Pałac w Wersalu – symbol francuskiego blichtru, złotych korytarzy i królewskich fanaberii – właśnie wszedł w XXI wiek z butami, a właściwie z aplikacją. I to taką, że można się zdziwić. Wyobraź sobie, że idziesz alejką, patrzysz na marmurowego Apollina i zamiast kiwnąć mu głową z szacunkiem, wyciągasz telefon i… gadasz z nim jak z kumplem w barze.
Tak, dobrze czytasz – posągi w Wersalu mówią. I to w trzech językach. Dzięki sztucznej inteligencji mogą opowiedzieć ci, co przeżyły, co widziały i jak to jest stać bez ruchu przez setki lat, gdy gołębie uznają twoją głowę za toaletę. Jedna pani z New York Timesa właśnie o to zapytała. A Apollo? Odpowiedział z godnością – choć nietrudno się domyślić, że w duchu przewraca oczami.

Ale to dopiero początek. Nowa aplikacja nie tylko gada, ale też tańczy. Posągi w rozszerzonej rzeczywistości ruszają w rytmie menueta, a wirtualne okulary zabiorą cię do menażerii pełnej flamingów, papug i słonia, który paradował po królewskich ogrodach, zanim ktoś wymyślił, że bardziej potrzebne będzie nowe skrzydło pałacu niż egzotyczna fauna.

I teraz najlepsze – Pałac w Wersalu nie udaje, że to tylko „bajer dla dzieciaków”. Prezes Christophe Leribault mówi wprost: „To nie sztuczka, ale narzędzie. Przemyślane, artystyczne, nic głupiego nie powie”. Czyli niby wszystko pod kontrolą. Tyle że ja, jak znam życie, wolę uważać – bo jak raz dasz głos kamiennym figurom, kto wie, czy nie zaczną się domagać płatnych urlopów.

Fakty są takie: 8,4 miliona ludzi rocznie przewala się przez Wersal, a młodzież – generacja Z – potrzebuje wrażeń interaktywnych. No i proszę: posągi gadają, youtuberzy nagrywają chowanego, a historia miesza się z TikTokiem. Możesz to lubić albo kręcić nosem, ale jedno jest pewne – król Słońce miałby ubaw.
Źródło: NSS Magazine
