Cztery restauracje libańskie i sklep ze śródziemnomorskimi produktami spożywczymi tworzą w Warszawie niewielką sieć gastronomiczną pod wspólnym szyldem „Fenicja”. 

Restaurator z dyplomem Politechniki >> Właściciel – Ali Hamze – jest rodowitym Libańczykiem, a jego przygoda z Polską rozpoczęła się od studiów na Politechnice Warszawskiej. Gdy został inżynierem, osiadł u nas na stałe. Do założenia sieci gastronomicznej nie było tak daleko, jak mogłoby się wydawać, gdyż gotowanie było zawsze jego pasją. Gotowanie w duchu tradycji rodzinnego kraju, sięgającej tysięcy lat wstecz. Czasów, gdy Fenicjanie wiedli prym w żegludze i handlu śródziemnomorskim, a dla jego usprawnienia wynaleźli pieniądze.

Libańskie klimaty >> Na szyldach są polskie i przypominające ornament arabskie napisy. A w największym lokalu przy Świętokrzyskiej wnętrze zdobi cedr (cedrus libani), drzewo tak charakterystyczne dla Libanu, że stało się jego godłem i przedstawiono je na narodowej fladze. Na internetowych stronach „Fenicji” opisana jest historia Libanu i obyczaje, które niemal każdy kojarzy ze światem arabskim – fajka wodna czy dynamiczny, uwodzący taniec raks sharki, nazywany u nas tańcem brzucha. To nie tylko chwyt marketingowy, bo Ali Hamze działa z poczuciem misji. Chce nie tylko serwować potrawy klientom. Chce ich jak najlepiej ugościć, to znaczy częstować smacznymi potrawami i zabawić, przybliżając kulturę, tradycję oraz klimaty swojego kraju będące egzotycznymi z naszego punktu widzenia – zwyczaje.

W zgodzie z tradycją >> W menu opisuje dokładnie skład potraw, a nawet szuka dla nich określeń osadzonych w naszej kulturze. Z tego powodu np. opisał „kibbe niye” jako „libański tatar”. To danie z surowego mięsa z aromatyczną przyprawą złożoną z różnych ziół, kuskusu, skórki pomarańczowej i lekko ostrej papryczki. Nie ma u nas nic podobnego, a z tatarem łączy je jedynie użycie surowego mięsa. Notabene mięso w „Fenicji” pochodzi z Polski, ale z rytualnego uboju, jakim parają się zamieszkali w naszym kraju Turcy. Jest więc halal (arabski odpowiednik koszerności) i może je spożywać nawet prawowierny muzułmanin. Ali Hamze pieczołowicie dobiera produkty. Sprowadza oryginalne przyprawy, owoce, soki i szuka najlepszej oliwy. Jak bowiem przystało na kuchnię łączącą to, co najlepsze w basenie Morza Śródziemnego, z doświadczeniami świata arabskiego, oliwa ma kluczowe znaczenie dla przygotowania każdej niemal potrawy.

Wino prosto z Libanu >> Przebojem w „Fenicji” są wina. Wytrawne, czerwone, z Libanu z winorośli uprawianych w nasłonecznionych górskich dolinach, wielokrotnie nagradzane za jakość na światowych wystawach.

Lokale „Fenicji” mieszczą się w Warszawie w Centrum, : w Śródmieściu przy Świętokrzyskiej 32 (największa restauracja i sklep), na Ursynowie przy ul. Dereniowej 12 oraz na Saskiej Kępie przy ul. Francuskiej pod numerami 31 i 41 (www.fenicja.com).