Sto siedemdziesiąt lat to zupełnie niczego sobie wiek, szczególnie dla uzdrowiska na terenie Polski, gdzie nawet najstarsze rzadko kiedy mogą pochwalić się więcej niż dwustuletnią tradycją.

Karierę swą Busko zaczynało jako niewielka osada pasterska, której dopiero wzniesienie kościoła dodało niezbędnego splendoru. W końcu wieku XII ówczesny właściciel tych włości rycerz Dersław, który swą dzielnością przewyższał – przynajmniej tak podaje legenda – nawet Ryszarda Lwie Serce, sprowadził zakon norbertanek, którym na łożu śmierci zapisał cały swój majątek. Tak twierdziły zakonnice, bowiem tatarski najazd dokonał prawdziwego spustoszenia południowych części ziem polskich, co niejednokrotnie zostało wykorzystane do „zmian własnościowych” wspartych często fałszowanymi dokumentami, czy przysięgami „świadków”. Jak było w tym wypadku – nie dowiemy się chyba już nigdy. W każdym razie już w 1252 roku Bolesław Wstydliwy zezwolił klasztorowi norbertanek na eksploatacje tutejszych złóż solanki, co oczywiście przyczyniło się do pomnożenia bogactw nie tylko zakonu.

Miasto klasztorne
Tatarski najazd wywołał w Polsce prawdziwą rewolucję prawną. Konieczność ponownego zasiedlenia rozległych obszarów zmusił władców do – jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli – uatrakcyjnienia oferty, a więc pisemnego uregulowania przywilejów zarówno „nowych”, jak i „starych” ludzkich osiedli, dzieląc je wyraźnie na wsie i cieszące się znacznie większą swobodą miasta. W 1287 roku książę Leszek Czarny nadaje leżącemu przy ważnym ówczesnym szlaku handlowym Busku prawa miejskie.

Jednak aż do potowy wieku osiemnastego Busko znane jest raczej z produkcji sukna i przywileju cotygodniowego targu oraz dwu jarmarków w roku, o który w 1412 roku wystarali się na dworze Władysława Jagiełły buscy mieszczanie. Niestety nie wiemy jakim kosztem, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że lobbing w tamtych czasach też słono kosztował.

O późniejszych czasach „szlacheckiej demokracji” mieszczanie, szczególnie z mniejszych i prywatnych miast nie mają zwykle dobrego zdania. Polityka stanowego państwa zdominowanego przez „szlachetnie urodzonych” skutecznie uniemożliwiała rozwój ośrodków miejskich, handlu i przemysłu.

Słońce ponownie „zaświeciło” nad Buskiem dopiero w końcu wieku osiemnastego, gdy zaczęto myśleć o wykorzystaniu tutejszych solanek, ale już do innych, niż robiły to zakonnice, celów. W 1808 roku Winterfeld – medyk z Pińczowa po raz pierwszy zaczął stosować tutejsze źródła w wodolecznictwie, zachęcając „kąpielowych gości” – jak zwano wówczas kuracjuszy – do pobytu w Busku. A wiedzieć trzeba, że „jazda do wód” w wieku dziewiętnastym budziła emocji co niemiara, świadczyła o postępowości i dodawała towarzyskiego splendoru.

U wód
W 1819 roku dobra norbertanek zostały znacjonalizowane. Rok później Busko strawił ogromny pożar, który prawdopodobnie zadecydował o dalszych losach miasteczka. Wydzierżawił je bowiem generał Feliks Rzewuski, który przy pomocy powołanej w Warszawie specjalnej spółki zaczął wznosić „łazienki”, których projekt zamówiono u najsłynniejszego wówczas krajowego architekta włoskiego pochodzenia – Henryka Marconiego. Busko do sławy „wystartowało” mniej więcej w tym samym czasie co Ciechocinek i przez lata skutecznie z nim oraz pojawiającymi się ciągle nowymi ośrodkami, konkurowało. W 1828 roku mogło się poszczycić obecnością ponad dwustu kuracjuszy, co stawiało je w rzędzie znaczących krajowych zakładów wodoleczniczych.
W 1836 roku, a więc dokładnie przed stu siedemdziesięciu laty, ma miejsce oficjalna inauguracja buskiego uzdrowiska, które mimo zmiennych losu kolei wciąż się rozwija. I nie przeszkodziło mu w tym nawet odebranie miejskiego statusu, co miało miejsce w 1869 roku.

Kolejnym milowym krokiem Buska jest przejęcie w 1880 roku dzierżawy uzdrowiska przez Andrzeja Dobrzańskiego, lekarza i biznesmena, który podczas piętnastoletnich rządów nadał tutejszym wodom rangę międzynarodową.
Dalszą rozbudowę kurortu umożliwi dopiero krótki okres międzywojenny, kiedy to powstanie min. sanatorium dziecięce „Górka”. Po wojnie zaś Busko stanie się prawdziwą Mekką „ludzi pracy” miast i wsi.

Zmiany, które dokonały się po 1989 roku poważnie zachwiały Buskiem, które musiało dostosować się do zupełnie nowych oczekiwań i jakości obsługi przybyszy. Nie było to zadaniem prostym, ale – nie tylko moim zdaniem – potrafiono się tu z tym uporać i podjąć nowe wyzwania. Nic więc dziwnego, że od paru już lat Busko Zdrój wróciło do ścisłej czołówki polskich uzdrowisk, oferując nowe atrakcje i kuracyjne zabiegi.

Tekst: Krzysztof Łukaszewicz

Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze czerwiec 2006.