Alpy dla każdego – Zimowe kurorty
Wyjazd na narty w Alpy już dawno przestał być luksusem. Ceny hoteli i apartamentów od co najmniej dekady są porównywalne z polskimi. Skipassy wprawdzie są wciąż droższe niż w polskich ośrodkach i podróż trwa sporo dłużej, ale w zamian otrzymujemy setki kilometrów nartostrad i zero kolejek pod wyciągami, nawet w szczycie sezonu. Polscy narciarze wyzbyli się stereotypu, że Alpy są tylko dla orłów dwóch desek. Bo widział kto Austriaka czy Szwajcara stawiającego pierwsze narciarskie kroki na śniegu w Białce Tatrzańskiej czy w Zieleńcu?

Austria
Mówi się, że dzieci rodzą się tu z przypiętymi nartami. Narciarstwo alpejskie jest ważniejsze od piłki nożnej, oznacza tu więcej niż sport – to religia. Nic dziwnego, że w lutym w Saalbach Hinterglem, jednym z największych ośrodków w Alpach, odbędą się mistrzostwa świata.
Austria to również mekka polskich narciarzy. Od południowej granicy naszego kraju do renomowanych austriackich ośrodków jak Schladming czy Bad Gastein jest ok. 600 km, a śnieg, nawet w środku lata, gwarantuje siedem austriackich lodowców. Miejsca swoistego austriackiego „kultu religijnego” można precyzyjnie personalizować pod własnym kątem. Lubisz wyzwania? Spróbuj pomknąć legendarnym Streifem w Kitzbuehl albo Lange Zug w Lech Zürs, zjedź z Kamikaze w Serfaus, Harakiri w Zillertalu, trasą Eberhartera tamże albo Klammera w Bad Kleinkirchheim. Ale ci, którzy wolą łagodniejsze trasy i rodzinne narciarstwo, również znajdą je w wyżej wymienionych ośrodkach, a także w blisko 80 innych. Jak policzono, w Austrii wytyczono ok. 22 tys. km nartostrad.

Szwajcaria
Wyjechać na narty do Szwajcarii to trochę jak spędzić egzotyczne wakacje na rajskiej wyspie. No ale jeśli kurortem Saas-Fee zachwyciła się najlepsza narciarka w historii tej dyscypliny Mikaela Shiffrin, jeśli do Crans-Montana przeprowadził się na stałe Roger Moore, słynny agent 007, jeśli Davos, miejsce akcji słynnej „Czarodziejskiej Góry” Tomasza Manna, odkrył i rekomendował autor „Sherlocka Holmesa” tak skutecznie, że przez wiele lat przyjeżdżała tu brytyjska rodzina królewska…
O niemal każdym kurorcie można powiedzieć: wyjątkowy. O Zermatt narciarski świat mówi „najlepsza stacja narciarska na świecie”. Tereny pod Matterhornem – symbolem Szwajcarii, położone są najwyżej w Europie, z ponad
300 km nartostrad. W Jungfrau Top Ski sieć wyciągów, obsługujących 200 km nartostrad, w dużym stopniu uzupełniają pociągi, wjeżdżające też na szczyt Jungfrau do stacji położonej na wysokości ponad 3500 m n.p.m. Docierają tam m.in. przez tunel wykuty w górze Eiger – tak, tej, na której znajduje się słynna ściana wspinaczkowa North Face.

Włochy
Od lat mniej więcej połowa klientów polskich biur podróży decyduje się na narciarskie wakacje we Włoszech. Bo słonecznie, bo pyszne jedzenie i beztroskie apres ski, które zaczyna się często już w południe na stokach. Wreszcie, bo troszkę taniej niż w Austrii czy Szwajcarii, a w takim Livigno – na dodatek bezcłowo.
Dolomity, zwłaszcza w okolicy słynnej narciarskiej karuzeli Sella Ronda, robią piorunujące wrażenie i to właśnie do Val di Fassa ciągną prawdziwe narciarskie pielgrzymki. Ale podobnie pięknych i słynnych miejsc jest we włoskich Alpach prawdziwe zatrzęsienie: od La Rosiere i Courmayeur w Dolinie Aosty po Cortinę d’Ampezzo.
Miłośnicy alpejskiego Pucharu Świata doskonale znają nazwy legendarnych tras, takich jak Gran Risa w Alta Badia, Sassolungo w Val Gardena czy Tofana w Cortinie d’Ampezzo. Ale ponieważ w zasadzie każdy ośrodek to przynajmniej 200 km nartostrad, to każdy znajdzie tam dla siebie trasy dopasowane do jego umiejętności, bez konieczności walki o życie. W większości włoskich ośrodków bez trudu można znaleźć polskiego instruktora narciarskiego.

Francja
Tu warto wybrać się nie tylko do Alpe d’Huez. Piękne stacje z epickimi wręcz widokami na Alpy i majestatycznymi nartostradami spotkamy tu co krok. Troszkę gorzej jest z samymi miasteczkami, w których oprócz narciarzy mieszkają tubylcy: takich jak Châtel czy Les Gets w Bramach Słońca oraz Mègeve lub Chamonix. Jest ich zdecydowana mniejszość. Ambicją Francuzów swego czasu było takie budowanie ośrodków, żeby z trasy zjechać można było „do dużego pokoju”. Tak jest w Tignes, Val d’Isère, La Plagne i Trzech Dolinach – by wymienić tylko największe ośrodki.
Co nie oznacza, że i tu, i w mniejszych stacjach nie poczujecie prawdziwie alpejskiego klimatu. W końcu Francja słynie z najwyższego szczytu w Alpach (Mount Blanc), najdłuższej czarnej nartostrady (Sarenne – 16 km w Alpe d’Huez) i największego na świecie regionu narciarskiego (Trzy Doliny – 600 km tras).
Tekst:Jarosław Kałucki
