Wygląda jak wielka scenografia do filmu kostiumowego. Zachwyca malowniczą architekturą, kolorami i atmosferą. Obfituje w zabytki, piękne widoki i… kule śnieżne. Znajduje się w Niemczech, w regionie środkowej Frankonii, w kraju związkowym Bawaria. Czy znacie Rothenburg ob der Tauber?

Miasto otoczone jest pierścieniem masywnych, świetnie zachowanych murów obronnych z wieżami i bramami. Stare fortyfikacje ciągną się ponad dwa kilometry, mają ogromną wartość historyczną, stanowią nie lada atrakcję dla turystów, którzy mogą  spacerować po zadaszonych galeriach wartowników i podziwiać widoki. Są wspaniałe! Zachwyca pejzaż szachulcowych kamienic, czerwonych dachów,  brukowanych uliczek, masywnych i zdobionych bram, zabytkowych kościołów, ukwieconych balkonów i okien, gustownych szyldów, stylowych latarni. Jak w bajce.

Jednym z najpiękniejszych punktów widokowych jest wzgórze z ogrodem zamkowym, do którego wiedzie XIV-wieczna brama zdobiona herbami. Co prawda zamku już nie ma, bo zniszczyło go w XIV w. trzęsienie ziemi (pozostała jedynie kaplica św. Błażeja), ale i tak miejsce po nim, panoramiczne widoki i sąsiednie budowle robią wrażenie. Co rusz natkniemy się na tablice informacyjne i QR-kody. Zdumiewa harmonia nowoczesnej technologii wplecionej w historyczną zabudowę i zadbaną przyrodę. W Niemczech jest wiele zabytkowych miasteczek, ale tylko tu, w Rothenburg nad rzeką Tauber zachowało się tyle średniowiecza i w takiej oprawie.

Sercem miasta jest rynek z ratuszem, chlubiącym się renesansową fasadą. Dookoła kamienice, kawiarnie z letnimi ogródkami, gustowne butiki. Żadnych krzyczących banerów, żadnych bijących po oczach reklam. Mury odbijają się w wodzie… fontanny miejskiej, którą od 400 lat zdobi filar ze świętym Jerzym i smokiem. Widok rynku i całego miasta najlepiej podziwiać z platformy na wieży ratuszowej. Prowadzi do niej ponad 200 schodków i drabina. Uprzedzam lojalnie: ta końcówka nie jest łatwa, ale widok z góry wynagradza wszystko.

Sąsiadką ratusza jest bielona, zwężająca się ku górze kamienica, w której niegdyś mieściła się tawerna rajców, a dziś znajduje się biuro informacji turystycznej. Szczyt budynku zdobi zegar, przy którym o pełnych godzinach, poruszają się figurki  w scenkach nawiązujących do tzw. „mistrzowskiego pijaństwa”. Brzmi intrygująco, a nawiązuje do wydarzeń sprzed czterech wieków; otóż w czasie wojny trzydziestoletniej, słynny generał armii cesarskiej Johan von Tilly ogłosił, że nie zniszczy Rothenburga, jeśli znajdzie się śmiałek, który wypije wino z 3-litrowego dzbana, ale za jednym haustem. Dokonał tego burmistrz Nusch.

Można więc rzec, że miasto zawdzięcza ocalenie szlachetnemu trunkowi.  Co roku, w Zielone Świątki, Rothenburg upamiętnia tę historię przemarszem w strojach historycznych i toastami, zaś późnym latem podczas jarmarku Rothenburger Weindorf prezentowane są (i oczywiście spożywane) najlepsze wina frankońskie. Mają one równie bogatą tradycję co – może bardziej kojarzone z tym regionem  – piwa. We Frankonii produkuje się  ok. 500 tys. hektolitrów win rocznie, mają one już ugruntowaną pozycję wśród koneserów. Przyda się spróbować co nieco. Polecam słynnego Silvanera. Tradycyjnego jadła też jest pod dostatkiem; kluski, pyzy i ziemniaki w licznych wariantach, sznycle, steki i oczywiście kiełbaski, a na deser – regionalne słodkości Schneeball, czyli kule śnieżne z kruchego ciasta.

