Czeska kuchnia, podobnie jak język, jest prosta. Smak chłopskiego jadła miesza się w niej z dworskimi obyczajami z czasów CK monarchii.

Królują zupy i drób, a popularnym deserem jest jabłecznik – wypisz, wymaluj Apfelstrudel, a może po prostu bliźniak.

Od Trzech Króli do środy Popielcowej
Ten okres nazywano masopust. Zima sprzyjała przygotowywaniu tłustego, kalorycznego jadła. Najczęściej przygotowywano ovar – gotowane wieprzowe mięso, podawane z chrzanem, zupę z wieprzowej krwi (vepřové krve) z kaszą (kroupy), gulasz z podrobów (były wśród nich również wątróbka – jatra) i flaki. Domowe kiełbasy popijano piwem, gorzałką lub winem. Po środzie Popielcowej z jadłospisów znikało mięso, rej wiodły suszone owoce i warzywa.

Wielkanoc
Ten czas kojarzył się przede wszystkim z ciastami. Nie brakowało ich nawet w biedniejszych domach. Najpospolitsze to drożdżowe ciasto z rodzynkami (rozinky) i migdałami (mandle). Pieczono też jidašé polewane miodem nawiązujące kształtem do krzyża. Podawano je w Wielki Piątek. Potrawy z drobiu były symbolem zbliżającej się wiosny. W owym czasie wykorzystywano różne warzywa i zioła. Popularna była kiszona kapusta (kysané zelí) surowa lub duszona. Młode liście pokrzywy duszono jak szpinak.

Dożynki
Zwiastowały koniec ciężkich prac. Święto było podziękowaniem za dobre plony. Pieczono wówczas wielkie nadziewane kołacze. W biedniejszych rejonach popularnym ich wypełnieniem były powidła.

Boże Narodzenie
Podobnie jak u nas, Wigilia (Vánoce) była bardzo rodzinnym świętem. Po całodniowym poście na stole pojawiała się potrawa zwana černý kuba z suszonych grzybów i kaszy, mocno okraszona i przyprawiona czosnkiem. Po niej przychodził czas na zupę grochową (hrachova polévka), kasze z miodem, a w rejonach obfitujących w ryby – na karpia. Jedzono jabłka, bo wiązało się z nimi wiele przesądów i wróżb pomyślnej przyszłości. Owoce i orzechy symbolizowały hojność i dobrobyt, których sobie życzono na przyszłość. Wieczerzę wieńczyły dania z pieczonego drobiu, a kończyły słodkie bułki i pierniczki.

Sylwester i Nowy Rok
O północy w Sylwestra raczono się daniami z wieprzowego mięsa. Jeśli było po uboju to częstowano się kawałkami prosiątka – na szczęście.

Minibrowar Groll w Pilznie, fot. Paweł Wroński

Minibrowar Groll w Pilznie, fot. Paweł Wroński

Piwo – na każdą porę roku!
Czeskiej specjalności – Pilznera nie trzeba zachwalać. Ale produkuje się go nieco na północ od opisywanego regionu. W Południowych Czechach i na Morawach spotyka się mniejsze i większe browary na każdym kroku. Kilka z nich to znane wytwórnie z kilkusetletnią tradycją.

Browar w Krušovicach założono za panowania cesarza Rudolfa II, w 1581 r. Na butelkach widnieje jego konterfekt. A żeby wszem i wobec było wiadomo, że to Královsky Pivovar, na etykiecie umieszczono cesarską koronę.

Bohemia Regent to marka piwa z browaru w mieście Třeboň. Założony w 1379 r. stał się wraz z całym miastem własnością książąt Schwarzenberg w 1698 r. Później przejęła go rodzina Rosenberg. Wówczas na etykietach pojawiła się czerwona róża – herb rodu, którego nazwisko przewija się przez historię wielu miast i zamków na pograniczu Południowych Czech i Moraw. Od 2000 r. browar jest znowu w rękach prywatnych. Gwarancją jakości produkowanego tu piwa są słód z miejscowego chmielu i smaczna woda z artezyjskich studni z objętego ochroną obszaru Třeboňska.

W Českim Krumlové właściciele zamku i miasta – rodzina Eggenberg, także nie zapomnieli o wytwórni piwa. W 1560 r. wznieśli browar, a ich nazwisko przetrwało w marce miejscowego produktu.

Jednak piwo nad piwami pochodzi z Czeskich Budziejowic, gdzie powstaje Budějovický Budvar (Budweiser Budvar). Picie go uprzyjemniało życie bohaterowi znanej powieści Haška – Szwejkowi. Pogodnemu mieszczuchowi z Czeskich Budziejowic czas upływał na niezobowiązujących rozmowach ze znajomymi przy kufelku. Pierwsza wojna światowa zrujnowała jego spokój i CK monarchię. Potężne państwo rozpadło się, ale sięgające 700 lat tradycje piwowarskie Budziejowic przetrwały do naszych czasów.

Warto może jeszcze zapamiętać, że piwo jasne nazywają Czesi – svétle, zaś ciemne – tmavé. Jako przekąskę do obu rodzajów najlepsze są utopence. Serwowane na zimno, marynowane kiełbaski z warzywami.

W czeskiej gospodzie, fot. Paweł Wroński

W czeskiej gospodzie, fot. Paweł Wroński