Nie ma Europie tak wielu krain czy regionów, które by można z pełnym przekonaniem polecić wszystkim ceniącym sobie spokój, komfort i – co ważniejsze – nie tylko lubiących, ale i uprawiających zimowe sporty. Powszechnie znane kurorty są w sezonie najczęściej niemiłosiernie zapchane, a ich wyciągi i trasy zjazdowe oblężone najczęściej przez wrzaskliwych przybyszy.

Co niezwykle skutecznie zniechęca wielu amatorów białego szaleństwa, szczególnie tych, którzy mają za sobą dość długie i męczące przejazdy oraz mało czasu na to, by nacieszyć się szusowaniem.

Ale na wszystko znajdzie się w końcu rada i dlatego dobry Bóg stworzył Karyntię – ziemię, której nie sposób pominąć planując przejazd z Polski do Włoch. Latem jest tu bajkowo, a zimą jeszcze cudowniej i w dodatku … jest tu prawdziwa zima. Właściwie wszystko zdaje się tu czekać na gości. Dziesiątki kilometrów zawsze doskonale przygotowanych tras zjazdowych o różnym stopniu trudności uwzględniających umiejętności praktycznie każdego z narciarzy. Setki kilometrów wyraźnie oznakowanych turystycznych tras, na których nie sposób się zagubić czy zabłądzić oraz – co chyba warte jest podkreślenia – mnóstwo hotelików, pensjonatów i gościńców bardziej szczycących się odwiedzającymi je klientami niż swymi gwiazdkami.

Jednak omawiając zalety karynckiej wyprawy nie można pominąć najważniejszego – życzliwych mieszkańców gotowych do otwarcia przed przybyszami nie tylko podwoi swych domostw.

Kraina tysiąca jezior…
Wśród bez mała 1300 mniejszych i większych karynckich jezior prym wiedzie Wórter See, na którego wschodnim brzegu leży Klagefurt – stolica tej pięknej i bogatej w przeszłość ziemi. Latem jezioro jest wymarzonym miejscem spotkań amatorów wodnych szaleństw co przy jego średniej temperaturze wynoszącej ok. 28 stopni Celsjusza oraz prawie 16 kilometrach długości dziwić nikogo nie powinno. Zimą Wörthersee zamarza „na kość” stając się z kolei największą ślizgawką Europy, miejscem licznych sportowych zmagań, a przede wszystkim wielkim placem zabaw i spacerów.
Pierwsze zimowe „wejście na lód” możliwe jest jednak dopiero po specjalistycznych badaniach i wystawieniu tafli „certyfikatu bezpieczeństwa”.

…. se­tek mu­ze­ów
Przybysze ciekawi świata też nie wyjadą stąd zawiedzeni. W Kirschentheer jest Muzeum Pszczół, w Winkiem – Muzeum Grzybów, w Villach – Muzeum Lalek, zaś w Gmund – Muzeum Porsche, gdzie wśród setek zgromadzonych eksponatów podziwiać możemy zarówno te „prawdziwe”, niekiedy bardzo rzadkie okazy, jak i te służące wyłącznie do zabawy z centymetrowymi miniaturkami pasującymi do plansz z kolejkami HO włącznie.



… dzie­siąt­ków zam­ków
Wspaniale położony i bez wątpienia najpiękniejszy z karynckich zamków-pałacy znajduje się nieopodal St.Veit an der Glan w Hochosterwitz. Nie jest stary, ani średniowieczny – jego początki sięgają „zaledwie” pierwszych lat XVIII stulecia, a więc czasów, gdy na europejskich dworach furorę robiły włoskie śpiewaczki operowe. A ponieważ podróżowały po bezkresach Starego Kontynentu dla kariery gotowe były na wiele, by w końcu ten swój sukces osiągnąć. Jedna z nich, ponętna Lukrecja, która – jak niegdyś mawiano – z niejednego pieca chleb jadła, owinęła sobie wokół palca cesarskiego dygnitarza Habsburgów, czego po dziś dzień dowodem jest przepiękna Villa Lukrecja, czy jak kto woli zamek w Rosegg. Obecnie stanowi on własność znanej rodziny Lichtenstein.
Dla wkraczających w te mury zaskoczeniem będzie, że przewodnikiem jest sam Książe Pan, który w przeuroczy sposób opowiada o przedziwnych dziejach budowli i losach związanych z nią osób, demonstrując przy tym z całą powagą przenośne sedesy i ozdobne wanny zaspokajające „wyrafinowane” potrzeby dawnych mieszkańców, które jakoś uszły uwadze budowniczych.

Wśród licznych karynckich terenów narciarskich ośrodkami o międzynarodowej renomie są Nassfeld, Bad Kleinkirchheim/Turracher Höhe, Heiligenblut oraz lodowiec Mölltaler Gletscher. Nic dziwnego, że roi się tu od amatorów narciarstwa czy snowboardu.
W południowej części hali Nassfeld można pobić swój życiowy rekord przejechanych kilometrów i zaliczonych wyciągów. Można również zapisać w swej księdze rekordów: najdłuższą alpejską kolejką linową Millenium-Express łączącą dolinę Gailtal z największym karynckim ośrodkiem narciarskim Skiarena Nassfeld.

W Bad Kleinkirchheim – ojczyźnie olimpijskiego mistrza Franza Klammera, tam gdzie rozgrywane są zawody narciarskiego pucharu świata położony na grzbiecie Turracher Höhe ośrodek sportów zimowych uważany jest za miejsce dające największe gwarancje śniegu, nawet w czasie niezwykle łagodnych i ciepłych zim. Pobliskie zaś kąpieliska termalne czynią go szczególnie atrakcyjnym zwłaszcza dla rodzin z dziećmi, których śnieżne stoki nie zawsze w dostateczny sposób potrafią oczarować. W dodatku będąc zmęczonym można się tu odprężyć i odsapnąć na jednej z wielu czerwonych kanap ustawionych bezpośrednio na nartostradzie.

Kdnitztal, Berglandschaft, Groglockner

Wyżej położonym narciarskim ośrodkiem jest Heiligenblut, nad którym wznosi się Großglockner- najwyższy szczyt austriackich Alp. To tu właśnie corocznie odbywają się zawody wspinaczkowe po zamarzniętym wodospadzie.

Ale to tylko niewielka cześć atrakcji. Wszystkich bowiem nie sposób opisać i zobaczyć. Jednego czego nie będę zazdrościł tym, którzy w tym roku wybiorą Karyntię, będzie dylemat, na którą z licznych tutejszych atrakcji się zdecydować.