Na pierwszy rzut oka to zwykła jesień. Pola powoli bledną, w powietrzu czuć chłód, a słońce łagodnie opiera się o skarpy nad Pilicą. Ale tutaj, na południowym Mazowszu, jesień ma inny smak – jest słodko-kwaśna, pachnie świeżo tłoczonym sokiem i pieczoną szarlotką. To właśnie tutaj, w powiecie grójeckim, bije serce największego sadu Europy. A w jego rytm co roku wrzesień tańczy Światowym Dniem Jabłka.

Warka w rytmie jabłka
28 września 2025 roku rynek w Warce zamieni się w żywą scenę. Kółka Gospodyń Wiejskich częstują tradycyjnymi potrawami, które smakują jak wspomnienie dzieciństwa, a w namiotach trwają warsztaty kulinarne, gdzie jabłko staje się bohaterem nowoczesnej kuchni.
Spacerując między stoiskami, można wziąć udział w grze terenowej, która wciąga nie tylko dzieci – bo przecież każdy z nas lubi odkrywać historie zapisane w miejscu i smaku. Obok czeka plenerowa wystawa „Historia jabłka w Największym Sadzie Europy”. Nad tym wszystkim unosi się zapach szarlotek, które rywalizują w konkursie o tytuł najlepszej.

To nie jest święto turystycznej pocztówki. To żywe, lokalne wydarzenie, które pachnie historią i codziennością. Bo tutaj jabłko od 500 lat jest czymś więcej niż owocem – to symbol regionu.
A gdy już przysiądziecie na chwilę w cieniu, zobaczycie prezentację Szlaku Jabłkowego, który kusi, by ruszyć dalej – poza rynek, w stronę sadów, pałaców i muzeów.

Zamek w Czersku – początki historii
Podróż po Szlaku Jabłkowym najlepiej zacząć od Czerska. Zamek książąt mazowieckich stoi na wysokiej skarpie nad pradoliną Wisły. To stąd królowa Bona w XVI wieku patrzyła na połacie ziemi i zakładała pierwsze sady. Z wież rozciąga się widok na zielone morze jabłoni, a jesienią południowe stoki pachną słodko. Na dziedzińcu biegają dzieci, w karczmie pachnie podpłomyk, a rekonstruktorzy w ramach programu „Historia viva” opowiadają o dawnym życiu. To historia, którą można nie tylko zobaczyć, ale dotknąć i posmakować.

Nasza Tłocznia – dźwięk, który smakuje
Kilka kilometrów dalej wchodzę do tłoczni. Z dużych pras słychać syk, jakby jabłka oddychały ostatni raz, zamieniając się w bursztynowy sok. W „Naszej Tłoczni” nie chodzi o przemysł – to rodzinne gospodarstwo, gdzie każdy krok ma twarz i ręce gospodarzy. Można wejść do sadu, zerwać jabłko prosto z drzewa, zobaczyć proces tłoczenia, a potem spróbować soku – gęstego, mętnego, pachnącego sierpniowym słońcem. Smakuje jak wspomnienie dzieciństwa.

Smaki w Hotelu Chynów
Kiedy głód daje o sobie znać, jadę do Chynowa. W tutejszej restauracji jabłko nie jest dodatkiem – ono gra główną rolę. Kaczka confit z jabłkami rozpływa się w ustach, a ciasto z owocami zamknięte w słoiczku wygląda i smakuje tak, że trudno je zabrać do domu – chce się zjeść od razu. A jeśli przyjedziecie tu wiosną, taras tonie w zapachu kwitnących jabłoni.

Muzeum im. Kazimierza Pułaskiego – między Polską a Ameryką
W Warce historia smakuje inaczej. Wchodzę do Muzeum im. Kazimierza Pułaskiego i nagle zza gablot wychodzą postaci – Kościuszko, Paderewski, Helena Modrzejewska. To opowieść o tych, którzy szukali swojego miejsca w świecie. Obok – wystawa multimedialna, która przypomina, że sadownictwo to także część naszej tożsamości. A potem spacer po 15-hektarowym parku nad Pilicą. Szum drzew, śpiew ptaków i kawa w Cafe Savannah – koniecznie z kawałkiem wareckiej szarlotki.

Browar Browarka – smak z pianką
Tuż obok, w rzemieślniczym Browarze Browarka, Hubert Kurzepa pokazuje, jak z jęczmienia i chmielu rodzi się piwo. „Drzewo życia” – specjalne piwo jabłkowe – pachnie owocem i ziemią. Można tu powąchać chmiel, dotknąć ziaren słodu i napić się piwa prosto z tanku. To spotkanie z pasją, a nie z procentami.

Rynek – zatrzymać czas
Na koniec wracam na warecki rynek. W małej kawiarni połączonej z galerią rękodzieła czas naprawdę zwalnia. Na stoliku kawa, obok szarlotka, a w tle śmiech dzieci bawiących się na placu. Patrzę na pamiątki – ręcznie szyte serwetki, drewniane jabłka – i czuję, że to miejsce chce się zabrać ze sobą, choćby w kieszeni.

Jabłko, które łączy
Światowy Dzień Jabłka to nie jest tylko festiwal. To brama do podróży Szlakiem Jabłkowym – ścieżką, która prowadzi przez sady, muzea, karczmy i domy ludzi, którzy z jabłka uczynili pasję i sposób na życie.
Więc jeśli 28 września 2025 roku będziecie w Warce, weźcie koszyk, załóżcie wygodne buty i wyruszcie w drogę. Bo tutaj każde jabłko ma swoją historię. I wystarczy jeden kęs, by poczuć, że to także historia nas wszystkich.

Tekst i zdjęcia: Dorota Olendzka