Gdy Polska po 123 latach niewoli znów stała się suwerennym krajem, rozważano aż siedem kandydatur na hymn narodowy.

Ostatecznie w 1926 roku, po przewrocie majowym „wygrał” Mazurek Dąbrowskiego. Wcześniej brano pod uwagę: Warszawiankę, Święto miłości, Pierwszą Brygadę i trzy pieśni religijne: Chorał, Rotę i Boże coś Polskę.

Hymn od ojca bajek
Autor „Bajek” i „Monachomachii” wytykającej przywary księży, a zarazem sam biskup warmiński i gnieźnieński, Ignacy Krasicki napisał dwuzwrotkowy „Hymn do miłości Ojczyzny” w roku 1774 r. Odczytano go, a nie odśpiewano na jednym z Obiadów czwartkowych organizowanych u króla Stanisława Augusta Poniatowskiego z inicjatywy Adama Czartoryskiego. Melodię skomponował Wojciech Sowiński. Pieśń, która w czasie rozbiorów stała się nieoficjalnym hymnem Królestwa Polskiego, dziś jest praktycznie zapomniana. Być może ze względu na archaiczność tekstu:
Święta miłości kochanej ojczyzny,
Czują cię tylko umysły poczciwe!
Dla ciebie zjadłe smakują trucizny,
Dla ciebie więzy, pęta niezelżywe.

„Ochocza tężyzna czysto polska”
Kto i kiedy wykonał po raz pierwszy nasz hymn narodowy? Zaśpiewał ją sam autor tekstu Józef Wybicki, w lipcu 1797 r. i była to wtedy jeszcze „Pieśń Legionów Polskich we Włoszech”. Powstała we Włoszech ku czci polskiej formacji wojskowej, która u boku wojsk włoskich i francuskich miała walczyć o niepodległość. Józef Rufin Wybicki herbu Rogala – prawnik, reformator prawa w Polsce przedrozbiorowej, ze wstydliwym epizodem Targowicy w życiorysie, ale jednocześnie uczestnik Insurekcji Kościuszkowskiej, był prawdziwym patriotą – przyjacielem dowodzącego Legionami gen. Henryka Dąbrowskiego  Pieśń musiał napisać „na chybcika”, porwany entuzjazmem po wizytacji legionów w Reggio nell’Emilia, gdzie wtedy stacjonowały. „Była (w niej) tężyzna czysto polska, rozpromieniona wiarą serdeczną, niesiona dziarskim rytmem mazurskim” – tak zrecenzował utwór po latach historyk Szymon Askenazy. „ Proste wyrazy i prosta nuta swojska trafią od razu do duszy nie tylko samych legionistów, lecz całego narodu i wryją się tam na zawsze”. To prawda, bo sukces Mazurka tkwił właśnie w tym, że każdy mógł go zrozumieć, nawet analfabeta. Każda zwrotka to inny obrazek ilustrujący chwałę polskiego oręża z przeszłości połączony z wizją przyszłości: W ucho wpadała też od razu melodia zaczerpnięta z podlaskiej pieśni ludowej zbliżonej do mazurka, stąd nazwa naszego hymnu: Mazurek Dąbrowskiego. Po upadku powstania listopadowego pieśń zyskała międzynarodowy rozgłos. Na niej wzorowali swoje hymny Serbowie, Słowacy, potem Jugosłowianie, bo wielu uważało ją za pieśń wolności. Nawet w Niemczech śpiewano ją w idealnym tłumaczeniu Noch is Polen nicht verölen (Jeszcze Polska nie zginęła). Po przewrocie majowym Mazurek stał się oficjalnie naszym hymnem narodowym. Ten wybór, co ciekawe podtrzymała w 1948 r. nowa, komunistyczna władza.

Za pomyślność króla
Wykonywaną do dziś podczas wielu uroczystości kościelnych pieśń „Boże coś Polskę” napisali w duecie Alojzy Feliński i Antoni Gorecki. Pierwszy, poeta i dramatopisarz był adiutantem Tadeusza Kościuszki podczas Insurekcji. Okazją do stworzenia utworu była pierwsza rocznica ogłoszenia Królestwa Polskiego (1816 r.), stąd pierwotne tytuły: „Hymn”, a potem „Pieśń narodowa za pomyślność króla”. W czasie zaborów, II wojny światowej i w PRL, zwłaszcza w stanie wojennym zamiast oryginalnego wersu „ojczyznę wolną pobłogosław Panie”, śpiewano „ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”, z palcami wzniesionymi w górę na znak zwycięstwa.

„Warszawianka” gra Warszawie
Pod względem popularności przebiła chyba wszystkie inne. Od 2000 roku jest sygnałem muzycznym stolicy. Na motywach jej i Marszu Mokotowa powstał hejnał odgrywany codziennie z wieży Zamku Królewskiego o godz. 11.15 – na pamiątkę wojennego bombardowania. W II Rzeczpospolitej pierwsze takty pieśni rozpoczynały programy Rozgłośni Warszawa II programu II Polskiego Radia. W czasie Powstania Warszawskiego awansowała do rangi jednego z dwóch hymnów walczącego miasta. Z okazji 60. rocznicy jego wybuchu utwór wykonał zespół Dzieci z Brodą na płycie „Czuwaj wiaro”.

