widzi w tym odlewie z brązu? – czytam z ich oczu. Zastanawiam się, czy wiedzą, że urodziła się w pobliskim szpitalu Tenon i że w Paryżu stawiała swoje pierwsze artystyczne kroki. Ruszam jej śladami.
BAR EDITH PIAF
Tuż za pomnikiem wystawionych jest kilka stolików maleńkiego baru Edith Piaf. W środku kilka wysokich krzeseł przy barze, mnóstwo pamiątkowych zdjęć i portret artystki namalowany na wielkim lustrze. – Poproszę o ulubionego drinka Piaf – mówię do kelnera. Ten się tylko uśmiecha. – Nie da pani rady spróbować wszystkiego, co lubiła Edith. Artystka może była drobnej postury, ale za kołnierz nie wylewała! Edith Piaf w barach spędzała większość swojego życia. Tam śpiewała i piła. Do białego rana. Jej towarzyszami byli stali bywalcy baru, tacy jak ci, którzy dziś siedzą wokół mnie. Sączę czerwone, domowe wino i spoglądam na zdjęcie, z którego uśmiecha się do mnie szczęśliwa Edith w objęciach przystojnego mężczyzny. To Marcel Cerdan, Amerykanin, mistrz świata w boksie zawodowym. Ich romans wywołał wielki skandal – Marcel miał żonę i trójkę dzieci. W 1949 Marcel zginął w katastrofie lotniczej. Edith nigdy nie otrząsnęła się po jego stracie. Na innej fotografii towarzyszy jej Charles Aznavour. To Edith otworzyła mu drogę do światowej kariery. Często spędzali razem długie godziny, winem płynące. Niekiedy nie bacząc na awanturujących się sąsiadów, grali na pianinie, śpiewali i tańczyli do białego rana. Na zdjęciu z 1948 roku Edith wpatrzona jest w przystojnego Yves’a Montanda. Poznali się przed planowanym występem w kabarecie Moulin Rouge. Wkrótce został jej kolejnym kochankiem. Miała wiele romansów i nigdy im nie zaprzeczała. Mówiła – mężczyźni są jak róże – lepiej wyglądają w bukiecie.
WRÓBELEK W MUSIC-HALLACH
W październikowe popołudnie w 1935 Edith śpiewała na rogu ulic Troyon i Mac-Mahon. Drobna dziewczynka o niskim i lekko chrapliwym głosie zwróciła uwagę przechodzącego przypadkiem Louisa Leplee. Wkrótce został jej pierwszym impresario. To on nazwał ją Piaf, co znaczy „wróbelek”. Mówił o niej, że jest ptaszkiem, który wypadł z gniazda i jest zmuszony do śpiewania, by przeżyć. To on również stworzył jej artystyczny image – skromny makijaż i czarna sukienkę. Louis wprowadził ją na deski najlepszych paryskich kabaretów i music-halli: Le Gerny’s (54 Rue Pierre Charron), Olimpia (28 Boulevard des Capucines), ABC (11 Boulevard Poissonniere), Bobino (20 Rue de La Gaite). Jeszcze w 1935 r. nagrała pierwszą płytę. Wkrótce zaczęła koncertować na całym świecie. Zawsze jednak wracała do Paryża, tu najchętniej śpiewała. W 1958 roku, w trakcie występu w paryskiej Olimpii ku przerażeniu widowni zasłabła na scenie. Uzależnienie od alkoholu i morfiny, wyniszczający tryb życia dały o sobie znać. Wkrótce zdiagnozowano u niej raka wątroby. Ale nawet wówczas nikt nie był w stanie powstrzymać Edith przed występami. Kochała estradę i swoich fanów. W Bobino w 1963 r. odbył się koncert, który był nagrywany na płytę. Gdy schodziła ze sceny, powiedziała „do zobaczenia”, ale ten występ okazał się jej ostatnim.
POŻEGNANIE Z PARYŻEM
Edith Piaf walkę z rakiem przegrała 9 października 1963 r. Miała 48 lat. Jej mąź Theo Sarapo przewiózł jej ciało do Paryża. W mieszkaniu przy bulwarze Lannes (67 Boulevard Lannes), gdzie wystawiono ciało, przez dwa dni kłębiły się tłumy pragnące złożyć hołd artystce. Na jej pogrzeb do Paryża zjechało ok. 100 tys. osób. Po raz pierwszy od czasu zakończenia II wojny światowej ruch uliczny w mieście został niemal kompletnie sparaliżowany. Podczas ostatniej drogi artystkę odprowadzał m.in. Charles Aznavour i Marlena Dietrich, z którą Edith zaprzyjaźniła się podczas turnee po Stanach Zjednoczonych. Edith Piaf spoczęła na Pere-Lachaise w kwaterze nr 97 w skromnym grobowcu rodziny Gassion. Czarny, marmurowy nagrobek zawsze zdobią świeże kwiaty i fotografie artystki. Przystaję nad jej grobem. Nie jestem sama. Obok mnie stoi mężczyzna w szarym prochowcu. Przyciska do serca pożółkłą ze starości fotografię Edith. Za chwilę składa pocałunek na zdjęciu i kładzie je pomiędzy złożone na płycie nagrobnej kwiaty.
Tekst: Edyta Buchert
Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze maj 2009 na str. 24-27.
