Artystyczni geniusze, burzliwa historia, malownicze zaułki, chronione kiełbaski, nocne śpiewy i metro w murach obronnych – przekonajcie się, czym zaskakuje to miasto. 

Jest kulturalną i ekonomiczną stolicą Frankonii, będącej w średniowieczu jednym z pięciu księstw niemieckich. Tu przecinały się ważne drogi handlowe z południa na północ, bogaci mieszczanie budowali okazałe kamienice, rozwijało się rzemiosło, a norymberska sztuka znana była daleko poza granicami. Miasto sprzyjało artystom, wynalazcom, uczonym, kupcom oraz… miłośnikom trunków; warzono przednie piwa, produkowano doskonałe wina. Dziś większość Frankonii wchodzi w skład kraju związkowego Bawarii, a Norymberga jest jego drugim co do wielkości miastem.

Sokoły u cesarza
Na skalistym wzgórzu góruje zamek Kaiserburg, który przez stulecia pełnił funkcję rezydencji cesarzy Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Budowa zaczęta przez Konrad III w 1140 r. ulegała w ciągu dziejów wielokrotnym zmianom. Najstarszym zachowanym jej fragmentem jest dwupoziomowa kaplica; jej dolna, ciemna część przeznaczona była dla ludu, a górna – dla wyższych sfer. Dziś okazałe wnętrza zamkowe udostępnione są turystom, którzy mogą przenieść się w czasie, spacerując po komnatach ozdobionych obrazami i freskami oraz zwiedzając wystawę o średniowiecznej Norymberdze. Pięknie prezentują się bramy, podjazdy, dziedzińce oraz wieże. Najwyższą z nich (Okrągłą) upodobały sobie sokoły wędrowne, ich „mieszkanko” można śledzić całą dobę dzięki zainstalowanej tam kamerze internetowej.

W XV w. na południowej stronie włości zamkowych Fryderyk III stworzył „wiszące ogrody” z drzewami owocowymi, kwiatami i winną latoroślą. Możemy je podziwiać tylko na malunkach, bo nie przetrwały burz dziejowych. Dziś szczyt bastionu wieńczy ogród, z którego roztacza się panorama miasta, a z tarasu zamkowego (po drugiej stronie) widać morze spadzistych dachów starówki. Warto jeszcze wejść do drewnianego korytarza wiodącego wzdłuż wnętrza fortyfikacji, by zachwycić się widokiem eleganckich kamienic i placu Bramy Zwierzynieckiej. Jak na pocztówce.

Śladami mistrzów
Nieopodal zamku, w 4-piętrowym, okazałym domu, urodził się, tworzył i zmarł wybitny renesansowy malarz, grafik i rysownik Albert Dürer. Dziś mieści się tu jego muzeum. Co prawda nie ma w nim oryginalnych dzieł mistrza (są kopie), ale dzięki różnym ekspozycjom, zabytkowemu wyposażeniu i multimedialnym instalacjom – poznamy artystę, jego prace i czasy, w których żył (1471 -1528). Przy okazji zwiedzania warto wyjrzeć przez okna; piękne widoki gwarantowane.

Dzieła Dürera można oglądać w Germańskim Muzeum Narodowym. To jedno z najważniejszych muzeów w Niemczech. Istnieje już prawie 170 lat, a udostępnione zbiory obejmują ponad  25 tys. eksponatów, wśród których są znaleziska archeologiczne, dzieła wielkich mistrzów renesansu, kolekcje średniowiecznej sztuki religijnej, zabytkowe meble, dawne instrumenty muzyczne i przyrządy astronomiczne, najstarszy na świecie globus Martina Behaima, pierwsze kieszonkowe zegarki z norymberskiego warsztatu Petera Henleina i wiele innych artefaktów. Wnętrza muzealne znajdują się częściowo w dawnym klasztorze kartuzów, a nowoczesne, szklane wejście harmonijnie wkomponowano w Ulicę Praw Człowieka, której integralnym elementem są białe słupy z wykutymi w różnych językach (także po polsku) artykułami Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. To dzieło izraelskiego artysty Daniego Karavana. Stąd już kilka kroków do niegdysiejszej fosy, którą można przejść do Muzeum Niemieckiej Kolei. Szczyci się ono wyjątkowymi eksponatami: od legendarnej lokomotywy Adler (1835 r.) przez historyczne mundury kolejarskie po świetne makiety kolejowe. Idealne miejsce na wyprawę rodzinną. Jej dalszym ciągiem powinna być jeszcze wizyta w Muzeum Zabawek. Rozczuliły mnie tam stare lalki, kuchnie, domki, konie na biegunach, a mój syn zachwycił się  kolekcją zabawek blaszanych z zakładu Lehmanna.

