Święta, Nowy Rok, ferie – dużo okazji, żeby wyskoczyć na narty do ulubionego kurortu w Alpach, wygrzać się na plaży w Tajlandii, pozwiedzać zabytki Meksyku, a może nawet zażyć egzotyki na Hawajach. Wszędzie tam, i nie tylko tam, można doświadczyć straszliwej potęgi naturalnych żywiołów: lawin, wulkanów, śnieżyc, cyklonów tropikalnych i trzęsień ziemi. Tylko pozornie może się wydawać, że to wyjątkowe zdarzenia, które nie grożą nam bezpośrednio. Nic bardziej mylnego! Fakty? Proszę bardzo: we wrześniu kilkudziesięciu turystów zginęło podczas erupcji wulkanu Ontake w Japonii, w październiku kilkunastu trekkersów (w tym 3 Polaków) poniosło śmierć podczas burzy śnieżnej na szlaku wokół Annapurny, w listopadzie Amerykańska Służba Geologiczna ostrzegła o serii silnych wstrząsów sejsmicznych w rejonie Pacyfiku, a potoki lawy wypływającej od kilku miesięcy z wulkanu Kilauea zagroziły miastu Pahoa na jednej z wysp hawajskich.
I garść własnych doświadczeń. Pamiętna noc w miejscowości Ihlara w centralnej Anatolii. Cały czas szaleńczo wyły psy i ryczały osły. Rankiem okazało się, że Turcję dotknęło silne trzęsienie ziemi. Gdy dotarłem do Stambułu, mieszkańcy koczowali w parkach, obawiając się wstrząsów wtórnych. Innym razem utknąłem w Himalajach indyjskich na przełęczy Rohtang, gdy drogę zawaliła lawina błota. Autobus stanął w gigantycznym korku; ani w tył, ani w przód. Trzeba było przedzierać się pieszo przez góry. Albo kiedy po wejściu na szczyt Jebel Toubkal w Atlasie Wysokim zdarzyła się nam majowa śnieżyca. W górach śnieg po pas i zamieć, a na dole wezbrane rzeki i osuwiska skalne. I święty spokój kierowcy, gdy na drogę spadał skalny gruz i kamienie. Dojedziemy? Inshallach – jeśli bóg pozwoli. Pozwolił.
To nie żarty – należy przygotować się na spotkanie z żywiołami. Na stronach internetowych służb i instytutów zajmujących się badaniem i nadzorowaniem zjawisk ekstremalnych można znaleźć potrzebne informacje i praktyczne porady. Przede wszystkim nie wolno panikować, trzeba zachować zimną krew. Pomaga w tym wiedza, umiejętności i zdrowy rozsądek. Zanim wyruszymy w zimowe Tatry lub Alpy, warto ukończyć szkolenie lawinowe, a przynajmniej ze zrozumieniem czytać ostrzeżenia lawinowe. Zanim zalegniemy na tropikalnej plaży, zapoznajmy się z drogą ewakuacji na wypadek nadejścia fali tsunami. Zawsze trzeba mieć przy sobie telefon z numerem alarmowym i kontakt do polskiej ambasady lub konsulatu. Żywioł to ślepa, niszcząca siła, dajmy sobie szansę na przeżycie.
