Największa impreza uliczna na świecie gromadzi co roku ponad 2 miliony uczestników, którzy z radością celebrują muzykę, taniec i kulturę.

Brazylia to kraj, który od stuleci świętuje karnawał szczególnie żywiołowo i z największym rozmachem. Za najbardziej widowiskowy uchodzi ten w Rio de Janeiro, ale to Salvador da Bahia przyciąga najwięcej chętnych do zabawy. Dlaczego? Bo tutaj wszyscy są częścią show, a nie tylko biernymi widzami obserwującymi rywalizację szkół samby. Ulicami miasta suną trios eléctricos, ciężarówki wyposażone w platformy, na których występują zespoły muzyczne. Każde trio eléctrico tworzy tzw. blocos, czyli specjalnie wydzielony sektor dla bawiących się ludzi. Żeby się w nim znaleźć, należy wykupić odpowiedni t-shirt (tzw. abadá) uprawniający do wejścia w strefę strzeżoną przez ochronę. Pierwsze trío elétrico wyjechało na ulice Salvadoru w 1950 r. Był to kolorowy, wyładowany głośnikami Ford 1929, zwany Fobica, w którym zasiadło dwóch przyjaciół: Adolfo Dodô Nascimento i Osmar Álvares Macêdo. Wkrótce za samochodem podążał już roztańczony tłum. Obecnie na potrzeby głównego pochodu zamykane są ulice wzdłuż promenady nadbrzeżnej oraz w centrum miasta. Mowa tu o 25 kilometrach przeznaczonych na zabawę! Powietrze wypełniają dźwięki

axé, która stanowi fuzję afrykańskiej i brazylijskiej muzyki pop. Celebracja święta, które w tym roku przypada na 20-25 lutego, trwa nieustająco przez kilka dni i odbywa się pod hasłem „Bahia: największa eksplozja radości” (z port.  Bahia: maior explosão de alegria). Bo tutaj naprawdę można poszaleć!

Czy wiesz, że…

  • Karnawał w Salvadorze został wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa jako największa uliczna impreza na świecie.
  • To właśnie w Salvadorze Micheal Jackson nakręcił teledysk do utworu „They don’t care about us”.
  • Światła karnawału można ponoć zobaczyć z kosmosu.

Tekst: Agnieszka Zawistowska