Nawiązującą do Marsylianki, „Warszawiankę”, bo o niej mowa napisał francuski poeta Casimir Francis Delavigne poruszony wybuchem powstania listopadowego, a przełożył na polski Karol Sienkiewicz – brat dziada noblisty. Muzykę skomponował Karol Kurpiński, wybitny kompozytor – patriota epoki klasycyzmu, który oprócz dzieł orkiestrowych jak „Bitwa pod Możajskiem – wielka symfonia bitwę wyobrażająca”, dzieł scenicznych dedykowanych bohaterom narodowym, pisał inne pieśni zagrzewające do walki o niepodległość, jak; „Śpiew do Orła Białego (Wstań biały orle czarne pióra z siebie zrzuć) czy Oblężenie Warszawy (Moskal chce dostać Warszawy). „Warszawianka” zainspirowała również Stanisława Wyspiańskiego do napisania dramatu pod tym tytułem. Współcześnie wykonuje ją z okazji uroczystości państwowych Orkiestra Reprezentacyjna Wojska Polskiego.

Dziś zrzutów nie będzie
Taki zaszyfrowany komunikat przekazywały powstańcom w 1944 r. pierwsze dźwięki „Chorału”. Nadawane przez Polskie Radio z Londynu oznaczały, że tego dnia walczący nie mają już co liczyć na dostawy broni, leków i żywności z Zachodu. Jakże aktualny był wtedy tekst pierwszej zwrotki: „Z dymem pożarów, z kurzem krwi bratniej. Do Ciebie Panie bije ten głos. Skarga to straszna, jęk to ostatni. Od takich modłów bieleje włos”. A przecież poeta Kornel Ujejski napisał tekst „Chorału” niemal sto lat wcześniej, w 1846 roku po nieudanej próbie powstania krakowskiego, które miało stać się ogólnonarodowym. Wówczas po raz pierwszy próbowano włączyć do niepodległościowego zrywu chłopów – utworzony w grodzie Kraka, Rząd Narodowy Rzeczpospolitej Polskiej obiecywał im uwłaszczenie i przydział ziemi, ale te próby spaliły na panewce. „Chorał”, znany też pod tytułem „Z dymem pożarów” zyskał popularność podczas Wiosny Ludów 1948 roku, aby stać się rodzajem hymnu narodowego Polaków żyjących w zaborze austriackim i pieśnią przewodnią powstania styczniowego. „Chorał” spopularyzował na nowo stan wojenny – wykonywano go wówczas na Mszach za Ojczyznę, ale i na koncertach „podziemia”, czyli opozycji solidarnościowej.

Słowa napisał Ujejski do wcześniejszej kompozycji swojego przyjaciela, Józefa Nikorowicza podobnie jak on przejętego wypadkami w Galicji. W 1848 r. pieśń doczekała się eleganckiego wydania w oprawie malarskiej samego Jana Styki, m.in. współautora słynnej Panoramy Racławickiej, którą dziś można oglądać we Wrocławiu i ilustratora „Quo vadis” Sienkiewicza. Utwór wykorzystał rosyjski kompozytor Modest Musorgski w cyklu wokalnym „Tańce i pieśni śmierci”. Zdanie – cytat zaczerpnięty z „Chorału”: „rękę karaj nie ślepy miecz” weszło na stałe do słownictwa współczesnej polityki.

Rota
Napisała ją Maria Konopnicka w 1908 r., jako protest przeciw wywłaszczeniom w zaborze pruskim. Muzykę zaś komponowało wielu, ale przyjęła się wersja Feliksa Nowowiejskiego, wybitnego kompozytora i… szambelana papieskiego. To pod jego dyrygencką batutą chór i orkiestra wykonały ją po raz pierwszy publicznie podczas odsłonięcia Pomnika Grunwaldzkiego w Krakowie – sponsorem monumentu był Ignacy Paderewski, już wówczas nie tylko światowej sławy artysta, ale i rzecznik-ambasador odzyskania przez Polskę niepodległości. W uroczystości wzięło udział 150 tysięcy ludzi, a miała ona wymiar symboliczny. Wszak Grunwald był symbolem zwycięstwa nad Krzyżakami – Niemcami. Rota na stałe weszła do repertuaru popularnych pieśni patriotycznych.

Zdobyta na Moskalach
„My pierwsza Brygada”, „Pierwsza Brygada”, „Marsz Pierwszej Brygady” –  najsłynniejszą pieśń Legionów Polskich pisano etapami. Pierwszy tekst napisać miał Tadeusz Biernacki nocą z 17 na 18 lipca 1917 r. w pociągu wiozącym legionistów na internowanie do Szczypiorna. Muzykę zaś…”zdobyto” ponoć na Moskalach, a konkretnie na syberyjskim pułku piechoty, który stacjonował w Kielcach. Kapelmistrz tamtejszej orkiestry strażackiej podsłuchał utwór, zapisał, a że o prawach autorskich nikomu się wtedy nie śniło, melodię zaadoptowano do pieśni. Szybko stała się „przebojem” I wojny światowej. Sam Marszałek Józef Piłsudski nazwał ją „Najdumniejszą pieśnią, jaką kiedykolwiek Polska stworzyła”. Dwie ostatnie zwrotki powstały już po wojnie. „Pierwsza Brygada” należała zwłaszcza w okresie stanu wojennego do żelaznego repertuaru koncertów „podziemnych”, ale i dziś wykonywana jest podczas uroczystości patriotycznych.

Tekst: Anna Kłossowska
Zdjęcia: Dorota Olendzka
Filmy: Hymn do miłości Ojczyzny – PolskiPatriotaND
Hymn Narodowy – mistrzoko
Boże coś Polskę – PolskiPatriotaND
Warszawianka – LekcjaHistorii
Z dymem pożarów – Polish Chamber Choir – temat
Rota – PatriotyczneKaraoke
My pierwsza brygada – LekcjaHistorii