Jak doszło do Pańskiego odkrycia?
Odkrycie – jako to często w nauce bywa – zostało dokonane przez przypadek. Muszę jednak zastrzec, iż nie był to przypadek stuprocentowy. To był jedna z tych sytuacji, które próbujemy sprowokować, a mimo to i tak nas zaskakują. Wszystko zdarzyło się w obserwatorium w Arecibo w Puerto Rico, gdzie znajduje się największy na świecie radioteleskop o średnicy 300 metrów. Poszukując pulsarów nowych, którymi zajmowałem się w tym czasie, natknąłem się na coś zupełnie innego. Był to pulsar, który miał zupełnie niezwykłe właściwości, nie dające się wyjaśnić za pomocą normalnej fizyki. Po roku dodatkowych obserwacji i poszukiwań okazało się, że jedynym sensownym wyjaśnieniem takiego zachowania „mojego” pulsara może być fakt, że krążą dookoła niego dwie planety… Dopiero później się okazało, że jest ich więcej.
Czy mógłby Pan w kilku słowach przedstawić nam własną teorię na powstanie świata?
Ja nie mam jakiejś własnej, wyjątkowej teorii. Hipotez na ten temat jest wiele i o ile różnią się między sobą w kwestii samego powstania wszechświata, to są raczej zgodne, jeśli chodzi odpowiedź na pytanie czym nasz wszechświat jest i jakie są jego właściwości. Aktualny poziom fizyki nie pozwala na opisanie momentu powstawania wszechświata. Tak więc to wydarzenia nadal jest nadal tajemnicą. Paradosalnie umiemy już i jesteśmy w stanie opisać wszystko to, co działo się później, nawet ułamki sekundy po tym momencie, ale nie przedtem… I w tym tkwi cały problem.
I to jest ta wielka tajemnica?
Tak, jest to ta wielka tajemnica, której odkrycie będzie wymagało bardzo nieszablonowego podejścia.
A czym takim jest pulsar?
Można powiedzieć, że pulsar jest umarłą gwiazdą. Są gwiazdy, które rodzą się z dużymi masami, dużo większymi niż masa naszego słońca. Mają one bardzo krótkie – w sensie astronomicznym – i bardzo spektakularne życie. Szybko powstają i kończą swoje życie, nie tak jak nasze słońce, które za jakiś czas w sposób dość stabilny stanie się tym, co nosi w astrofizyce nazwę „białego karła”, czyli spokojnie przejdzie w końcową fazą istnienia. Natomiast masywne gwiazdy wybuchają przy końcu swojego życia. Te wybuchy, ze względu na ich olbrzymią jasność i energię jaką emitują, noszą nazwę „eksplozji supernowych”. To co po tym pozostaje, to gwiazda neutronowa – tak brzmi „fachowa” nazwa takiego obiektu. Potocznie nazywa się je pulsarami dlatego, że nam obserwatorom, objawiaja się w formie pulsujących obiektów. Są to obiekty bardzo ekstremalne w sensie swych właściwości. Mają masę większą niż masa naszego słońca, a rozmiary rzędu powiedzmy 10–15 kilometrów średnicy. Materia w nich jest bardzo „gęsto upakowana”. Ciekawe jest to, że takie obiekty -umarłe gwiazdy, również mogą mieć własny system planet.
Gy planety wokół pulsarów mogą być zamieszkane?
Na pewno nie przez istoty, których życie opiera się na zasadach takich jak nasze! Życia, w naszym rozumieniu, na tego rodzaju planetach, na pewno nie spotkamy. Nie możemy jednak wykluczyć, że znajdują się tam jakieś inne formy życia, które akurat tam – w warunkach niezwykle trudnych z naszego punktu widzenia – żyć potrafią.
Czy uważa Pan, że gdzieś istnieje świat podobny do naszego?
