Rzadko które z miast ma tyle teorii i podejrzeń co do pochodzenia, co Szczyrk. Tu nawet sama nazwa budzi spory „specjalistów”. Jedni uważają, że to pochodna „szczyrakania” – głosu dzwonków zawieszanych na szyi owiec, inni – że od dźwięków, jakie wydają narzędzia rolnicze gdy trafią na kamień, a jeszcze inni – wywodzą nazwę od „szczyrzysk”- pni pozostałych na zboczach po wyrębie świerkowych lasów. Z kolei narciarze coś wspominają o „szczyrkaniu” zamocowań w czasie zjazdu.
Niewiadomo również, kiedy tak naprawdę w dolinie Żylicy pojawili się pierwsi stali mieszkańcy. W XV wieku postrzega się tu już osady Wołochów. Potem pojawili się chyba Słowacy, Polacy i Niemcy. Na koniec dołączyli do nich Austriacy i Węgrzy – prawdziwy tygiel kultur i narodów.
Wiemy o tym dobrze dzięki źródłom kościelnym i działaniom księdza Bartłomieja Kampkowicza, który w 1630 roku dokonał spisu wszystkich mieszkańców, by nie mylić się w czasie ściągania od nich należnej kościołowi dziesięciny. Kiedyś go za to Szczyrkowianie klęli, lecz dzisiaj ich dalekich potomków rozpiera duma z sięgających, niekiedy pierwszej połowy siedemnastego wieku, rodowodów.
Kościelny rodowód mają również wszystkie zabytki miasta. Najstarszym jest dwustuletni zrębowy kościółek św. Jakuba szczycący się barokową amboną, chrzcielnicą i pochodzącą z 1800 roku kropielnicą, będąca niegdyś na wyposażeniu zlikwidowanego w Nowym Sączu klasztoru Norbertanek.
Narciarze, snowbordziści i pielgrzymi Dzisiejszy Szczyrk jest stolicą polskiego snowbordu, którego miłośnicy zdają się coraz mocniej wypierać tych, którzy zwykli uważać, że zajazd po stoku bez „sztachet” jest po prostu niemożliwy.
Miasto otacza wieniec wspaniałych gór, stwarzających warunki do całorocznej rekreacji i wypoczynku. Najważniejszym jest oczywiście Skrzyczne (1257 m n.p.m), na którym w 1924 roku powstało pierwsze schronisko. Ale kiedyś należało tam dojść samemu. Dzisiejsi turyści mają o wiele lepiej i mogą korzystać z wyciągu. A to naprawdę wymaga pewnego wysiłku, o czym sam się nie tak dawno przekonałem wybierając się na szczyt pieszo. Moim potem można by było napełnić wcale nie mały strumień. Kilka lat później chciałem poprawić swój wyczyn latem, ale to już nie było to. Natknąłem się za to na paralotniarzy, którzy mają swoje pole startowe pod Skrzycznem.
Szczyrk posiada 4 skocznie narciarskie i jedyny w Polsce naturalny tor saneczkowy (kiedyś był jeszcze drugi w Olsztynie na Stadionie Leśnym, ale od kilkudziesięciu lat podobnie jak i stadion -jeden z najpiękniej położonych obiektów sportowych w całej Europie – jest wyłącznie wspomnieniem) i 60 km tras narciarskich. Okoliczne szlaki turystyczne i rowerowe mają długość 120 km, zaś w pobliskim Salmopolu znajdują się zawsze doskonale przygotowane biegowe trasy narciarskie.
Do Szczyrku pielgrzymują nie tylko miłośnicy „białego szaleństwa”, ale i nie mniej liczni autentyczni pielgrzymi. Bowiem na tzw. “Przykrej Kępce” sto dziesięć lat temu okoliczni mieszkańcy wznieśli kapliczkę w miejscu, gdzie 25 lipca 1894 roku – sprowadzonemu tu przez kilkunastoletnią wówczas Juliannę Pezdę tłumowi niedowiarków – ukazała się Najświętsza Maria Panna. Po 1912 roku stanął tu kościół, a dokładnie w setną rocznicę objawiania biskup Tadeusz Rakoczy wpisał świątynię na listę lokalnych Sanktuariów Maryjnych.
Tej zimy Szczyrk poszukuje największego narciarskiego buta w Europie. Liczą się rozmiary od 45 wzwyż. Idea wyszła od zarządzającego parafią ewangelików księdza Jana Bryta, a „wielkostopych” zaprasza do siebie biuro Informacji Turystycznej, które 1 marca 2005 roku ogłosi zwycięzcę.
Od 1 stycznia 1972 roku Szczyrk jest już miastem. Kiedyś podawano sobie pocztą pantoflową, że władze miejskie Szczyrku, uchwaliły „ciszę nocną” i po 22 tak mieszkaniec, jak i przybysz skazany jest co najwyżej na ciepłą kołderkę. To jednak nie jest prawda. Byłem w Szczyrku nie tak dawno i bawiłem się z przyjaciółmi niemal przez całą noc. Może miejsc tak zwanej rozrywki jest tu nieco mniej, niż w niedalekim Bielsku, ale gdy ktoś owej rozrywki zapragnie, na pewno nie będzie miał na co narzekać.
Tekst: Krzysztof Łukaszewicz
Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze Styczeń-Luty 2005.
