Począwszy od 26 czerwca 2015 roku, Rząd Tunezji wkłada dużo wysiłku w realizację planu bezpieczeństwa, który zapewniłby Tunezyjczykom oraz ich gościom spokój i bezpieczeństwo.

W następstwie ataku w Sousse, prezydent Tunezji wprowadził stan wyjątkowy na terenie całego kraju, który został przedłużony o kolejne 2 miesiące, jako znak wzmocnienia sił aparatu bezpieczeństwa oraz mobilizacji wszystkich dostępnych zasobów kraju. Podjęte zostały wyjątkowe kroki mające na celu ochronę hoteli, stref oraz atrakcji turystycznych, muzeów i lotnisk. W ostatnim czasie także, w tunezyjskim parlamencie przegłosowano praktycznie jednogłośnie zaostrzenie kar za działalność terrorystyczną, w formie tzw. ustawy antyterrorystycznej.

Ataki terrorystyczne dotykały wciąż wiele krajów, mierząc w turystykę będącą symbolem pojednania i zbliżenia międzykulturowego oraz religijnego. Fanatycy, chcący pogrążyć państwa w chaosie, pragną sprawić, aby ich mieszkańcy żyli w strachu i nieufności, doprowadzając tym samym do ich izolacji na arenie międzynarodowej. Tunezja stała się celem ataków dlatego, że jej władze oraz mieszkańcy nie podzielają ekstremistycznej ideologii. Udało jej się dokonać transformacji demokratycznej i dąży w stronę wartości demokratycznych. Tunezja, głosem swoich przedstawicieli w rządzie oraz swoich obywateli, mówi głośno i wyraźnie NIE ekstremizmowi i wszelkim formom terroryzmu.

Tunezja zawsze była wspierana przez swoich przyjaciół, nawet w najtrudniejszych chwilach. Ludzie zakochani w tym kraju nigdy nie przestali go odwiedzać. Tylko przez pierwsze 20 dni lipca, ponad 180 000 turystów odwiedziło Tunezję, w tym prawie połowa to Europejczycy (40 000 Francuzów, 10 000 Niemców i 8 000 Rosjan). To najlepsza z możliwych odpowiedzi dla tych, którzy myślą, że Tunezja popada w odosobnienie. Polacy licznie odwiedzali Tunezję w zeszłym roku (łącznie ponad 107 000); w samym okresie od 1 do 20.07.2014 było ich około 16 000. Dziś są praktycznie nieobecni w Tunezji, co zresztą odczuwają sami Tunezyjczycy, którzy chcieliby jak najszybciej znów ich gościć w swoim kraju.