To nie jest szlak dla mięczaków. To nie deptak przy morzu, gdzie co 50 metrów sprzedają watę cukrową. Tu się wchodzi w Dolny Śląsk jak w księgę, gdzie każda strona pachnie historią, krwią, złotem i żywicą z górskich świerków.

Startujesz w Ząbkowicach Śląskich – mieście Frankensteina. Krzywa wieża bardziej krzywa niż ta w Pizie, ruiny zamku, laboratorium doktora od trupów. Już na dzień dobry robi się dziwnie. A dalej? Dalej jest tylko mocniej.

Masz Pałac Marianny Orańskiej – taki, że jak staniesz na tarasie, to czujesz się jak w innym stuleciu. Potem Złoty Stok i kopalnia, gdzie pod ziemią leje się wodospad, a złoto wciąż pachnie chciwością dawnych górników.

Idziesz albo jedziesz rowerem przez Lądek-Zdrój – najstarsze uzdrowisko w Polsce, gdzie można się wykąpać w marmurowych basenach jak król. Potem Śnieżnik – wielka góra z nową wieżą, z której widać pół Europy. Dalej Międzygórze, czyli Dolina Szwajcarska w polskim wydaniu, z wodospadem i drewnianymi pensjonatami, gdzie czas stanął sto lat temu.

W Kłodzku czeka twierdza, której nie zdobyli nawet Prusacy. A na deser – Srebrna Góra. Największa górska twierdza w Europie. Jak stoisz na murach i patrzysz na Sudety, to albo chcesz walczyć, albo się zakochać.

I tak przez 152 kilometry. Las, góry, rzeki, miasteczka, pałace, twierdze i legendy. Możesz to zrobić w tydzień – jeśli masz nogi ze stali. Możesz też rozłożyć na etapy: weekend tu, weekend tam. Pieszo, rowerem, a nawet samochodem – ale ostrzegam: tylko piechur poczuje prawdziwy smak tej ziemi.

Złota Pętla to nie atrakcja. To test. Kto przeszedł, ten wie.

Szlak “Złota Pętla Ziemi Kłodzkiej” został osobiście wytyczony, szczegółowo opracowany i udokumentowany fotograficznie przez podróżnika i fotoreportera Albina Marciniaka.
Dzięki jego zaangażowaniu każdy etap trasy ma nie tylko formalne znaczenie — prowadzi przez najpiękniejsze zakątki regionu — ale też opowiada historie mniej znane, odkrywa zakamarki, które zwykle ukryte są przed wzrokiem przeciętnego przechodnia.
Wszystkie fotografie wykorzystywane w materiałach szlaku pochodzą z jego archiwum, co pozwala widzowi i wędrowcowi dotknąć autentyczności tej inicjatywy.

Profil Albina Marciniaka na Facebooku