Geniusz, którego Niebo pozazdrościło Ziemi. Myśl tę, wyrażoną przez francuskiego malarza romantycznego, Eugeniusza Delacroix – podziela zapewne wielu melomanów muzyki Fryderyka Chopina na świecie.
Nie dziwią więc korowody turystów, którzy pragnąc jeszcze bardziej zbliżyć się do Anioła fortepianu, kroczą jego śladami.
Żelazowa Wola
A wszystko zaczęło się w Żelazowej Woli, wsi położonej w okolicach Sochaczewa, nad rzeką Utratą. Miejsce to zna chyba każdy. W tej mazowieckiej, osadzie, 1 marca 1810 roku na świat przyszedł Fryderyk Chopin. Jego ojciec, Francuz z Lotaryngii, przywędrował do Polski 23 lata wcześniej. Poznał tu swą przyszłą małżonkę, Teklę Krzyżanowską, kuzynkę hrabiny, właścicielki dóbr w Żelazowej Woli. Chopinowie zamieszkali w oficynie jej dworu, a Mikołaj objął posadę guwernera synów hrabiego. Obecny dworek w Żelazowej Woli to lewe skrzydło dawnego dworu Skarbków. Pozostałe części budynku strawił ogień. W 1834 roku Skarbkowie utracili Żelazową Wolę. Potem zmieniała ona jeszcze właścicieli, aż pod koniec XIX wieku zawiązał się komitet, którego celem było wykupienie majątku i utworzenia w nim muzeum. W roku 1894 dzięki wsparciu kompozytorów: Bałkiriewa oraz Paderewskiego postawiono pomnik Fryderyka Chopina.
Park otaczający dworek – dzieło profesora Franciszka Krzywdy Polkowskiego- stanowi nietuzinkową kompozycję architektury ogrodowej. Cieszy, przypominająca ogród botaniczny rozmaitość drzew, krzewów i innych roślin. Malowniczość dopełnia płynąca przez park rzeka. Będąc tu nie można nie oddać się brzmieniu muzyki, na co pozwala sezon letnich koncertów.
Co niedziela występują tu uznani pianiści, głównie laureaci Międzynarodowych Konkursów Chopinowskich. Latem promowani są młodzi utalentowani wykonawcy w ramach sobotnich recitali pod nazwą “Estrada Młodych”.
Brochów
Po chwilach takiego zamyślenia pielgrzymi szlakiem Chopina udają się zwykle do pobliskiego, silnie związanego z rodziną Chopinów – Brochowa. Już z oddali jawi się XVI- wieczna świątynia. Łącząca funkcje sakralne z obronnymi. W tym kościele pod wezwaniem św. Rocha i Świętego Jana Chrzciciela ślub brali rodzice kompozytora, siostra Ludwika, a 23 kwietnia 1810 roku został ochrzczony Fryderyk Franciszek Chopin.
Pierwsze wzmianki o Brochowie pochodzą z początku XII w. i dotyczą drewnianego kościoła oraz wspominają właściciela, wojewodę mazowieckiego, Żyrona. Osada zmieniała często dysponentów. Warto wspomnieć, że w XIII wieku stał się własnością klasztoru czerwińskiego, a w XIV wieku pieczę nad nim sprawował Andrzej Brochowski, uczestnik bitwy pod Grunwaldem.
W okolicznych wsiach w 1939 roku rozgrywały się walki Bitwy nad Bzurą – największej potyczki kampanii wrześniowej. W Brochowie, Tułowicach, Janowie oraz Śladowie odnaleźć można wiele miejsc pamięci narodowej.
Nasuwają one wspomnienie… patriotycznego porywu Chopina. Kiedy po wybuchu Powstania Listopadowego (1830 r.) znajomi i rodzina powstrzymywali go przed powrotem do kraju, napisał: “Przeklinam chwilę wyjazdu”. A wkrótce, po upadku Powstania komponuje etiudę c-moll op. 10 nr 12 zwaną “Rewolucyjną”. Warto zaczerpnąć z wrażliwości kompozytora i pooddychać czystym powietrzem, w którym zdają się tkwić opary historii.
Liczne tu szlaki turystyczne, wsparte dobrodziejstwem reaktywowanej kolei wąskotorowej pozwalają doświadczać śladów kulturowych wzlotów i upadków.
A wreszcie… Warszawa
Warto zatrzymać się na chwilę w XIV- wiecznych Tułowicach, które mogą pochwalić się pięknym, klasycystycznym dworem z 1800 roku, otoczonym zabytkowym parkiem.