Norymberskie perełki
Malownicze place i zaułki, uliczki z przytulonymi do siebie pastelowymi kamienicami, masywne domy z muru pruskiego, zabytkowe świątynie, drewniane fasady, balkony tonące w kwiatach, kolorowe okiennice, romantyczne ścieżki, fantazyjne fontanny, stare mury miejskie i wieże, rzeźby świętych i możnowładców, kawiarnie, urocze sklepiki i uliczni grajkowie tworzą wyjątkowy klimat. Nawet wejścia do metra wyglądają zjawiskowo, bo prowadzą przez stare bramy i baszty. Historyczna zabudowa pieczołowicie odrestaurowana po alianckich nalotach pełna jest pamiątek przeszłości i tajemnic. Za renesansową fasadą domu rodziny Fembo kryje się ciekawe Muzeum Miejskie, w kamienicy-drukarni nieopodal zamku wydano pierwsze  egzemplarze „O obrotach sfer niebieskich” Mikołaja Kopernika, przed innym domem prawie  dwa wieki temu pojawił się Kaspar Hauser okrzyknięty później „sierotą Europy”, nieopodal wieży wodnej mieszkał słynny kat, który był jednocześnie medykiem i jedynym w mieście… abstynentem. Stanisław Wyspiański, zauroczony Norymbergą, tak pisał do przyjaciela: „Niech się Pan w ogóle nie pokazuje, jeśli Pan nie pojedzie do Norymbergii. Tam Pan sobie odpocznie widząc tyle piękności. Monachium jest zero przy Norymberdze”.

Urzekają widoki z mostów i kładek, rozleniwiają klimatyczne kawiarnie nad rzeką  Pegnitz i jej kanałami, intryguje kamienny wół na zwieńczeniu bramy Mostu Mięsnego, zadziwia Zaułek Rzemieślników idealnie nadający się na scenerię filmu kostiumowego, zachwycają kościoły św. Sebalda i św. Wawrzyńca z dziełami Wita Stwosza. W południe warto stanąć naprzeciwko kościoła NMP, by zobaczyć na jego wieży (pod zegarem) pochód  figur siedmiu elektorów okrążających tron z cesarzem – technologiczne cacko liczące sobie ponad 500 lat. O tej porze przed kościołem jeszcze rozstawione są kramy z warzywami, owocami, kwiatami, ale już wieczorem będzie tu przestrzeń do spacerów i różnej maści wydarzeń; od pokazów połykaczy ognia po występy zespołów muzycznych. W adwencie to właśnie tu, na staromiejskim rynku, już od 400 lat odbywa się jeden z najsłynniejszych w Niemczech jarmarków bożonarodzeniowych. Jego świadkiem jest wysoka na niemal 20 m Schöner Brunnen (Piękna Studnia) z 40 figurami, otoczona żeliwnym ogrodzeniem. Znajduje się w nim niepozorny, mosiężny pierścień. Wypada nim pokręcić, bo ponoć spełnia marzenia.

Kiełbaski, pierniki, piwo
Norymberska historia i kuchnia idą w parze. Warto przysiąść w którymś z barów, cieszyć się widokami i oczywiście posmakować knedli, golonki, sznycli, pieczonej wieprzowiny, a przede wszystkim kiełbasek norymberskich. Ich receptura nie zmieniła się od ponad 700 lat! To  pierwsza kiełbasa w Europie, której przyznano europejski znak Chronione Oznaczenie Geograficzne (2003 r.), a nad jej jakością czuwa specjalne stowarzyszenie. Ten kulinarny symbol miasta jest nieduży (ok. 10 cm długości, 1 cm grubości, 23 g), grillowany na ruszcie i serwuje się go parzyście (od 6 do 12 sztuk) z dodatkiem musztardy  lub chrzanu lub kapusty kiszonej lub sałatki ziemniaczanej lub z wszystkim razem. W wersji fastfoodowej istnieje jako Drei in an Weckla, czyli trzy kiełbaski w bułce. Choć nie przepadam za kiełbasami, to jednak norymberskie pałaszowałam namiętnie… Podobnie jak tamtejsze pierniki, szczególnie tzw. elizki, czyli pierniki na opłatku. Zawierają mało mąki, dużo miodu, bakalii i przypraw. Znane są już od średniowiecza, smakują obłędnie i mogą stanowić sympatyczną pamiątkę z podróży, tym bardziej, że oferowane są w eleganckich opakowaniach i puszkach. A co do picia? Frankońskie piwo oczywiście, najlepiej w gospodzie z własnym browarem. Jeśli ma być pysznie i historycznie, to wpadnijcie do najstarszego w Europie lokalu (1380 r.) serwującego kiełbasę: Zum Gulden Stern albo do klimatycznej restauracji Heilig Geist Spital na terenie średniowiecznego Szpitala św. Ducha.

