„Prawie” zwykle czyni wielką różnicę. Tak przynajmniej przekonują telewizyjne reklamy. I chociaż bez wątpienia jest w tym i wiele racji widać jednak, że żaden z ich twórców nie był w Paczkowie. To naprawdę nie tylko prawie Carcassonne …
Legnicka klęska, wyludnienie znacznych obszarów, a przede wszystkim śmierć aspirującego do władzy nad Polską dzielnicową księcia Henryka Pobożnego szczególnie na Śląsku zmieniła wiele, a wraz z pojawieniem się nowych osadników zza Odry dotarły tu i nowinki techniczne – weźmy choćby młyn wodny, jak i nowatorskie naówczas rozwiązania międzyludzkich stosunków wzajemnych oparte na istniejących już gdzie indziej rozwiązaniach prawnych.
W drugiej połowie XIII wieku lokowanych zostało na Śląsku kilkadziesiąt miast i nieznana nam bliżej liczba wsi. Jedną z takich osad wzniesionych od podstaw, czy jak się to w owym czasie mówiło „na surowym korzeniu”, był Paczków.
Stało się to dokładnie 8 marca 1254 roku, gdy biskup wrocławski Tomasz I wydał dokument, określający zasady lokowania i funkcjonowania położonej na skraju kościelnych włości osady. Kiedy formalnie Paczków zyskał rangę miasta nie wiadomo. Wydarzyło się to jednak przed 3 lipca 1295 roku. W tym bowiem dniu pojawia się po raz pierwszy w dokumentach termin Ci- vitate Patschkaw.
Osada prawdopodobnie już od samego początku swego istnienia pełniła pewną rolę obronną. Nie wykluczone również, że już wówczas wzniesiona została obronna strażnica, która później przerodziła się w nieduży, dzisiaj już nie istniejący, zameczek.
Miasto wraz z całym Śląskiem przeżywało okresy świetności i czasy upadku. A że było prawie granicznym w dziejowych zawirowaniach „dostawało się” mu tym bardziej. Szczególnie dali się mu we znaki husyci, którzy w odwecie za organizowane przez wrocławskich biskupów krucjaty niejednokrotnie najeżdżali ziemie swych wrogów. Ale i były okresy szczególnie pomyślne, jak choćby czasy panowania w Czechach Jagiellonów. To właśnie wówczas Paczków otoczony został murem obronnym z prawdziwego zdarzenia.
W czasie „gorączki tureckiej”, jaka w Czechach i należącym do nich już od prawie półtorej stulecia Śląsku wybuchła po klęsce pod Mohaczem, Paczków zyskał dodatkowy pierścień kamiennych obwałowań z 24 pół cylindrycznymi łupinowymi basztami. Znacznemu wzmocnieniu uległy wiodące do miasta bramy, a w leżącym na skraju eliptycznego założenia obronnego kościele parafialnym pw. św. Jana zmieniono stromy gotycki dach na płaski obudowując go wspaniałą renesansową attyką obronną.
Paczków to jednak nie tylko mury obronne i górujący nad miastem XIV-wieczny kościół warowny. To także urokliwy rynek z zabytkowymi kamieniczkami i potężnym ratuszem. Spacer po paczkowskim centrum może stać się prawdziwą lekcją historii architektury, bowiem rynkowa zabudowa stanowi przekrój niemal wszystkich stylów – od gotyku, przez barok i renesans, aż po klasycyzm i neorenesans. Pośród kamieniczek wyrasta powstały w XVI wieku ratusz. Wielokrotnie przebudowywana siedziba władz samorządowych zatraciła nieco swój renesansowy charakter. Zachowała go za to znakomicie utrzymana wieża ratuszowa, na którą warto się wspiąć, by z wysokości prawie 48 metrów móc podziwiać szeroką panoramę miasteczka.
Będąc w Paczkowie nie sposób nie odwiedzić Muzeum Gazownictwa – miejsca, w którym zgromadzono prawie wszystko, co dotyczy klasycznego gazownictwa – począwszy od historii produkcji gazu w Polsce, przez szczegółową dokumentację produkcyjną, aż po sposoby użytkowania gazu. Paczkowskie Muzeum może pochwalić się nie tylko unikalną, jedną z największych w Europie kolekcją gazomierzy, ale również nowoczesnym centrum muzealno-wystawienniczo-szkoleniowym, w którym znalazły zastosowanie najnowsze rozwiązania technologiczne.
* * * * *
Paczków jest cały przesiąknięty historią. Jej powiew przynosi przechadzka wśród leciwych drzew miejskich plantów, które ciągną się wzdłuż owalu murów, dokładnie tam, gdzie niegdyś znajdowała się fosa. Atmosfera przeszłości osnuwa wszystkie baszty, monumentalny kościół, zabytkowy ryneczek. Wszechobecna historyczna tajemniczość tworzy tu niezwykły, niezapomniany klimat.
Paradoksem jest, że to co było uznawane kiedyś za prawdziwe nieszczęścia, a więc wojenne działania, pomory czy gwałtowne zmiany granic, w znacznym stopniu ograniczające rozwój miasta, przyczyniło się do zachowania pierwotnych założeń i rozwiązań architektonicznych. Tak się stało też w Paczkowie, gdzie po dziś dzień najlepiej nie tylko w skali Śląska, ale i całego kraju, zachowały się miejskie fortyfikacje. Ocalały zewnętrzne mury obronne oraz 19 z 24 baszt. Nic więc dziwnego, że nie bez kozery porównuje się go do Carcassonne – ocalałego do naszych czasów nieomal w całości średniowiecznego miasta.
chociaż w Paczkowie, tak jak wszędzie indziej na świecie, miały miejsce wielkie zmiany i przebudowy, miastu udało się zachować dominujący w architekturze średniowieczny charakter, z którym doskonale współgrają późniejsze rozwiązania. Bo Paczków to prawie Carcassonne, z tym tylko że to wcale nie owo słowo „prawie” czyni między nimi różnicę.
Tekst: Krzysztof Łukaszewicz
Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze maj 2007.
