Niektóre miejsca wydają się nam odległe tylko dlatego, że nie lądują tam codziennie czartery wypełnione złaknionymi słońca turystami. Ale w swoim czasie te miasta były dla ich mieszkańców centrami świata – Londynem, Nowym Jorkiem czy Hongkongiem. Lalibela, Persepolis czy Cusco
to miasta, które w pełni zasłużyły na miejsce na Liście Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. To, że dojazd tam wymaga nieco więcej trudu, może być tylko ich dodatkową zaletą. Trafi tam turysta wytrawny, podróżujący à la carte z Biurem Podróży HOLIDAY TRAVEL Sp. z o.o.
Etiopia
Jeżeli w czasie wizyty w Etiopii mielibyście czas tylko na jedną atrakcję, to musi to być Lalibela. Od lat zmierzają tu pielgrzymki. To odpowiedź chrześcijańskiego świata na zajęcie Jerozolimy przez muzułmanów. Tyle że w Europie budowano niewielkie kaplice tworzące Kalwarie. Mieszkańcy Etiopii, którzy zresztą jako jedni z pierwszych przyjęli chrześcijaństwo jako swoją religię, „postarali” się o wiele mocniej podkreślić swoją wiarę. Wszystko przez cesarza Lalibelę. Ponoć już w czasie jego narodzin otoczył go rój pszczół. Jego matka uznała to za znak od niebios. Młody król był z pielgrzymką w Jerozolimie. Kiedy w 1187 roku muzułmanie zajęli Święte Miasto, postanowił wybudować nową stolicę swojego królestwa. Niezwykła jest struktura miasta. Jedenaście świątyń wykuto w litej skale. Zdobienia są tradycyjne etiopskie lub nawiązują do motywów zaobserwowanych w Jerozolimie. Znajdziemy tu replikę grobów Adama i Chrystusa w najstarszym obiekcie poświęconym Marii. Godny podkreślenia jest fakt, że jest to wyłączna praca Etiopczyków. Europejscy odkrywcy i misjonarze dotarli tu dopiero w połowie XV wieku. Nadal trudno jest nam uwierzyć, że prace trwały zaledwie 21 lat. Czy zawdzięczamy to pomocy anielskiej czy pszczelej pracy 40 000 etiopskich kamieniarzy? Wszak Lalibela oznacza „Pszczoły uznały jego władzę”
Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze Kwiecień-Maj 2015 na str. 6-7.
