Od lat trwają spory, kto był największym wodzem w dziejach: Aleksander Macedoński czy Dżingis Chan i zdań jest tyle ile dyskutantów. My Polacy dorzucamy zwykle jeszcze do tej dyskusji Napoleona – Cesarza Francuzów, którego zupełnie bezprzytomnie obdarzamy czcią większą niż jego rodacy.
I mimo że dwaj jego poprzednicy zawładnęli nie tylko obszarami znacznie większymi, odchodząc z tego łez padołu w chwili, gdy ich władza nie miała sobie równej, a Napoleona czekała gorycz porażki i więzienie. Jednak to właśnie on, a nie nikt wcześniej wplątał w zmagania wojenne nie tylko Europę i kawałek Azji czy Afryki, ale po przez zaangażowanie w wojnę również ogromnych obszarów kolonialnych – cały świat, dając ludziom całe stulecie wcześniej, przedsmak globalnej wojny światowej.
Bóg Wojny
Napoleon jako jeden z nielicznych zajął Moskwę, ale nim tam wyruszył i pokonały go głód, zimno i rosyjskie powstanie ludowe, a dokończyła dzieło armia Kutuzowa, zdążył jeszcze kilkakrotnie zyskać miano Boga Wojny. 2 grudnia 1805 roku na lekko pofałdowanych polach w pobliżu morawskiego Brna doszło do spotkania siedemdziesięciopięciotysięcznej armii francuskiej z liczącymi ponad 90 tysięcy sprzymierzonymi siłami Rosji i Austrii. Chociaż w bitwie uczestniczyło aż trzech cesarzy Franciszek I, Aleksander I i Napoleon, faktycznie dowodził tylko ten ostatni, bowiem jego przeciwnicy mieli o wojskowości dość mgliste pojęcie. Również do niego należała inicjatywa, chociaż pierwszy ruch wykonali przeciwnicy, których ambicją było po prostu „zgnieść” uzurpatora.
Cesarz Francuzów zamierzał związać swym prawym skrzydłem siły lewego skrzydła połączonych przeciwników i skupiwszy większość swych wojsk na płaskowzgórzu rozgromić prawą stronę wrogiego ugrupowania, a „co się da” zepchnąć na pobliskie bagna. Bitwa była dla sojuszników przegrana już o dziewiątej rano, gdy Davout powstrzymał oskrzydlający ruch rosyjskiej kolumny Bagrationa. Mogli się jednak w porę wycofać. Gdy o 11.00 Soult przełamał środek ugrupowania Kolowratha i zaczął od tyłu atakować pozostałe trzy kolumny spychając je na bagna, Franciszek i Aleksander mogli już tyko prosić Boga o pomoc. Bóg był jednak w tym dniu po stronie Napoleona i pod stłoczonymi na jeziorku Saaan wojskami cofających się armii, załamał się lód. To już była więcej niż klęska. Zginęło mniej więcej 1300 żołnierzy napoleońskich i ponad 27 tysięcy z armii sojuszniczych, i gdyby nie klęska floty francusko-hiszpańskiej pod Trafalgarem, Austerlitz na pewno ukształtowałoby na długie lata obraz „francuskiej wersji zjednoczonej Europy”.
W 1912 w miejscu tych zmagań wystawione zostało Mauzoleum Mogiła Pokoju, a w czasie uroczystości obecność swoją zaznaczył sam Najjaśniejszy Pan Franciszek Józef I. W intencji pomysłodawców miało ono przypominać o strasznych czasach wojen pomiędzy europejskimi mocarstwami, które – tak się wówczas zdawało – należały już wówczas do przeszłości. Niestety, życie jak zwykle okazało się inne niż marzenia i już dwa lata później działania kolejnego wielkiego konfliktu obróciło w pył nie tylko przetrwałe jeszcze od czasów napoleońskich cesarstwa, ale definitywnie zmieniło, jeśli już nie mapę całego świata, to przynajmniej naszej jego części. To właśnie secesyjne mauzoleum jest – nie tylko moim zdaniem – najwartościowsze, i w zasadzie właśnie dla niego chyba tylko warto tu przyjechać.
Jubileusz
W tym roku obchodzony będzie jubileusz dwustulecia zmagań pod Austerlitz. Rozegrany zostanie nawet jakiś fragment historycznej bitwy, co powinno ściągnąć do Sławkowa, bo tak się dzisiaj określa to miejsce, tłumy gawiedzi, ku uciesze której w grudniu, gdy mogą panować mrozy, a i wiatr nieźle hulać po osłoniętych polach, zorganizowana zostanie inscenizacja tamtej bitwy.
