Formalne i budzące skojarzenia – miejsca, obiekty, wydarzenia. Identyfikacje mieszkańców niekoniecznie pokrywają się z percepcją przybyszów, więc lista się wydłuża. Nie brak też na niej zaskakujących pozycji.

Złota korona na czerwonej tarczy
Historyczną legitymację posiada miejski herb, widoczny już na pieczęci z końca XV w., nadany przez biskupa krakowskiego, kardynała Fryderyka Jagiellończyka. Na czerwonej tarczy lśni złota korona, bo kardynał wywodził się z królewskiego rodu. Pod nią pysznią się złote litery CK, skrót od łacińskich słów Civitas Kielcensis. Ukłon wobec mieszczaństwa, które z błogosławieństwem kolejnych hierarchów rozwijało miasto, zapełniając biskupi skarbiec brzęczącą monetą.

„Da moja Łysico”
W latach 90. XX stulecia do miejskich symboli dodano hejnał. Melodię wyłoniono w konkursie. Zwycięską partyturę stworzył kielczanin Karol Anbild, wieloletni dyrektor Filharmonii Świętokrzyskiej, dyrygent i kompozytor. Wiele jego utworów wyraża zachwyt ziemią świętokrzyską. W linię melodyczną tej kompozycji, zaaranżowanej na 2 trąbki i 2 puzony, wplótł motyw świętokrzyskiej pieśni ludowej „Da moja Łysico”. Premiera „Hejnału Miasta Kielce” odbyła się 14 września 1996 r. podczas pierwszych obchodów Święta Kielc. Odtąd melodia płynie codziennie w południe z ratuszowego zegara, a okazjonalnie dodaje splendoru uroczystościom.

Geopark i Amfiteatr na Kadzielni
Niepowtarzalnym miejskim atutem jest przyroda. W granicach administracyjnych jest 5 rezerwatów, w tym aż 4 geologiczne. Tylko tutaj przeszłość Ziemi mamy – dosłownie – na wyciagnięcie ręki. Z tej racji Geopark – Centrum Geoedukacji na Wietrzni – oraz Amfiteatr na Kadzielni urosły także do rangi miejskich symboli. Licznie odwiedzane kreują wizerunek miasta. Są dowodem jego wyjątkowości oraz dbałości gospodarzy o dziedzictwo ludzkości.

W czerwono-złotych barwach
Kompletu miejskich insygniów dopełnia zazwyczaj flaga. Z tą Kielce mają pewne kłopoty. Nie dlatego nawet, że barw czerwonej i żółtej (złotej), używają Warszawa, Kłodzko, Wrocław czy Łódź. Komisja Heraldyczna miała pewne obiekcje co do używania królewskiej korony. A na zaprojektowanej przez miasto fladze czerwonej miało właśnie widnieć takie samo jak w herbie godło. Ech, to skomplikowane sprawy i flaga nad ratuszem na razie nie powiewa. Miejskie barwy zajmują jednak stosowne miejsce w sercach i umysłach kielczan.

Scyzoryk i Vive Tauron Kielce
W 2012 r. portal Onet.pl przeprowadził ogólnopolskie głosowanie wśród internautów. A ci, za symbol Kielc uznali… scyzoryk. Może dlatego, że scyzoryki – jak potocznie mawiano o szablach – wyrabiano w miejscowych kuźnicach w XIX stuleciu, a może dlatego, że w latach 50. XX w., rzeczywiście istniała w Kielcach ich fabryka. Za scyzorykiem uplasowała się drużyna piłki ręcznej Vive Tauron Kielce, wielokrotny zdobywca tytułu Mistrza Polski i Pucharu Polski oraz zwycięzca Ligi Mistrzów w sezonie 2015/2016.

„Śniadek” i kultowy „Majonez kielecki”
Kolejne miejsce zajęło II LO, potocznie nazywane „Śniadkiem”, wyprzedzając o zaledwie 1 punkt procentowy „Majonez kielecki”. Dziś, gdy w modzie jest gotowanie, ten smaczny symbol Kielc zająłby z pewnością wyższą pozycję. Wytwórcza Spółdzielnia Pracy „Społem” produkuje go bowiem od 1959 r. Bez chemii i konserwantów! Gdy w 2009 r. majonez obchodził 50-lecie, policzono, że piramida ze słoiczków wyprodukowanych rok wcześniej przewyższyłaby Rysy, a ich zawartość wypełniłaby 10 basenów olimpijskich. Jednak nie ilością, lecz dzięki jakości i smakowi te niewielkie zakłady utrzymują jedną z czołowych pozycji na polskim rynku spożywczym. Konkurują z powodzeniem z międzynarodowymi koncernami i eksportują swoje wyroby, m.in. do Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemiec, Azerbejdżanu, Kazachstanu, Rosji, Australii czy USA.