Niespełna godzina lotu dzieli Warszawę od rumuńskiego miasta Oradea. To miejsce pochówku królów, w czasach Kolumba punkt, przez który przechodził południk zero,a dziś perełka architektoniczna ciesząca oko secesją. I choć na razie nie jest zbyt popularna wśród polskich turystów, to zdecydowanie warto do niej zajrzeć i dać się zaskoczyć.

Miasto historii i nauki

Do Oradei dolecimy LOT-em i jest to jedno z nielicznych połączeń, które obsługuje lokalne lotnisko. Błyszczące nowością, również ono zaskakuje. Rejsy z Warszawy odbywają się cztery razy w tygodniu i taki układ pozwala na dowolne zaplanowanie pobytu.

Oradea – położona w północno-zachodniej części Rumunii, w okręgu Bihor, liczy ponad 200 tysięcy mieszkańców, ale jej historia sięga dziesięciu stuleci. Krzyżowały się tu różne wpływy – węgierskie, osmańskie, rumuńskie, była też ośrodkiem kultury, czego dowodem są tablice astronomiczne „Tabula Varadiensis” (Varadiensis, bo taką nazwę nosiła wówczas Oradea), opracowane przez astronoma Johannesa Mullera, zgodnie z którymi przez Oradeę przebiegał południk zerowy. Wszystko to w czasach Krzysztofa Kolumba, który na ich podstawie wyznaczył kurs w poszukiwaniu Nowego Świata.

Inną ciekawostką astronomiczną jest mechanizm odmierzający fazy księżyca ulokowany w wieży cerkwi pw. Najświętszej Maryi Panny. To czarno-złota kula, która zmienia ułożenie w zależności od fazy księżyca. Z tego powodu cerkiew zwana jest też Księżycowym Kościołem.

Miasto kościołów i art nouveau


Dziś Oradea to miasto świątyń (jest ich tu ponad setka, i to różnych wyznań, w tym największa w Rumunii katedra Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny), bajkowych kamieniczek i aquaparków. Spacer ulicami jest zachwycającym i… zaskakującym doświadczeniem. Każdy zaułek odsłania kolejne pełne kolorów kamienice, a każda z nich ma swoją historię.

Tak jak Pałac Czarnego Orła, jedna z najbardziej reprezentacyjnych budowli wzniesiona przez Ede Kurlandere i Emila Adorjana. Aby sfinansować inwestycję, założyli własny bank, aby dostarczyć odpowiednią ilość budulca – uruchomili swój kamieniołom. Opłaciło się – dziś to jeden z najpiękniejszych przykładów art nouveau, z restauracjami, sklepami i biurami. W innej, równie pięknej kamienicy, mieści się Muzeum Art Nouveau – niegdyś była to własność bankiera Alfreda La Roche, która do dziś zachwyca modernistycznym designem, bogactwem mebli, malowideł i tapet.

Stąd już niedaleko do Calea Republici – ulicy będącej sercem Oradei. Wypełniona restauracjami, kawiarniami i sklepami tętni życiem za dnia i w nocy. To przy niej znaleźć można najciekawsze architektonicznie – i pięknie odrestaurowane – kamienice. Co ciekawe, dwa narożne secesyjne pałace – jeden śnieżnobiały, drugi w odcieniu błękitu (dawna własność Moskovitsa Miksy, a przy tym jedna z najpiękniejszych budowli Oradei) – nawiązują szczytami do szachowych figur króla i królowej. Podobno cała dzielnica, widziana z lotu ptaka, przypomina układem szachownicę.

Do starszej niż XX-wieczne kamienice historii nawiązuje średniowieczna cytadela wzniesiona za czasów króla Władysława I Świętego. Ten właśnie władca ufundował na tym terenie warowny klasztor, a później ustanowił biskupstwo – w Wielkim Waradynie, czyli dzisiejszej Oradei. Cytadelę zniszczyły najazdy Tatarów, ale odbudowano ją w XIV wieku, dodając w jej wnętrzu katedrę. Przez wieki chowano tu królów węgierskich, w tym m.in. Zygmunta Luksemburskiego, cesarza niemieckiego, a jednocześnie króla Węgier, Włoch i Czech. Obecnie w budowli wzniesionej na planie pięciokąta znajduje się muzeum i Instytut Sztuk Pięknych. To też przyjemne miejsce na spacery wzdłuż jezior i pagórków

Uzdrowiskowe Băile Felix

Niespełna 10 km od Oradei znajduje się jedno z popularniejszych uzdrowisk w Rumunii. Choć do naszej Krynicy-Zdroju się nie umywa, to z pewnością może się pochwalić wyjątkowymi walorami wód termalnych. Obok licznych pensjonatów, willi i hoteli ostały się ogromne gmachy sanatoriów z czasów komunistycznych, dziś raczej straszące z oddali. Powstają za to nowe obiekty, jak np. President & Hotel Resort – to w sumie pięć hoteli ze strefami basenowymi, osobny aquapark i miejsce na organizację eventów. Co ciekawe, woda termalna w basenach, bogata w minerały,  w tym w fosfor, wapń, siarkę i sód, i o silnych właściwościach zdrowotnych, wymieniana jest codziennie, a właściwie – co noc. Właśnie ze względu na lecznicze walory wód termalnych jest to popularne miejsce na pobyty sanatoryjne – leczy się tu schorzenia układu nerwowego, pokarmowego, ruchu czy bóle mięśni i stawów.

Miasto patrzące w przyszłość

W sumie obiekty noclegowe Oradei i Băile Felix oferują 4 tysiące łóżek (ponad 3 tysiące w samej Oradei). Między nimi są też znane sieci hotelowe, jak np. Double Tree by Hilton czy Ramada by Wyndham. W przepięknej secesyjnej kamienicy mieści się czterogwiazdkowy Hotel Astoria Oradea – wyposażenie i pokoje zachowują klimat minionych dni. Bo czasy świetności na pewno to rumuńskie miasto jeszcze czekają – w końcu to bajkowy zakątek Rumunii, z ogromnym potencjałem i ambitnymi planami na przyszłość.