Takie są plany. W znajdującym się obok mauzoleum niewielkim pawiloniku muzeum, w zasadzie nic nie zapowiada mających już niebawem nastąpić uroczystości i imprez. Nie ma też specjalnie wielu możliwości do wydania pieniędzy na oryginalne pamiątki, chociaż trzeba przyznać, że zbieracze makiet dawnej broni, tak jak i kolekcjonerzy ołowianych żołnierzyków nie powinni czuć się zawiedzeni. Można również nabyć dla znajomych stołowe wino z nazwą Austerlitz na etykietce. Wewnątrz natkniemy się także na figury trzech cesarzy i tyleż mundurów sprzed dwu wieków i… to w zasadzie wszystko, bo o innych pamiątkach można jedynie pomarzyć.
Zresztą miejscowe muzeum nawet nie usiłuje wykorzystać tych możliwości, jakie już zostały mu stworzone – choćby fragmentów „Wojny i pokoju” Bondarczuka doskonale eksponujących samą bitwę. Za to zarówno w dostępnym folderku, jak i w wideopre-zentacji nie brak ewidentnych błędów, anachronizmów lub po prostu „głupotek”.
Poznać prawdziwe dzieje napoleońskich zmagań w Sławkowie będzie raczej trudno, chyba że przyciągnie nas tutaj wyłącznie doskonale nadający się do narzucania marszowego tempa wierszyk niezbyt grzecznych dzieci:
Pod Au…, pod Au…, pod Austerlitz
dostaliśmy w d…, dostaliśmy w d…. i nie mówiliśmy nic!
Bo taka naturę od Boga już mamy, że w d… bierzemy i nic nie gadamy….
Pod Au…, pod Au…, pod Austerlitz
Projekt Austerlitz 2005
W 2005 roku obchodzimy jubileuszową rocznicę jednej z najważniejszych bitew wojen napoleońskich, zwanej także bitwą trzech cesarzy. Decydująca bitwa z koalicją antynapoleońską stoczona została 2 grudnia 1805 roku między francuską Wielką Armią a połączonymi armiami austriacką i rosyjską.
Bitwa rozegrała się pod Austerlitz na Morawach, obecnie miasto to znajduje się na terytorium Republiki Czeskiej – Slavkov koło Brna. Stosunek sił przed bitwą był niekorzystny dla Francuzów: bitwa rozpoczęła się 2 grudnia około 7 rano atakiem sił austriacko-rosyjskich na pozycje francuskie pod wsiami Telnice i Sokolnice. Broniący tego odcinka frontu marszałek Davout, mimo że trzykrotnie słabszy niż przeciwnik, utrzymał pozycję i powstrzymał ataki. Potem sukces odniosła Dywizja Soulta. Wycofujące się oddziały austriacko-rosyjskie zostały zdziesiątkowane przez artylerię francuską. Podpisany 26 grudnia 1805 roku traktat pokojowy w Schoenbrunn zakończył wojnę z trzecią koalicją antyfrancuską. W głównej rekonstrukcji bitwy, w sobotę 3 grudnia, będzie uczestniczyć 4000 ochotników z całego świata: Czech, Słowacji, Austrii, Niemiec, Anglii, Francji, Belgii, Holandii, Luksemburga, Polski, Rosji, Białorusi, Ukrainy, Litwy, Łotwy, Mołdawii, Hiszpanii, Malty, Norwegii, Szwecji, USA, Kanady i Australii, w tym 100 jeźdźców reprezentujących historyczne armie Francji, Rosji i Austrii. Oczekuje się przybycia 30 000 gości z kraju i zagranicy. Dla uczestników przygotowano 16 000 porcji żywności i tysiące litrów napojów.
Dla potrzeb rekonstrukcji bitwy przygotowano ponad 1500 kg prochu oraz 200 kg materiałów wybuchowych.
Wokół pola walki ustawione zostaną trzy trybuny mogące pomieścić 5000 widzów.
Wszelkie informacje dotyczące obchodów rocznicowych dostępne będą w Internecie: Projekt Austerlitz 2005, www.auster-Iitz2005.com
Tekst: Krzysztof Łukaszewicz
Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze Październik 2005.
