Jeden z najbardziej różnorodnych krajów świata. Zachwyca kolonialnymi miastami, starożytnymi zabytkami, turkusowymi wodami Morza Karaibskiego, a także niezwykłym dziedzictwem żyjących tu Indian – głównie Majów i Azteków. Choć wiele osób swoją przygodę z Meksykiem rozpoczyna od rajskich plaż Jukatanu, to prawdziwe perełki czekają również w innych częściach kraju. Regiony takie jak Chiapas, Oaxaca, Puebla czy Guerrero oferują niezwykłe atrakcje, które pozwalają poczuć prawdziwy Meksyk – pełen fascynujących obyczajów, wierzeń i dziewiczej natury.

Czuję, jak cienka koszula przykleja mi się do skóry. Powietrze jest gęste, ciężkie, prawie kleiste. Dżungla otacza mnie z każdej strony, a jej odgłosy wypełniają przestrzeń. Idę w stronę pozostałości majańskiego miasta, które zaczyna wyłaniać się zza drzew. Starożytne Palenque. Miejsce nadal do końca nieodkryte. Moją uwagę przyciąga imponująca schodkowa piramida. Ma 9 poziomów i 21 metrów wysokości. Na samej górze znajduje się Świątynia Inskrypcji. W środku budowli odkryto grobowiec Pakala Wielkiego, władcy, który panował aż 68 lat. Naprzeciwko piramidy wzrok przyciąga pałac z czteropiętrową wieżą, z której Majowie spoglądali w gwiazdy. Kawałek dalej w oczy rzuca się kompleks świątyń z tzw. Grupy Krzyża. Podobno dżungla skrywa kolejne budowle, co jeszcze bardziej pobudza moją wyobraźnię.

Błękitne wody Agua Azul

Około 70 km od Palenque znajduje się jedno z najpiękniejszych miejsc w Meksyku – wodospady Agua Azul, położone w środku dżungli, pomiędzy indiańskimi wioskami. Spienione strugi z impetem uderzają o lustro wody. Jej błękitny odcień jest zasługą wielu minerałów. Na Agua Azul składa się w sumie 500 malowniczych wodospadów. Woda jest krystalicznie czysta i chłodna, co przy prawie 40-stopniowym upale przynosi ulgę. Po krótkim relaksie ruszamy dalej. Podróżowanie po stanie Chiapas nie zawsze jest jednak łatwe. Wiele indiańskich plemion nie uznaje władz Meksyku. Blokady dróg czy protesty lokalnej ludności są tu na porządku dziennym.

Dojeżdżamy do kanionu Sumidero, który powstał ok. 30 milionów lat temu. Jego ściany w najwyższym miejscu przekraczają kilometr wysokości. Kanion jest domem dla wielu zwierząt, m.in. małp, krokodyli, białych czapli, pelikanów, ocelotów i czubaczy. W jednej z grot znajduje się figurka Matki Boskiej z Guadelupe.

Płyniemy łodzią po rzece Grijalva, zachwycając się pięknem natury. Na brzegu leniwie wylegują się krokodyle. Kanion Sumidero to jednak nie tylko dzika przyroda, ale także trudna historia. Podczas kolonizacji tych ziem przez Hiszpanów wielu Indian rzuciło się ze skał do wody. Woleli zginąć, niż trafić do niewoli.

Kościół bez księdza

Blisko 50 km dzieli kanion Sumidero od San Cristobal de las Casas, położonego na wysokości 2200 metrów n.p.m. Miasteczko w 1532 roku założyli Hiszpanie. Brukowane uliczki i kolorowe jednopiętrowe kamienice tworzą tu wyjątkowy klimat. Przy głównym placu znajdują się zabytkowa katedra i miejski ratusz. Najpiękniejszą świątynią jest kościół św. Dominika z bogato zdobioną barokową fasadą. San Cristobal de las Casas uchodzi za kulturalną stolicę Meksyku, a tutejsze ministerstwo turystyki zaliczyło go do grona tzw. magicznych miasteczek. Ze względu na położenie geograficzne noce bywają tu wyjątkowo chłodne, a w wielu hotelach nie ma ogrzewania.

Niedaleko San Cristobal znajduje się wioska San Juan Chamula. Słynie z tego, że tutejsi Indianie pozostają wierni pradawnym obyczajom. Ponad połowa dorosłych mieszkańców nie mówi po hiszpańsku. Najbardziej osobliwym miejscem w wiosce jest kościół św. Jana Chrzciciela (obowiązuje w nim zakaz robienia zdjęć).

W świątyni nadal w ofierze zabija się kurę. Zaintrygowani wchodzimy do środka. Setki płomyków świec rozświetlają półmrok. Podłoga pokryta jest sosnowymi igłami. Starsza kobieta szepce modlitwy i porusza się tak, jakby była w transie. Stojące przy ścianach posągi świętych nie przypominają tych, do których jestem przyzwyczajona. Często są to prekolumbijscy bogowie, którzy noszą imiona biblijnych postaci. I tak np. Maria Dziewica symbolizuje Matkę Ziemię. W kościele nie ma konfesjonału, ławek, a nawet księdza – Indianie go przepędzili. Kapłan pojawia się tu tylko kilka razy w roku – na chrzcinach, bo to jedyny sakrament, który uznaje miejscowa ludność.

