Nazwa Opola jest stara jak świat, przynajmniej słowiański. Tak bowiem pierwotnie określano system organizacji ludności (wschodnich Słowian był to mir lub wierw). Każde ówczesne opole stanowiło nieduży okręg terytorialny zamieszkiwany przez gospodarujące na nim odrębne rodziny.

Mieszkańców jednoczyły obowiązki wobec władcy (daniny i robocizny), a także zbiorowa odpowiedzialność, jeśli w ich grupie znalazł się przestępca. Prawo nakazywało, bowiem ściganie go „śladem”, schwytanie bądź wygnanie poza granice. Specjaliści twierdzą, że opole na dobre zafunkcjonowało dopiero gdzieś w połowie ósmego stulecia.
Jednak nasze Opole powstało w czasach Mieszka na wyspie Ostrówek i jest rówieśnikiem grodu gdańskiego. Pierwsze chaty z sosnowego drewna wzniesiono na zrąb wzdłuż prostych ulic tak ustawiając ich rogi, by zawsze padały nań promienie wschodzącego słońca. W tym miejscu ustawiane były garnki z resztkami jedzenia – ofiary dla bożyszcz i duchów. Zresztą wschodnie kąty chat były u Słowian miejscem świętym, podobnie jak kamienie i glina z palenisk. Ulice wykładano drewnem i darninami, co powodowało konieczność kładzenia nowej warstwy mniej więcej co 25 lat. W ten sposób stale podnosił się poziom miasta, z czego dziś tak bardzo kontenci są archeolodzy. W państwie Mieszka osiedla obronne stawały się coraz bardziej do siebie podobne. Opasywały je zwykle podwójne pierścienie wałów przypominających w rzucie poziomym oko pawia. Zewnętrzny, niższy wał opasywał całą osadę zamieszkiwaną przez rzemieślników, kupców i rolników. Opolski wał służył jednocześnie jako ochrona przeciwpowodziowa. Czy była to budowla nowoczesna? Chyba tak, skoro w czasie wojny polsko-niemieckiej 1002-1018 wojskom Henryka II, które potrafiły już sobie doskonale radzić z kamiennymi twierdzami Italii, nie udało się zdobyć ani jednego polskiego grodu.

Opolskie zamki
Zmieniały się jednak czasy, wzrastały ambicje i oczekiwania władców. W początkach XIII wieku książę Kazimierz I zdecydował się wznieść na miejscu grodu gotycki zamek z wolno stojącą wieżą. Jego rozbudowy podjął się i otoczył murem – Bolko dość kontrowersyjny władca księstwa świdnicko-jaworskiego. W końcu następnego stulecia panował tu jeszcze bardziej ekscentryczny Władysław II zwany Opolczykiem, który nie tylko sponsorował początki powstania jasnogórskiego klasztoru, ale należał do największych przeciwników unii z Litwą i osadzenia na tronie Władysława Jagiełły. W jego to kancelarii powstały pierwsze koncepcje rozbiorów królestwa. On również wolał oddawać swe lenna Krzyżakom niż zwracać prawowitym właścicielom. Nie mogąc się jednak „pomieścić” w starej budowli Opolczyk wzniósł na Górce tzw. Zamek Górny, który spłonął w 1615 roku. Do dzisiaj zachowała się zeń jedynie zbudowana na planie prostokąta wieża zamkowa, zwana potocznie Kasztelańską (przy ul. Mariackiej).

Stary zamek został zniszczony w czasie wojen religijnych XVI wieku, w latach 1557-1566 odbudowany i ufortyfikowany według projektu Walentego Saebischa przez miejscowego starostę barona Jana von Oppersdorfa. Nowocześnie zaprojektowany oparł się oblężeniom szwedzkim w czasie wojny trzydziestoletniej oddając tym samym nieocenione usługi ledwo zipiącym Habsburgom. W kilkadziesiąt lat później na opolskim zamku schronił się porzucony przez Polaków Jan Kazimierz, który przeczekał tu najgorsze momenty „potopu”. Gdy fortuna zdawał się mu ponownie sprzyjać, tu właśnie przygotował ów słynny uniwersał wzywający do powszechnej walki ze Szwedami. Dzisiaj pamiętać już może tamte czasy jedynie ocalała przypadkiem gotycka, cylindryczna wieża zamkowa, zwana Piastowską, i stanowiąca tło corocznych zmagań uczestników festiwalu piosenki polskiej.

Stulecia zapomnienia
Historia nie obeszła się z miastem szczególnie łaskawie. Niegdyś ważny gród utracił swoje znaczenie, stając się niewielkim, prowincjonalnym miastem na wschodzie Niemiec. Działania wojenne starły w pył ponad 60% miejskich budowli i dzisiejszy rynek staromiejski jest raczej owocem powojennej rekonstrukcji, niż świadkiem minionych czasów. Jego centrum zajmuje wielki masyw zupełnie nietypowego jak na nasze ziemie ratusza, wzorowanego na florenckiej, renesansowej siedzibie rajców. Nieopodal przy placu Katedralnym znajduje się widoczna z daleka dzięki dwóm ponad siedemdziesięciometrowym wieżom gotycka świątynia pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. W jej zewnętrzne, boczne mury wmurowane są godne dokładniejszego obejrzenia żeliwne sarkofagi rodziny Oppersdorfów.

W samym Opolu, mieście dzisiaj raczej średniej wielkości, które co parę lat musi borykać się z zakusami na jego wojewódzkie aspiracje znalazło swoje miejsce Muzeum Wsi Opolskiej, któremu udało się o dziwo „zachować klimat wsi w mieście”. Pod znajdującym się tutaj, a przeniesionym z Gręboszowa siedemnastowiecznym modrzewiowym kościółkiem, rozpoczyna swój bieg Turystyczny Szlak Drewnianego Budownictwa Sakralnego prowadzący przez najważniejsze z setki pozostałych do naszych czasów drewnianych kościółków Opolszczyzny.

Tekst: Krzysztof Łukaszewicz

Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze Październik 2005.