Kiedy myślisz o Korei Południowej, pewnie widzisz błyszczące wieżowce Seulu, k-popowe boysbandy i kimchi w każdej misce. Ale ten kraj potrafi zaskoczyć tak, że człowiek przeciera oczy ze zdumienia. Bo oto – między świątynią a drapaczem chmur – kryje się świat muzeów, jakiego nie znajdziesz nigdzie indziej. Serio. Ponad 300 placówek, a każda z nich to podróż w czasie, kulturze albo… klozecie.

Zacznijmy od poważnych tonów. Narodowe Muzeum Korei w Seulu to gigant. 220 tysięcy eksponatów, dwa miliony odwiedzających rocznie – a w środku wszystko: od porcelany po zbroje, od kaligrafii po duchy przodków. Koreańczycy potrafią połączyć tradycję z nowoczesnością jak nikt inny. Tam nawet tabliczka z opisem eksponatu wygląda jak dzieło sztuki.

A jeśli masz ochotę na coś bardziej współczesnego, wejdź do Leeum Samsung Museum of Art. To nie galeria – to świątynia sztuki. Warhol, Hirst, koreańskie rzeźby buddyjskie i ceramika sprzed wieków – wszystko pod jednym, ultranowoczesnym dachem zaprojektowanym przez najlepszych architektów świata. Tu kultura ma zapach luksusu, a minimalizm pachnie milionami dolarów.

A teraz – trzymaj się, bo jedziemy w rejony absurdalne. W Suwon znajdziesz Muzeum Toalet, czyli Mr. Toilet House. Tak, dobrze czytasz. Całe muzeum poświęcone… toaletom. Stworzył je były burmistrz miasta, który najwyraźniej miał fioła na punkcie czystości. Ale trzeba mu oddać: zrobił to z rozmachem. Od drewnianych wychodków po złote sedesy – wszystko, co ludzkie, jest im nieobce. Edukacja, sztuka, humor – i kupa dobrej zabawy.

Dalej mamy Trick Eye Museum, które zamienia widza w część obrazu. Tutaj nie stoisz przed dziełem – ty jesteś dziełem. Zrób sobie zdjęcie, jak uciekasz przed smokiem albo stajesz na linie nad przepaścią. Koreańczycy mają w tym mistrzostwo: nauka przez śmiech, selfie przez sztukę.

Na koniec – coś z powagą, której nie da się zignorować. The War Memorial of Korea. Ogromne muzeum historii wojennej, które przypomina, że ten kraj przeszedł przez piekło, zanim zamienił się w ekonomicznego tygrysa. Czołgi, samoloty, mundury – wszystko prawdziwe. Ale też interaktywne ekspozycje dla dzieci, żeby młodzi Koreańczycy wiedzieli, jakim kosztem zbudowano ich dzisiejszy świat.

I to właśnie w tym jest cały urok Korei – potrafi opowiadać swoją historię na tysiąc sposobów. Z powagą, z humorem, z technologią i tradycją. Bo tutaj nawet muzeum potrafi być przygodą.

A jeśli myślisz, że widziałeś już wszystko – to znaczy, że nie byłeś w Korei.