Spuścizna Zapoteków

Ruszamy do stanu Oaxaca. Ten malowniczy region słynie przede wszystkim z wielu plantacji kawy i kakaowca. Czekolada już przed wiekami uchodziła za święty napój Indian. Xocolatl, czyli „gorzką wodę”, pili przed walką wojownicy, kapłani i wyższe warstwy społeczne. W stolicy stanu – mieście Oaxaca – można spróbować nawet kurczaka w sosie czekoladowym.

Kolorowe kamienice ciągną się wzdłuż urokliwych uliczek. Najważniejszymi zabytkami są tu katedra z XVI wieku z barokową fasadą i dominikański klasztor. Spaceruję kameralnymi uliczkami, próbując lokalnych specjałów. W końcu Oaxaca często nazywana jest kulinarną stolicą Meksyku. Zaskakuje mnie smak pieczonych mrówek i „chapulines” – chrupiących koników polnych z ostrą papryczką w środku.

Niedaleko miasta, w Santa Maria del Tule, znajduje się najgrubsze drzewo na świecie o średnicy prawie 11,5 metra. Blisko Oaxaca warto zobaczyć także starożytne Monte Alban, które było jednym z największych miast w Mezoameryce. Najstarsze budynki pochodzą sprzed I wieku p.n.e. Nierozwiązaną zagadką są „Tancerze” – kamienne płyty przedstawiające mężczyzn w nienaturalnych pozach. W XIX wieku uważano, że są to postaci wykonujące rytualny taniec. Teraz naukowcy skłaniają się ku hipotezie, że to jeńcy złożeni w ofierze bogom.

Monte Alban przez kilkaset lat było najważniejszym miastem Zapoteków. To tu biło serce ich cywilizacji. Mogło w nim mieszkać ponad 25 tys. osób. Do dziś zachowały się ruiny piramid, pałaców, kamienne stele, tarasy i obserwatorium astronomiczne. Nie wiadomo, dlaczego ok. IX wieku miasto zostało opuszczone, a ludność przeniosła się do pobliskiej Mitli. W kolejnych wiekach w Monte Alban mieszkali Mistekowie, ale oni wykorzystywali miasto głównie do chowania zmarłych.

Święta Śmierć

Według legendy jej kształt wyznaczyli aniołowie. W kolorowej Puebli – stolicy stanu Puebla – można zobaczyć oryginalne murale, elegancki ratusz, a także ozdobione płytkami pałace i kamienice. W mieście znajduje się ok. 1000 kolonialnych budynków i ponad 70 świątyń. Na pewno nie można pominąć kościoła św. Franciszka, kościoła św. Dominika i katedry wzniesionej przy głównym placu. Jej budowę ukończono w XVIII wieku. Kopuła kościoła jest wzorowana na Bazylice św. Piotra w Rzymie.

W Puebli można zobaczyć jeszcze jedną osobliwą świątynię. Jest nią kościół św. Śmierci. I choć tego kultu nie uznaje Watykan, Santa Muerte (Święta Śmierć) ma już ponad 5 milionów wyznawców. Przedstawiana jest najczęściej jako szkielet ubrany w czarny płaszcz z kapturem. Podobno czyni cuda, ale wymaga składania darów. Wyznawcy przynoszą jej jedzenie, napoje i używki.

Niedaleko Puebli, w miejscowości Cholula, stoi największa pod względem objętości piramida na świecie. Budowano ją warstwami od III wieku p.n.e. do IX wieku n.e. Co pół wieku na jednej piramidzie wznoszono kolejną.

Magiczne miasteczko

Perełką środkowego Meksyku jest także położone na wzgórzach miasto Taxco de Alarcón w stanie Guerrero, które od XVI wieku słynie z wyrobów ze srebra. Otynkowane na biało kamienice ozdobione są donicami z kwiatami. Taxco zostało okrzyknięte przez meksykańskie Ministerstwo Turystyki „magicznym miasteczkiem”. Po ulicach jeżdżą oryginalne taksówki – pomalowane na biało stylowe garbusy. Najcenniejszym zabytkiem jest tu zbudowany w stylu barokowym kościół św. Pryski. Nad miastem góruje monumentalny posąg Jezusa Chrystusa, który łatwo dostrzec z każdej części starówki. 

Niespełna w cztery godziny autobusem można dojechaćz Taxco do słynnych ruin miasta Teotihuacán (w stanie Meksyk). Według indiańskich wierzeń to tu ludzie stawali się bogami i to tu powstał świat. Monumentalne prekolumbijskie piramidy (Księżyca i Słońca – trzecia najwyższa piramida świata) są po prostu zachwycające. W szczytowym okresie liczba mieszkańców Teotihuacan mogła wynosić nawet 200 tys. Nadal nie wiadomo, kto zbudował miasto i dlaczego upadło. Prace archeologiczne wciąż trwają, do tej pory odkopano zaledwie 10% dawnego miasta.