Wyrosła z miłości, i jak zwykle w takich przypadkach bywa, już na starcie dano jej wszystko, co najlepsze. Miks piękna, nowoczesności i szczypty morskiego ducha sprawił, że do dziś Gdynia jest najlepszym przykładem rodzimego modernizmu.  

23 września 1922 roku Sejm przegłosował ustawę, która dała początek jednemu z najbardziej spektakularnych przedsięwzięć w historii Polski. Tak zaczęła powstawać Gdynia. Początkowo była projektem militarnym, lecz dzięki całej rzeszy ludzi zaczęła rozkwitać. Niezwykle szybko, zaledwie w ciągu kilku lat pod okiem prawdziwych wizjonerów z rybackiej osady zamieniła się w najnowocześniejsze miasto w międzywojennej Polsce, marzenie wolnego kraju z początków XX wieku.
Dzięki podniosłym patriotycznym nastrojom budowniczych oraz szerokiemu społecznemu poparciu i niesamowitej ogólnonarodowej energii budowa szła szybko. Inwestycję wspierał i lansował przede wszystkim polityk i inżynier Eugeniusz Kwiatkowski, uważany za ojca miasta, jego twórcę i budowniczego. Gdy 10 lutego 1926 roku Gdynia otrzymała prawa miejskie, nikt nie mógł już mieć wątpliwości co do jej znaczenia dla odradzającej się wciąż Polski. Przed wybuchem II wojny światowej miasto liczyło już nie kilka czy kilkanaście tysięcy mieszkańców, ale ponad sto! Taki rozwój oznaczał boom budowlany, jakiego Polska wcześniej, a także prawdopodobnie później, nie widziała. Miasto dostało tym samym niebywałą okazję, by stać się polem do popisu dla młodych polskich architektów i urbanistów. Ich przemyślana i spójna praca sprawiła, że Gdynia stała się jedynym w Polsce i właściwie też w Europie miejscem, w którym w jednym stylu zbudowano całe miasto. Modernistyczne prądy doskonale pasowały do z góry zaplanowanej nowoczesności Gdyni, a dzięki swojej oszczędności, prostocie i funkcjonalności mogły zostać zastosowane w miejscu, gdzie miasto miało powstać niejako od początku.

Domy-okręty
Architektura ukształtowała tożsamość Gdyni. Nadawała miastu charakterystycznego wyrazu i unikalnego w skali Europy stylu. Było to możliwe, ponieważ „polskie okno na świat”, jak nazywano Gdynię, nie miało przeszłości. Miasta nie uciskało historyczne centrum, obręcz dawnych murów czy ciasna starówka. To sprawiało, że można było budować z rozmachem. Nowoczesne biurowce powstawały na polach i pastwiskach. W ciągu zaledwie kilku lat stanęły tu też hale targowe, urzędy, budynek sądu i eleganckie czynszówki. Na Kamiennej Górze pojawiały się kolejne wille, a na dzisiejszej ul. Świętojańskiej – nowoczesne kamienice.
Styl, w jakim budowano, nie zdążył jeszcze wytworzyć sztywnych ram. Miasto powstawało, gdy w światowej architekturze dokonywała się wielka przemiana, a jej znakiem rozpoznawczym stała się gładka, pomalowana na biało, przeszklona ściana. Z modernizmu europejskiego przejęto bez zastrzeżeń rytmiczny rozkład okien i przeszklone powierzchnie parterów przeznaczonych na sklepy. Modernizm charakteryzowała przy tym pewna forma wolności, z głębokim ukłonem w stronę prostoty i elegancji. W mieście, które wyrosło z morza, wyróżnikiem stało się zastosowanie detali i elementów nawiązujących do architektury okrętowej. Zaokrąglone fronty gładkich elewacji kamienic przywodziły na myśl burty majestatycznych transatlantyków. Na każdym wręcz rogu wyrastały budynki zwieńczone nadbudówkami niczym mostki kapitańskie, z masztami flagowymi, oknami w kształcie bulajów, zaokrągleniami na wzór kadłubów…

Słoneczne miasto
Choć brzmi to zadziwiająco, Gdynia właśnie wtedy zyskała sobie miano Słonecznego Miasta. Nazywano ją tak nie tyle ze względu na największą w Polsce liczbę słonecznych dni w roku, ile z uwagi na jasne, prawie białe elewacje kamienic śródmieścia. Liczyła się jakość i szlachetne materiały, a to „chwytanie słońca” przedwojenni projektanci osiągali, dodając do jasnych tynków mikę, minerał, którego drobinki na pierwszy rzut oka niewidoczne, lśnią w słońcu jak brokat. Partery wykańczano ciemnym kamieniem, by nie rzucały się w oczy. Na ich tle budynki wydawały się płynąć niczym statki po morskich falach.
Głównym założeniem była też funkcjonalność wznoszonych obiektów i odbicie owej funkcjonalności zarówno w rozplanowaniu, konstrukcji, jak i zewnętrznym wyglądzie budynków. Modernizm zakładał także całkowite zerwanie ze wszystkimi poprzednimi stylami. I choć rezygnowano na elewacjach z pięknych zdobień i dodatków, to elegancję budynków osiągano przez obłości ścian i harmonijną grę powtarzalnych elementów. Bywało jednak, że pierwotne założenia weryfikowało samo życie. Choćby to, że w Gdyni powstawać miała jedynie trzykondygnacyjna zabudowa. Potrzeby mieszkaniowe były jednak tak wielkie, że limit wysokości budynków szybko zwiększono do pięciu pięter.