Można by tak jeszcze długo wędrować po Mazowszu – udając się do Sochaczewa, Sannik, Płocka, Książenic, Kowalewa, etc. – gdzie bywał kompozytor. Jednak najsilniej Chopin związany był z Warszawą, do której przeprowadzili się jego rodzice. Kiedy w październiku 1810 roku Mikołaj Chopin otrzymał posadę wykładowcy w Liceum Warszawskim, zamieszkali wraz z Fryckiem i pozostałymi dziećmi w Pałacu Saskim, by siedem lat później – kiedy Wielki Książę Konstanty przeznaczył pałac do celów wojskowych- przenieść się do Pałacu Kazimierzowskiego.
Przechadzając się Traktem Królewskim, odwiedzając Stare Miasto i okolice co rusz mijamy miejsca związane z życiem muzyka. Poczynając od Ogrodów Saskich, w których sąsiedztwie spędzał pierwsze lata życia, Kościoła Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny na Nowym Mieście, gdzie wyszedł drukiem polonez g-moll, kompozycja 7-letniego wówczas twórcy. Chadzał do przepięknie położonego Belwederu, zapraszany już jako 12-latek przez Wielkiego Księcia Konstantego. Często grywał w Kościele Wizytek, na organach, które zresztą zachowały się do dziś. Natomiast na znajdującym się nieopodal Uniwersytecie Warszawskim, w skład którego wchodziła Warszawska Szkoła Główna Muzyki rozpoczął naukę kompozycji u Józefa Elsnera, której zwieńczeniem była opinia: “geniusz muzyczny”.
Teatr Narodowy – to miejsce, gdzie 17 marca 1830 roku Chopin wykonał swój pierwszym własny koncert f-moll op. 21. Maurycy Mochnacki napisał o nim wówczas: “Jest cały oddany geniuszowi muzyki, którym tchnie, oddycha”.
Niestety nie ma już Pałacu Teppera, w którym mieściły się kawiarnie: “Pod Kopciuszkiem” oraz usytuowana na półpiętrze “Dziurka”, gdzie Chopin bywał w towarzystwie Mochnackiego, Zaleskiego i Odyńca. Pozostały jeszcze “Honoratka” – ówczesna kawiarnia Honoraty Zimermanowej przy rogu ulic Miodowej i Kapitulnej, w oficynie starego Pałacu Zadzikowskiego lub też Telimena”, nazywana dawniej “Pani Brzezińska”. Z racji swej świetnej lokalizacji ta ostatnia była jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc w Warszawie, a Chopin pojawiał się tu niemal codziennie. Niedaleko stąd, na rogu Koziej i Trębackiej, w rokokowym, XVIII-wiecznym Pałacu Wesslów miał swą siedzibę urząd poczty, zwany Pocztą Saską. Przy poczcie znajdowała się stacja, z której wyruszało się w podróże dyliżansem. Z tego to miejsca 2 listopada 1830 r. odjechał również Chopin na zawsze opuszczając ojczyznę, żegnany kantatą „zrodzony w polskiej krainie” Józefa Elsnera. O ironio – ten wielki patriota, czuły na każdy wyraz cierpienia ojczyzny – nie miał już nigdy do niej wrócić.
Powróciło tylko serce, które zgodnie z życzeniem kompozytora zostało przywiezione do Polski i złożone w Kościele św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Kościół w czasie wojny był poważnie zniszczony, jednak urnę z sercem i dziewiętnastowieczną tablicę zdołano uprzednio ukryć.
Jest jeszcze jedno miejsce – symbol, którego nie sposób pominąć – to okna Pałacu Zamoyskich. W 1863 roku po zamachu na cesarskiego namiestnika w Królestwie Polskim, generała Teodora Berga, podczas akcji odwetowej – wyrzucono z nich na bruk fortepian, na którym grywał Chopin. Bolał ten akt terroru, lecz Cyprian Kamil Norwid dostrzegł w nim drwinę historii, która sprawiła, że akt w zamyśle bestialski stał się znakiem wielkości muzyki Chopina. Kończące poemat słowa: „Ideał – sięgnął bruku”, świadczą o pogodzeniu doskonałości z brakami, jakie niesie życie; zło zostaje zniwelowane przez dobro. Setki śladów, miejsc, pamiątek, koncertów – wśród nich elitarne, organizowane od 1927 roku w Filharmonii Warszawskiej -Międzynarodowe Konkursy Pianistyczne, na których spotykają się artyści z całego świata.
A źródło tego wszystkiego tkwi w naszych sercach. To muzyka, która trafia głębi naszej wrażliwości, delikatnie muska i łowi pulsowanie myśli, wyzwala spotkanie dwóch dusz: twórcy i odbiorcy. Pitagoras zobaczyłby zapewne w niej obraz muzyki sfer.
Dlatego na koniec siądźmy w cieniu w pomnika Fryderyka Chopina w łazienkach Królewskich, by jeszcze raz posłuchać koncertu..
Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze czerwiec 2005.