Cień swastyki
Miasto wciąż mierzy się z niedawną historią, która mocno zaważyła na jego wizerunku. W latach 30. XX w. to właśnie tu ogłoszono ustawy rasowe, organizowano słynne zjazdy partyjne NSDAP, tu odbywały się nazistowskie parady i wiece polityczne, a z monumentalnej trybuny naśladującej antyczny ołtarz z Pergamonu, przemawiał Hitler i porywał tłumy. Dziś teren wokół Pól Zeppelina wygląda wręcz sielankowo, dookoła woda, las, przystań kajakowa, ścieżki biegowe i rowerowe, kiosk z kiełbaskami, kawiarnia, a niejako w tle pozostałości mrocznej historii. Jej szczegóły można poznać w znakomicie przygotowanym Centrum Dokumentacji Terenu Zjazdów Partyjnych (mieści się w niedokończonej Hali Kongresowej, która w zamiarach Alberta Speera – głównego architekta III Rzeszy – miała przewyższać rzymskie Koloseum). Tutejsza obszerna wystawa „Fascynacja i przemoc” jest niezwykłą lekcją historii, przybliża kontekst, przyczyny i rozwój faszyzmu oraz rolę, jaką odegrała Norymberga w hitlerowskiej propagandzie. Zdjęcia, filmy, plakaty, tablice informacyjne wkomponowane w ciemne, surowe wnętrza robią piorunujące wrażenie. Tę muzealno-edukacyjną przestrzeń można zwiedzać we własnym tempie, z audioprzewodnikiem (także po polsku). Duże emocje towarzyszą też wizycie w Pałacu  Sprawiedliwości (w innej części miasta), gdzie mieści się słynna sala 600, w której odbyły się procesy zbrodniarzy wojennych przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym. Nad nią znajduje się  obszerna, intermedialna wystawa. Historia zatoczyła koło. W Norymberdze nazizm święcił swe triumfy, tu też był sądzony.

Muzycznie i romantycznie
Miasto nie jest, na szczęście, przesycone atmosferą niechlubnej przeszłości. Tętni życiem, oferuje mnóstwo atrakcji kulturalnych i imprez; od międzynarodowych festiwali muzyki klasycznej po koncerty rockowe, jazzowe, festyny i targi. Wybrałam termin swej wizyty nieprzypadkowo; moim celem był jeden  z najstarszych i największych festiwali muzyki sakralnej w Europie –  ION. Muzyka kilku stuleci w różnych stylach i wyjątkowej scenerii  zdominowała Norymbergę na 16 letnich, festiwalowych dni. W świątyniach ewangelickich i katolickich, na scenach koncertowych rozbrzmiewały kantaty i oratoria, niebiańskie głosy solistów i chórów, dźwięki organów, skrzypiec, fletów i lutni, a place i ulice tonęły w dźwiękach lżejszego repertuaru . Dla moich uszu (oczu też) najwspanialszą ucztą artystyczną były Psalmy Dawidowe Heinricha Schütza w wykonaniu Dresdner Kammerchor .

Pierwszy dzień festiwalu to prawdziwe święto muzyki dla wszystkich za darmo. Chóry, zespoły kameralne i orkiestry występowały w maksymalnie półgodzinnym repertuarach. Słuchacze mogli zmieniać miejsca, przechodzić z kościoła do kościoła, albo po prostu zrobić sobie przerwę. Zwieńczeniem muzycznych przygód  było  wspólne śpiewanie o północy pod kierunkiem prof. Alfonsa Brandla – dyrygenta i tenora. 1500 osób na starym rynku ze śpiewnikami (Bach, Haydn, Mozart), podświetlone zabytkowe budowle, światło stylowych lamp, świece, tłumnie wypełnione kawiarnie i sklepy (to była też noc zakupów) – co za emocje! Następny Festiwal Muzyczny ION  zacznie się 26 czerwca 2020 r. 

Garść informacji
Zwiedzanie i transport ułatwia 2-dniowa Karta Norymberska, dzięki której można bezpłatnie podróżować transportem publicznym po Norymberdze i pobliskim Fürth (piękne!) oraz korzystać aż z 40 atrakcji (np. muzea, zoo, planetarium). Koszt: 28 € (osoba dorosła), 6 €  (dziecko do 11 lat), gratis (dziecko poniżej 5 lat).

W mieście są dwa punkty informacji turystycznej (broszury, mapy, pamiątki, przewodnicy, bilety). Przydatna strona: www.tourismus.nuernberg.de

Noclegi – bardzo szeroki wybór zakwaterowania od luksusowych hoteli po pole kempingowe. Korzystną opcją jest a&o Hotel and Hostel Norymberga,  idealnie usytuowany w sercu miasta. Pokoje wieloosobowe i dwuosobowe, obfite śniadania, bar na dachu, świetna atmosfera i przystępne ceny: https://www.aohostels.com/pl/norymberga/Tekst: Alina Woźniak
Zdjęcia: autorka i Uwe Niklas (CTZ), a&o