Pisaliśmy już w miesięczniku Świat, że trudno znaleźć w naszych dziejach tak kochliwego władcę jak ostatniego z Piastów – Kazimierza Wielkiego. Król był również ulubieńcem chłopów i Żydów.

Tych ostatnich, a przynajmniej ich niektóre córki, otaczał szczególną opieką. Do historii przeszły jednak nieliczne z królewskich kochanek. Szczególną rolę przypisuje się zwykle Esterce, dla której ponoć – tak mówi tradycja i legenda – władca polecił wybudować specjalną, warowną rezydencję w Bochotnicy. Sam zaś lubił przebywać w zamku w Kazimierzu, zwanym w odróżnieniu od przykrakowskiego, Dolnym. Położone w nadwiślańskiej kotlinie kupieckie miasteczko, królowi zawdzięcza lokacje i przywileje. Jednak powstanie miasta wiąże się z wcześniejszą o przeszło stulecie – decyzją Kazimierza Sprawiedliwego, który miejscowe wzgórze wybrał na miejsce budowy warownego zamku. Ważną w polskim handlu wiślanym pozycję Kazimierz ugruntował w czasie jagiellońskiego panowania.

 

Po dziś dzień nad miastem górują reszki zabudowy zamku z okrągłą kamienną basztą, nieopodal której niewiele lat temu, wbito we wzgórze, widoczne z oddali trzy drewniane krzyże. Kazimierz, położony na krawędzi porozcinanej licznymi wąwozami Wyżynie Lubelskiej, jest chyba jedynym tego rodzaju urbanistyczno-krajobrazowym zespołem, łączącym duże wartości artystyczne zabytków z niezwykle malowniczym usytuowaniem.
W samym miasteczku zachował się gotycko-renesansowy kościół famy pw. św. Jana Chrzciciela i Bartłomieja z najstarszymi w Polsce organami, siedemnastowieczny kościół szpitalny św. Anny i równy mu wiekiem Kościół Reformatów. Dla licznie przybywających tu wycieczek najważniejszymi zabytkami miasta są bogato zdobione kamieniczki kupieckie z renesansowo-manierystyczna dekoracją fasadową, jak choćby te Pod Świętym Krzysztofom i Świętym Mikołajem. I dzisiaj to właśnie one, obok piekarni Cezarego Starzyńskiego, gdzie można nabyć słynne koguty z ciasta, stanowią główną atrakcję miasta.

DSC_0862

Kazimierz na cztery pory roku
Upadek znaczenia Rzeczpospolitej i jej roli jako spichlerza Europy stał się przyczyną powolnej agonii Kazimierza. Po rozbiorach Prusacy wprowadzili barierę celną na Dolnej Wiśle, tym samym ograniczając rolę miasta jako portu. Gwoździem do trumny stało się wybudowanie w końcu lat osiemdziesiątych XIX wieku Kolei Nadwiślańskiej łączącej Lublin przez Puławy z Warszawą. Kazimierz zaczął się stopniowo przekształcać w letniskową wieś. I gdy wydawało się, że to już absolutny koniec miasta, kiedy „odkryła go” warszawska bohema artystyczna. W okresie międzywojennym miasto stało się najpopularniejszym miejscem malarskich plenerów.

Kazimierz najpiękniejszy jest wiosną, gdy świat budzi się z długiego zimowego snu. Wspaniały jest latem w otoczeniu bogatej zielonej i słonecznej szaty. Doskonale prezentuje się zwłaszcza jesienią, gdy coraz krótsze słoneczne dni zdają się dopalać reszki coraz bardziej czerwonych i brązowych koron drzew. Romantyczny i cichy jest zimą, gdy przykryty śnieżnym puchem, jak białą pierzyną, zdaje się wypoczywać po ciężkim, pełnym wizytujących go tłumów, roku.

Tekst: Krzysztof Łukaszewicz