Myślę, że odpowiedź na to pytanie otrzymamy już w następnym dziesięcioleciu. Trudno wszak dać jakąkolwiek na to gwarancję, ale analizując badania ekstremalnych form życia na naszej Ziemi, tzw. ekstremofilis – bakteri – to jest organizmów egzystujących w gorących źródłach głęboko na dnie oceanu, na kraterach i skałach czynnych wulkanów mamy dowody na to, że życie w swej prymitywnej formie jest bardzo odporne. I jest w stanie powstać w nieomal każdych warunkach. Ciekawostką, o której wiem choćby z naszych badań, jest to, że zaraz po zakończeniu intensywnego bombardowania kosmicznego naszej młodej jeszcze Ziemi – a więc jakieś 3,5 miliarda lat temu – stosunkowo szybko powstało na niej życie. Fascynujące jest również, że jeśli tylko powstają sprzyjające ku temu warunki, w środowisku niemal natychmiast dostrzegamy zalążki życia.
Może się więc okazać, że prymitywne formy życia są powszechne także poza naszą Ziemią. Jeśli jednak chodzi o jego bardziej skomplikowane formy – takie jak człowiek, a to jest już zupełnie inna historią. Bo być może do powstania życia w rozwiniętej formie potrzebne są zupełnie inne, specyficzne warunki.
Co sądzi Pan o planach kolonizacji Księżyca? Czy uda nam się stworzyć świat podobny do tego, który znamy zza okien naszych domów?
Wyobrażam sobie, że jakiś rodzaj ekspansji ludzkości poza Ziemię jest po prostu nie do uniknięcia. Zaś Księżyc jest najbliższym obiektem, który można zasiedlić. Nie ma jednak mowy o stworzeniu tam warunków takich jak na Ziemi. Można je jednak symulować, można mieszkać pod kopułami, gdzie uda się wytworzyć atmosferę, ale nie da się uzyskać choćby takiego samego ciążenia, a te na Księżycu jest sześciokrotnie mniejsze. Z pewnością będzie to miało ogromny wpływ na naszą biologię powodując, że następne pokolenia mieszkające w tamtych warunkach będą znacznie różnić się od ziemskich oryginałów. Reasumując, kolonizacja Księżyca jest wielce prawdopodobna, ale odwzorowanie identycznych warunków jak na Ziemi nie będzie możliwe.
Niezaprzeczalnie jest Pan obywatelem świata. Jak postrzega Pan naszą planetę w nieskończoności wszechświata?
Tak szczerze mówiąc, w ogóle jej nie postrzegam. Ziemia jest tak malutka i drobniutka, że trudno ją nawet zauważyć. Warto posiadać tę świadomość i nie musi to być od razu powód naszej frustracji czy przerażenia. Ziemia jest po prostu niczym innym, jak kosmicznym pyłkiem w skali wszechświata, o którą my – jej mieszkańcy -musimy się troszczyć.
Czy zgodziłby się Pan z tezą, iż nasz świat jest tylko jednym z wielu tworzących wszechświat?
To pytanie wiąże się ściśle z pytaniem o istnienie życia na innych planetach. Jeżeli życie uznamy za wspólny mianownik w kosmicznej koegzystencji, to będzie ono elementem łańcuchów, których nawet w tej chwili nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Trzeba by mieć więcej przykładów różnych form życia, aby budować syntetyczny obraz tego co nas otacza. Jeśli natomiast okaże się, że jesteśmy we wszechświecie samotni, to byłoby bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie. Pamiętajmy jednak, że każdy dzień naszego życia przynosi jakieś nowe odkrycia, więc tak naprawdę jeszcze wszystko przed nami.
Aleksander Wolszczan Astronom i astrofizyk, profesor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, Uniwersytetu Stanu Pennsylvania, Uniwersytetu Cornell oraz Uniwersytetu Princeton. Światowej sławy ekspert w dziedzinie pulsarów – gwałtownie wirujących gwiazd neutronowych. Odkrył pulsar PSR B1257+12 w gwiazdozbiorze Panny, w odległości 1500 lat świetlnych od Ziemi. Wyniki jego prac były źródłem nowych i istotnych danych dotyczàcych struktury systemów planetarnych. Dokonanie to uważane jest za największe osiągnięcie nauki polskiej od czasów Mikołaja Kopernika. Laureat wielu nagród i wyróżnień, członek szeregu towarzystw naukowych, w tym Polskiej Akademii Nauk, Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego, American Association for the Advancement of Science, International Astronomical Union oraz World Innovation Foundation.
Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze Styczeń-Luty 2005.
