Gospodarstwa agroturystyczne stanowią idealną alternatywę dla osób szukających ciszy i kontaktu z naturą. Jednak by przyciągnąć gości, nie wystarczy ładne położenie i wygodne pokoje. W cenie są atrakcje, dzięki którym turyści doświadczą przeżyć, których nie znajdą nigdzie indziej.
Sielanka w Raciążu
Gospodarstwo agroturystyczne położone jest w zacisznej okolicy, wśród łąk i lasów Mazowsza. Cały teren przeznaczony jest na potrzeby dzieci w wieku 7–12 lat, bywają więc tu grupy przyjaciół, przedszkola, klasy szkolne. Można przyjechać na tydzień, kilka dni, weekend, a nawet jeden dzień. Gospodarstwo oferuje 65 miejsc noclegowych, choć głównym magnesem są konie – na młodych jeźdźców czeka 12 wierzchowców o wyjątkowo łagodnych usposobieniach. Pomysłodawczynią coraz to nowych zajęć jest Marta Łach, córka właściciela. – Dużym powodzeniem cieszą się turnusy przyrodnicze, podczas których organizujemy warsztaty dzikiej kuchni, survivalu, rozpoznawania tropów zwierząt, robienia mydełek. Można u nas spotkać rycerzy – rekonstruktorów i sokolnika – opowiada.
Leśniczówka Paryż w Rzy
Tu także głównymi gośćmi są dzieci i młodzież. Właściciele, Anna i Arkadiusz Oliszewscy, stworzyli przytulne miejsce dla 20 osób. Gwoździem każdego turnusu są spacery po lesie – pan Arkadiusz jest zawodowym leśnikiem i wie o nim wszystko. Na miejscu można wziąć udział w warsztatach „Od ziarenka do bochenka” – w starych żarnach rozdrobnić ziarna, zrobić z nich mąkę, w prawdziwym piecu chlebowym upiec podpłomyki… Z plackiem w garści warto zajrzeć do zagrody edukacyjnej – z królikami, końmi, owcami i ptactwem domowym. Dodatkową atrakcją są najpyszniejsze pierogi na świecie. Można je kupić na wynos.
Gospodarstwo agroturystyczne położone jest w zacisznej okolicy, wśród łąk i lasów Mazowsza. Cały teren przeznaczony jest na potrzeby dzieci w wieku 7–12 lat, bywają więc tu grupy przyjaciół, przedszkola, klasy szkolne. Można przyjechać na tydzień, kilka dni, weekend, a nawet jeden dzień. Gospodarstwo oferuje 65 miejsc noclegowych, choć głównym magnesem są konie – na młodych jeźdźców czeka 12 wierzchowców o wyjątkowo łagodnych usposobieniach. Pomysłodawczynią coraz to nowych zajęć jest Marta Łach, córka właściciela. – Dużym powodzeniem cieszą się turnusy przyrodnicze, podczas których organizujemy warsztaty dzikiej kuchni, survivalu, rozpoznawania tropów zwierząt, robienia mydełek. Można u nas spotkać rycerzy – rekonstruktorów i sokolnika – opowiada.
Leśniczówka Paryż w Rzy
Tu także głównymi gośćmi są dzieci i młodzież. Właściciele, Anna i Arkadiusz Oliszewscy, stworzyli przytulne miejsce dla 20 osób. Gwoździem każdego turnusu są spacery po lesie – pan Arkadiusz jest zawodowym leśnikiem i wie o nim wszystko. Na miejscu można wziąć udział w warsztatach „Od ziarenka do bochenka” – w starych żarnach rozdrobnić ziarna, zrobić z nich mąkę, w prawdziwym piecu chlebowym upiec podpłomyki… Z plackiem w garści warto zajrzeć do zagrody edukacyjnej – z królikami, końmi, owcami i ptactwem domowym. Dodatkową atrakcją są najpyszniejsze pierogi na świecie. Można je kupić na wynos.
Ale Wioska w Klukówku
Gospodarstwo powstało z tęsknoty Piotra Słupskiego, prawnika, za latami dzieciństwa, które spędził właśnie tu, między rzekami Turką i Tatarką. Bazą noclegową są jurty – w sumie jest ich siedem, a w nowym sezonie powstanie jeszcze jedna, w której będzie można organizować wszelkie warsztaty i zajęcia. Jurty są 4-osobowe, w każdej jest łazienka i aneks kuchenny. Są całoroczne, ogrzewane stylowymi piecami. Teren nie jest ogrodzony – w nocy blisko podchodzą sarny, a do snu usypia rechot żab. Do dyspozycji gości jest jeszcze basen i ruska bania, a dla najmłodszych plac zabaw z parkiem linowymi.
Osiedlisko nad Soną w Spądoszynie
Pięć pokoi dla gości urządzono bez zadęcia – jak na ekologiczny dom przystało. Dom z przerobionej obory, która dla nowych osadników z miasta, Joli i Dominika Kuciów, okazała się za duża. Właściciele są mistrzami recyklingu. Okna mają z rozbieranej szkoły w Danii, drzwi znaleźli w Niemczech, a łóżka przyjechały z Warszawy, z remontowanego Domu Literata. Jak to wszystko wygląda razem – warto sprawdzić samemu, najlepiej siedząc na tarasie z urzekającym widokiem na mazowiecki pejzaż.
Gospodarstwo powstało z tęsknoty Piotra Słupskiego, prawnika, za latami dzieciństwa, które spędził właśnie tu, między rzekami Turką i Tatarką. Bazą noclegową są jurty – w sumie jest ich siedem, a w nowym sezonie powstanie jeszcze jedna, w której będzie można organizować wszelkie warsztaty i zajęcia. Jurty są 4-osobowe, w każdej jest łazienka i aneks kuchenny. Są całoroczne, ogrzewane stylowymi piecami. Teren nie jest ogrodzony – w nocy blisko podchodzą sarny, a do snu usypia rechot żab. Do dyspozycji gości jest jeszcze basen i ruska bania, a dla najmłodszych plac zabaw z parkiem linowymi.
Osiedlisko nad Soną w Spądoszynie
Pięć pokoi dla gości urządzono bez zadęcia – jak na ekologiczny dom przystało. Dom z przerobionej obory, która dla nowych osadników z miasta, Joli i Dominika Kuciów, okazała się za duża. Właściciele są mistrzami recyklingu. Okna mają z rozbieranej szkoły w Danii, drzwi znaleźli w Niemczech, a łóżka przyjechały z Warszawy, z remontowanego Domu Literata. Jak to wszystko wygląda razem – warto sprawdzić samemu, najlepiej siedząc na tarasie z urzekającym widokiem na mazowiecki pejzaż.
Tekst: Anna Zaborska
