Nie chodzi tu oczywiście o wyjazd z biurem podróży, które zapewnia opiekę dzieciom w hotelu, lub leniwą agroturystykę pod gruszą. Chodzi o prawdziwą eskapadę, samodzielnie zorganizowaną podróż, podczas której jesteśmy zdani przede wszystkim na siebie.

No cóż, reprezentuję stronę podróżującą z dziećmi, choć zdaję sobie sprawę, że nie każdemu rodzicowi musi to odpowiadać. Ważne, żeby decyzję o wspólnym wyjeździe podjąć świadomie, korzystając z dotychczasowego doświadczenia. Jeżeli wybieramy się do Czarnej Afryki po raz pierwszy w życiu i chcemy zabrać małe dzieci, to raczej nie jest to dobry pomysł. Podobnie wysokogórski trekking czy rafting dziką rzeką. My, rodzice, musimy dokładnie wiedzieć, w co się „wpuszczamy” i mieć to pod kontrolą. To dorośli odpowiadają za dzieci! Straszno słuchać o „wyczynach” tatusiów, którzy kompletnie nieprzygotowani narażają życie swoje i potomstwa gdzieś w wysokich górach.

Z drugiej strony, świat, nawet ten odległy i egzotyczny, nie jest aż tak straszny. Dziecko często otwiera serca i drzwi tych obcych, innych, a wspólna włóczęga kształtuje i wzbogaca całą rodzinę.

Kiedyś w północnych Indiach spotkaliśmy kilku Holendrów z dziećmi. Te ganiały na bosaka po wiejskiej, zaśmieconej drodze. Koleżanka spytała, czy nie obawiają się o maluchy. Holender tupnął (także bosą) stopą i spytał: „A co, zła ziemia”? No właśnie, wcale nie zła. Wspólna podróż to przygoda, budowanie więzi, lepsze i gorsze przeżycia. Po raz pierwszy wyjechaliśmy z córką, gdy miała 6 miesięcy. Spędziliśmy miesiąc na Krecie i było cudownie, chociaż nie obyło się bez wizyty u doktora (mała dostała wysypki). Przed wyjazdem z trzylatką do Azji Południowo-Wschodniej konsultowaliśmy się ze specjalistą medycyny tropikalnej. Co mamy zrobić? Doktor stwierdził: „Nie jechać”. Jednak pojechaliśmy, chociaż unikaliśmy malarycznych rejonów.

Podróże z dziećmi są inne, czasami zamiast do wspaniałego zabytku trafiamy na lokalny plac zabaw albo opowiadamy bajkę na dobranoc, miast popijać chłodne piwko w barze pod palmami (bywa, że udaje się połączyć jedno i drugie). Za to jesteśmy razem, poznajemy innych dzieciatych podróżników, widzimy, jak nasza pociecha chłonie świat. Trzeba się tylko solidnie przygotować do wyjazdu i być świadomym niespodzianek, które mogą nas spotkać.

Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze czerwiec-lipiec 2015 na str. 12.