Najstarszy kościół w mieście wzniesiono w 1285 r. Warto zajrzeć nie tylko do jego wnętrza, ale także do ogrodów, gdzie znajduje się tablica upamiętniająca pobyt papieża Franciszka (wtedy jeszcze nawet nie biskupa) w Rothenburgu. Najcenniejszym skarbem tutejszego kościoła jest ołtarz św. Franciszka, dłuta Tilmana Riemenschneidera, słynnego niemieckiego rzeźbiarza późnego gotyku. On również jest autorem wysokiego na 9 m ołtarza Świętej Krwi w kościele św. Jakuba. Mistrz wykonał go w drewnie lipowym specjalnie dla relikwii krwi Chrystusa, którą przechowywano w tymże kościele. Tryptykowy ołtarz przedstawiający sceny biblijne i otaczające go ażurowe wieżyczki to prawdziwe arcydzieło. Jedna z najpiękniej usytuowanych świątyń znajduje się 10 minut spacerem od Starego Miasta. To nieduży kościół katolicki, idyllicznie usytuowany pośród zieleni nad brzegiem rzeki.

Miasteczko jest urocze i kryje w sobie mnóstwo skarbów. Takowe można zobaczyć w muzeum mieszczącym się w XII-wiecznych wnętrzach klasztoru dominikańskiego. Zapach starego drewna i siermiężne mury potęgują wrażenia podczas zwiedzania sal z rzeźbami, malarstwem, judaiką i kolekcją Baumanna (fajans, broń). Doskonale zachowała się klasztorna kuchnia z paleniskiem i naczyniami. Inny charakter ma Muzeum Przestępczości. Na prawie 3 tys. m kw. zgromadzono 2000 eksponatów z 1000-letniej historii prawodawstwa. Jest tu nie tylko wiele narzędzi tortur (np. żelazne kneble, pręgierze, łamacze kości, żelazny fotel, stół do rozciągania, obcinacze uszu), wymyślnych masek pokutnych, a także starych ilustracji, dokumentów, poradników dla torturujących, wyroków sądu, listów gończych. Są także pisma z pieczęciami dotyczące podatków, opasłe tomy regulacji małżeńskich, certyfikaty rzemieślnicze. Po wizycie tu trzeba zmienić nastrój. Co powiecie na spotkanie ze św. Mikołajem, elfami  i śniegiem nawet podczas upalnego lata? Przez cały rok w swe progi zaprasza Niemieckie Muzeum Bożonarodzeniowe oraz przylegający doń sklep z ozdobami świątecznymi.

Rothenburg ob der Tauber często odwiedzany jest przez turystów przy okazji ich pobytu w Bawarii, np. w pobliskiej Norymberdze, albo po drodze w Alpy. Taki krótki, kilkugodzinny wypad to jednak za mało, aby zanurzyć się w historię miasta, w pełni delektować się jego atmosferą i czarem. Zostańcie tu choć na jedną noc! Wieczorem wygląda absolutnie zjawiskowo, podświetlane stylowymi latarniami, światłem świec i lamp. Romantyczna kolacja, spacer, obchód ze strażą nocną, nocleg w stylowym pensjonacie lub hotelu z duszą… Coś w sam raz na ucieczkę od szaleńczego tempa współczesności.

Warto wybrać się również na wędrówkę poza mury miejskie. Czeka tam wiele atrakcji; jedną z nich jest, wzniesiony nad kanałem pod koniec XIV w., zameczek Topplera z wieżą obronną. Jego właściciel, burmistrz Heinrich Toppler, zrobił wiele dobrego dla miasta, rozwinął go gospodarczo, ale jednocześnie prowadził ekspansywną politykę, miał sporo wrogów, zmarł w 1408 r. uwięziony bez wyroku sądu w lochach pod ratuszem (też można je zwiedzać).

Wokół miasta jest wiele urokliwych miejsc, szlaków pieszych i rowerowych. Jeden z nich prowadzi wzdłuż doliny rzeki i jej młynów wodnych, inny wokół upraw winnej latorośli. Miłośnicy dwóch kółek mogą rozpocząć przygodę na szlaku rowerowym doliną Tauberu i doliną Altmuhl. Dobrym pomysłem będzie podróż (samochodem, rowerem, autobusem lub pieszo) po najbardziej romantycznym szlaku w Niemczech: Romantische Strasse.
Przydatny adres: www.rothenburg-tourismus.de

Tekst: Alina Woźniak
Zdjęcia: autorka oraz Rothenburg Tourismus Service