Modernizm w czystej postaci
Tutejszy modernizm jest specyficznym rodzajem piękna, którego na szczęście nie zdołał przekreślić ani wybuch wojny, ani komunizm. Dzięki temu charakterystyczne elementy stylu odnajdujemy na obszarze całego miasta – w monumentalnych gmachach użyteczności publicznej, w dużych kamienicach przy głównych ulicach i prywatnych domach jednorodzinnych. W tym roku decyzją Prezydenta RP układ urbanistyczny śródmieścia Gdyni uznany został za Pomnik Historii – to najwyższe krajowe wyróżnienie nadawane najważniejszym zabytkom Polski.
Miasto przecina kilka tras biegnących szlakiem pamiętnych realizacji dwudziestolecia międzywojennego. Polska 1 – to adres wzniesionego właśnie w tym czasie tutejszego Dworca Morskiego. Od niedawna działa tu Muzeum Emigracji. Sama siedziba muzeum to znaczący kawał historii, ikona gdyńskiego modernizmu. Polecamy tu zajrzeć, by zobaczyć, jak podczas prac rekonstrukcyjnych odtworzono m.in. tablice pamiątkowe zamontowane w holu w okresie międzywojennym oraz płaskorzeźby polskich orłów na fasadzie, zniszczone przez Niemców podczas II wojny światowej. Warto zwrócić uwagę na wystrój w stylu art déco, szczególnie na mozaikowe posadzki, kinkiety i rzeźbioną stolarkę. Z kolei portowy elewator zbożowy na Nabrzeżu Indyjskim i Magazyn „H” przy ulicy Polskiej to prawdziwe dzieła modernistycznej architektury w wydaniu industrialnym.

Spacerem po…
W centrum miasta ruszyć można na szlak, gdzie detal po detalu Gdynia odkrywa swoje morskie skarby. Ot, choćby przy pl. Konstytucji 5 budynek Sądu Rejonowego z 1936 r. Szlak gdyńskiego modernizmu wiedzie dalej w dół ulicą Wójta Radtkego, by po kilku krokach osiągnąć Halę Targową. Zespół zabytkowych hal targowych w Gdyni, zrealizowany w latach 30., należy do najciekawszych w skali Europy realizacji architektonicznych w nurcie konstruktywizmu. Ta konkretna jest ponadto symbolem tutejszych handlowych tradycji. Warto zatrzymać się na pl. Kaszubskim, gdzie na odkrycie czekają przykłady zastosowania modernizmu w architekturze przemysłowej.
Poszukując śladów międzywojennej nowoczesności w architekturze, warto odszukać kamienicę Hundsdorffów przy ulicy Starowiejskiej 7. Ekspresyjnie zaokrąglony narożnik, który okalają długie i obłe balkony, imituje sylwetkę statku pasażerskiego. Spacerując dalej ul. 3 Maja, dojdziemy do jednego z najbardziej charakterystycznych skrzyżowań w mieście. Tutaj znajdują się prawdziwe perły gdyńskiego modernizmu – budynki Polskich Linii Oceanicznych oraz (pomiędzy ulicami 10 Lutego, 3 Maja i Batorego) kultowego „Bankowca”. Budynek postawiony dla Banku Gospodarstwa Krajowego to popisowy numer architekta Stanisława Ziołowskiego, który pamiętał o bulajowych oknach, wieżyczkach i masztach. Jest to największy kubaturowo budynek mieszkalny w przedwojennej Gdyni, a w skali kraju był pierwszym nowoczesnym apartamentowcem. Szlak prowadzi dalej ulicą 10 lutego. Tu odnajdziemy przykłady udanych współczesnych nawiązań do modernizmu gdyńskiego w postaci dwóch domów handlowych – Kwiatkowski i Batory.
Ten ostatni to architektoniczny odpowiednik słynnego pierwowzoru – transatlantyku o tej samej nazwie. Kolejne typowo gdyńskie budowle odnajdziemy na Skwerze Kościuszki w ciągu kamienic po lewej stronie. Na alei Jana Pawła II jest to Dom Żeglarza Polskiego, obecnie jedna z siedzib Akademii Morskiej, oraz Akwarium Gdyńskie. Stąd szlak zawiedzie nas na główną ulicę Gdyni – Świętojańską. Nie zapominajmy, że w centrum miasta, w kamienicach przy ulicy Świętojańskiej, 10 Lutego i 3 Maja, znajdziemy też spektakularne klatki schodowe, sztandarowe przykłady gdyńskiego nurtu luksusowego. Na skrzyżowaniu z ul. Żwirki i Wigury stoi nieskazitelnie biała Kamienica Orłowskich. Jeszcze podczas budowy budynek ten stał się symbolem rosnących ambicji gdynian: przekroczył dopuszczany pierwotnie poziom pięciu pięter, a w jego parterze właściciele otworzyli nowoczesny i luksusowy dom towarowy. By odetchnąć od gwaru miasta, warto odbić w stronę parku na Kamiennej Górze i ruszyć tam na poszukiwanie modernistycznych skarbów tej prestiżowej dzielnicy.

Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze październik-listopad 2015 na str. 44-49.