Jest coś niezwykłego w małych miasteczkach, w ich niezwykłym kolorycie przebijającym się przez szarość dnia codziennego. Kiedy wkroczysz w ten niemal magiczny świat, zrozumiesz, dlaczego warto odwiedzać miejsca takie jak moje rodzinne Miastko.

Pomorski Robin Hood
Jeśli przyjechałeś w te strony pociągiem, pierwsze, co ujrzysz, to dworzec, który choć zniszczony, zachował coś nieuchwytnego z czasów świetności. Nie wiem, czy to dzięki neogotyckim rysom, jakie nadał mu architekt, stawiając ten piękny niegdyś budynek, czy też metaforze walki piękna z czasem, którą stał się teraz. W oddali dojrzeć można zabytkową wieżę ciśnień, która dodaje scenerii Miastka trochę bajkowości, choć na próżno szukać Roszpunki. Spacerując po dawnym Rummelsburgu, na każdym niemal kroku można odczuć obecność rozbójnika Rummela, któremu niegdyś miasto zawdzięczało nazwę. Ten pomorski Robin Hood dostał propozycję nie do odrzucenia – jeśli zaprzestanie okradania bogatych, otrzyma tyle ziemi od rodu Massowów, ile uda mu się przemierzyć konno w ciągu jednego dnia. Tę niezwykłą postać upamiętnia stojący w centrum miasta drewniany posąg. Kolejnym elementem krajobrazu, który z pewnością przykuje uwagę każdego, kto postanowi spędzić chwilę w naszym małym miasteczku, jest park. Choć rozmiarem daleko mu do Central Parku, to śmiało może konkurować o tytuł najbardziej urzekającego, zwłaszcza że zdobi go sporych rozmiarów fontanna. Dla wielu atrakcją jest też samolot podarowany miastu przez Mirosława Hermaszewskiego.

Prawie 700 lat historii
Naturalnie w mieście, którego historia sięga 1335 r., nie może zabraknąć paru perełek historycznych. Wystarczy wspomnieć budynek Zespołu Szkół Ogólnokształcących, który w dawnych czasach służył jako siedziba Królewskiej Szkoły Tkackiej. Inną perełką jest kościół NMP, którego budowę datuje się już na rok 1700 i choć niestety większość wnętrza została odnowiona, to wciąż możemy podziwiać oryginalną strukturę budowli oraz zabytkowe organy. Co ciekawe, miejsce na tyłach budynku obecnie zajmowane przez figurę Jezusa niegdyś zajmował pomnik Bismarcka. Cóż, każde pokolenie ma własnych bohaterów. Warto też wspomnieć o młynie, który nadaje temu miejscu specyficzny charakter, oraz o wzniesionym tuż przed I wojną światową neogotyckim budynku sądu, którego sroga czerwona cegła i złowieszcza atmosfera mogłaby zaintrygować samego Edgara Alana Poe. Kiedy znudzą nas mury tego wyrwanego z lynchowskiej wizji miasteczka, nic nie stoi na przeszkodzie, aby wybrać się na przechadzkę szlakiem Rummela, który zaprowadzi nas do kolejnej lokalnej atrakcji – wielkiego wigwamu.

Na zagubionych czekają urocze panie w lokalnym Centrum Informacji Turystycznej, gdzie można nie tylko zakupić souveniry, ale i podziwiać wystawy czy obejrzeć film o naszym miasteczku.

Miastko nie jest z pewnością w stanie stanąć w szranki z innymi bogatszymi miastami Pomorza, jest jednak w nim pewien niezaprzeczalny urok żywcem wyjęty z serialu „Twin Peaks” czy filmów Burtona.

A więc do zobaczenia!

Miastko liczy 11 tys. mieszkańców. Gmina leży w południowo-zachodniej części województwa pomorskiego, w powiecie bytowskim. Jest obszarowo jedną z największych gmin w kraju, a największą w Pomorskiem. Prawie 50% powierzchni gminy zajmują lasy. W gminie jest ponad 150 jezior, z czego 30 ma powierzchnię większą niż 10 ha. Znajduje się tu największe w Polsce jezioro lobeliowe – Bobięcińskie Wielkie (prawie 525 ha).

Urząd Miejski w Miastku
ul. Grunwaldzka 1; 77-200 Miastko
tel.: +48 (0) 59 857 07 20
Centrum Informacji Turystycznej
ul. Dworcowa 29; tel.: +48 (0) 59 720 33 99 lub +48 (0) 59 857 33
cit.miastko@op.pl
promocja.miastko@op.pl
www.miastko.pl

Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze wakacje 2013, na str. 32-34.