Bardziej niż centra miast interesują mnie ich obrzeża, okolice podmiejskie, niedalekie wsie.
Wiem, że tuż za miastem wiele jest ciekawych, nieodkrytych przez turystów miejsc. Pojechałam więc do Opola, by udać się za miasto.
Most z herbu
Z Opola do Ozimka jest 20 km. Miasteczko ma w herbie most. Ten most istnieje i jest dumą mieszkańców. To unikalny zabytek na skalę światową – pierwszy w Europie wiszący most żeliwny. Na jego budowę w 1827 r. zużyto 57 ton żeliwa i 14 ton stali. Kosztował 4200 talarów. Dawno już wyłączony z ruchu drogowego dziś służy spacerowiczom. Gruntowny remont przywrócił mu blask – zdobi nadrzeczny bulwar, a wieczorami, podświetlony, zapala na wodach Małej Panwi migotliwe światełka. Jest laureatem ogólnopolskiego konkursu Zabytek Zadbany.
Most powstał w miejscowej hucie, która również należy do historii miasta. Jej budowę rozpoczął król Prus, Fryderyk II w1753 r. Niewielka początkowo huta z czasem stała się znaczącą marką w Europie. Pod koniec XVIII w. powstawały tu maszyny parowe, kotły, szyny kolejowe, dźwigi. Dzieła dawnych odlewników można też jeszcze podziwiać na starym cmentarzu – żelazne krzyże i ciężkie nagrobne płyty.
Zapomniane księgi z Prószkowa
W Prószkowie, oddalonym zaledwie 10 km od Opola, natrafiłam na osobliwą bibliotekę. Niepozorny budynek jest zwykle zamknięty, a klucz znajduje się w miejscowym Zespole Szkół im Józefa Warszewicza. Trzeba tam wcześniej zadzwonić i umówić się z nauczycielem, opiekującym się księgozbiorem.
A jest tu kilka tysięcy książek – starych, z pozłacanymi grzbietami, oprawionych w zniszczoną skórę. Są tu książki o drzewach, krzewach, kwiatach, o szkodnikach roślin, pszczelarstwie, rybołówstwie, wyrobie win. Leksykony, zielniki. Te z XVIII w. są często ręcznie ilustrowane – prawdziwe perełki dawnej sztuki edytorskiej.
Księgozbiór jest pamiątką po Królewskiej Akademii Rolniczej, założonej tu w 1847 r. Jej siedzibą był zamek prószkowski, przed którym ustawiono posąg Ceres, bogini dobrych urodzajów. Królewska Akademia należała do najlepszych uczelni rolniczych w Europie. Studenci przyjeżdżali tu nawet z Włoch. Wiedzę praktyczną zdobywali w należących do Akademii sadach, szklarniach, pasiekach, ogrodach zimowych. W parku rosło około 900 gatunków drzew z różnych stref klimatycznych. W 1881 r. władze pruskie przeniosły uczelnię do Berlina, a w Prószkowie pozostał Królewski Instytut Pomologiczny, Instytut Mleczarski i Szkoła Leśna. Pamiątką po sławnej uczelni jest także park, pełen rzadkich drzew, takich jak miłorząb dwuklapowy, cis japoński, sosna rumelijska czy cypryśnik błotny.
Duchy idą pod młotek
O rzut beretem od Opola znalazłam skrawek Mazur. Do porośniętej lasami, słynącej z jezior gminy Turawa jeździ się na żagle, na wędkowanie, na grzyby i na rowery. Mnóstwo tu domków letniskowych, pensjonatów i pól namiotowych. O Turawie mówi się, że to zaplecze rekreacyjne Opola.
Mnie zafascynował tu olbrzymi późnobarokowy pałac, położony w centrum wsi. Malowniczy jak ze starej ryciny, z baniastą wieżą, wieńczącą jedno ze skrzydeł. Wzniósł go w latach 1728-1730 właściciel okolicznych dóbr, Martin von Lowencron. Wielokrotnie rozbudowywany pałac pełen jest rozległych komnat, schowków, tajnych przejść. Wciąż krążą legendy o złotej karecie, białej damie czy duchu czarnego konia, który straszy w parku. Mówi się też o pełnych skarbów skrzyniach, ukrytych w podziemnych korytarzach, które podobno przechodzą w półtorakilometrowy podziemny tunel, prowadzący aż do kościoła w Kotorzu Wielkim.
Pałac właśnie idzie pod młotek. Warunkiem przystąpienia do przetargu jest przedstawienie programu jego rekonstrukcji i renowacji. Jest nadzieja, że jeśli znajdzie się odpowiedni kupiec, sfatygowany pałac zamieni się w barokowe cacko.
Dinusie z Krasiejowa
Jeszcze sekunda i znajdę się w paszczy monstrualnej ryby!!! Byłam autentycznie przerażona, gdy w oceanarium krasiejowskiego dinoparku wodny potwór przebił z hukiem szybę, oblewając mnie wodą. Na moment zapomniałam, że to tylko techniczny trik, iluzja.
Na krasiejowskich polach pasą się olbrzymie dinozaury. Można je podziwiać, wędrując przez dinopark półtorakilometrową ścieżką. Walczą, skubią trawę, rzucają się na swoje ofiary. Zajmujący 40 ha dinopark jest jednym z największych w Europie. Są tu wspaniałe place zabaw dla dzieci, kino 5 D, prehistoryczne oceanarium, plaża z kąpieliskiem, restauracja. Z dinoparkiem sąsiaduje Pawilon Paleontologiczny, rodzaj unikalnego muzeum, w którym pod grubą szklaną podłogą można oglądać kości i fragmenty triasowych płazów i gadów, takich jak metopozaury, fitozaury, cyklotozaury, aetozaury, zabezpieczone i wyeksponowane w miejscu, w którym je odkryto. Są to najstarsze w świecie szczątki gadów i płazów spokrewnionych z dinozaurami. Wśród nich, nieznany dotąd naukowcom, najstarszy przedstawiciel pradinozaurów – silesaurus opolensis, czyli śląski jaszczur z Opola.
Mieszkańcy wsi mówią na dinozaury „dinusie”. Dzięki nim powstały tu liczne pensjonaty, hoteliki, gospodarstwa agroturystyczne, odwiedzane przez cały rok.
Starostwo Powiatowe w Opolu
45-068 Opole, ul. 1 Maja 29
tel. 77 44 14 060
faks 77 44 14 061
Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze wakacje 2011 na str. 58-61.
