Wietnam to nie tylko pho na każdym rogu i stołeczny zgiełk Hanoi. Prawdziwy Wietnam to Delta Mekongu – królestwo ryżu, wody i ludzi, którzy od wieków żyją w rytmie rzeki. To właśnie tam trafiłem, do Can Tho – miasteczka, gdzie dzień zaczyna się o piątej rano, a dzieci kończą szkołę zanim w Polsce zdążą podać obiad.

O świcie Mekong przypomina autostradę – tyle że zamiast tirów płyną łodzie wypełnione owocami. Pływający targ to nie Disneyland dla turystów, tylko prawdziwy bazar, gdzie gospodynie targują się o ananasy i zupy na kolację. Kobiety uśmiechnięte, dzieci machają z brzegów, a łódki stukają się burtami niczym w zatłoczonym porcie. Ja – jak przystało na białasa – siadłem na ławce z kołem ratunkowym pod tyłkiem i patrzyłem. I wiecie co? Tu nikt nie robi teatru. Oni po prostu tak żyją.

Phuoc – nasz przewodnik, chłopak z szerokim uśmiechem i cierpliwością do wszystkich pytań – tłumaczył, że Wietnamczycy lubią Amerykanów. Wojna? Historia. Dziś liczy się, czy jesteś uprzejmy i czy masz szacunek do drugiego człowieka.

Kiedy słońce podniosło się wyżej, popłynęliśmy bocznymi kanałami. Domy na palach trzymały się jak stare protezy – powyginane, spękane, ale wciąż stojące. Ludzie prali, myli zęby, kąpali się na oczach świata. Dzieci śmiały się do nas jakbyśmy byli cyrkowcami.

A potem – farma węży. Smród jak z rzeźni, skóry pytonów rozciągnięte na deskach, a w ciasnych klatkach dziesiątki ogromnych gadów, które patrzyły na nas zimnymi oczami. Obrzydliwe? Tak. Fascynujące? Jeszcze bardziej. Bo takie właśnie jest podróżowanie – czasem piękne jak pola ryżowe, czasem okrutne jak skóra węża przybita gwoździami.

Wietnam, mat. prasowe
Na koniec – fabryka makaronu ryżowego i targ Cai Rung. Tet już za pasem, więc ludzi mniej, ruch mniejszy, ale duch Wietnamu wciąż obecny.

Delta Mekongu to miejsce, gdzie człowiek uczy się pokory. Rzeka rządzi wszystkim – szkołą, handlem, obiadem i życiem. Tam człowiek rozumie, że świat nie kręci się wokół niego, tylko wokół wody, słońca i kawałka ryżu.

I wiecie co? Właśnie dlatego warto tam jechać.

Wietnam, mat. prasowe
